
Człowiek jest w rzeczywistości istotą poszukującą sensów, które mogłaby wypełnić, oraz innych ludzi, których mogłaby spotkać
Victor E. Franckl
Spektakl Ander-Sen w Teatrze Pinokio, w reżyserii Tomasza Kaczorowskiego – co sygnalizuje sam tytuł – powstał z inspiracji baśniami Andersena oraz z poetyckich tekstów Bronisława Maja, i przeznaczony jest dla młodego widza. Tytuł jest znaczący, bowiem motyw snu obecny jest już od pierwszego momentu. Otacza nas całkowita, wręcz aksamitna ciemność, z której powoli wyłaniają się dźwięki, słowa i obrazy. Śnimy na jawie i sen ten, bez wątpienia, zdaje się być bardziej realny niż otaczająca nas rzeczywistość.
Fabuła jest baśniowa i oniryczna zarazem. W wielkim lesie mieszka Czarownica będąca władczynią słów. Nie wiadomo czy Czarownica jest dobra, czy też zła. Jest raczej ambiwalentna, pełna konfliktów i sprzeczności, tak, jak rzeczywistość. Nie bez powodu wypowiada takie słowa:
Kto ma Słowa – ten ma świat. Nie ma świata poza Słowem. By zakwitnąć – czeka Aż ja słowo „kwiat” wypowiem.
Ja Słowem – zaklinam świat. Co nazwane – to stworzone. Wołam: światło! I już blaskProwadzi nas w baśni stronę…
Wartość słowa, jego potencjał dramatyczny i stwórczy, jest jednym z motywów przewijających się przez całe przedstawienie. Jak słusznie zauważył Bruno Bettelheim w swojej książce o znaczeniu baśni, dziecko bawi się swoimi słowami, buduje z nich historie, zanim zacznie rozumieć siebie, czy innych. W baśniach nie tyle poszukujemy prawdy i normalnej przyczynowości, ile odpowiedzi na najważniejsze pytania. Chcemy poznać to, co jest dobre i to, co jest złe, aby napisać własny elementarz emocji. Reżyser spektaklu bez wątpienia zastosował się do tych rad.Czarownicę odwiedzają poszczególne postaci z baśni Andersena, ale pojawiają się one nie tyle po to, aby uobecnić fragment baśni, ile po to, aby przedstawić określone problemy emocjonalne. Ołowiany żołnierz wysłany przez Czarownicę po czarodziejskie krzesiwo, zdobywa dzięki temu majątek, ale zdaje sobie też sprawę, że istnieją rzeczy o wiele od tego majątku cenniejsze. Calineczka pojawia się jako pocieszenie dla kobiety, której zmarło dziecko. Mała Syrenka jest pretekstem do snucia rozważań, ile zakochana dziewczyna jest wstanie poświęcić, aby zdobyć miłość ukochanego. Widzimy także Kaja, którego z niewoli, siłą swojej miłości, uwalnia Gerda. Tomasz Kaczorowski zastosował ciekawy zabieg dramaturgiczny – Kaj i Gerda nie są dziećmi, ale starszymi ludźmi, którzy czekali na to spotkanie całe życie.
Zdaniem Czarownicy żadne słowo nie ma tak pozytywnych konotacji, jak słowo MIŁOŚĆ. Jest to słowo zarazem najbardziej uniwersalne i najbardziej indywidualizujące. Wszyscy pragniemy miłości, albo jej doświadczamy, ale każdy z nas przeżywa ją na swój własny i odrębny sposób. Postaci z baśni zdają się być tego doskonałym potwierdzeniem. Wszak miłość Syrenki do ukochanego jest inna, niż miłość matki do dziecka, czy też pragnienie bogactwa i władzy Ołowianego Żołnierzyka.
Na szczególną uwagę zasługuje przemyślana scenografia. Widzimy czarodziejski las pełen pajęczyn, szmerów, zagadek i tajemnic. Czerń lasu kontrastuje z kolorowymi kostiumami postaci z baśni Andersena. W części centralnej zostało umieszczone potłuczone lustro, które od czasu do czasu działa jak ekran. To w nim odbija się teatr cieni, i to w nim widzimy Ołowianego Żołnierzyka wyprawiającego się po czarodziejskie krzesiwo i bogactwo. Warto wspomnieć, że to dzięki krzesiwu Czarownica posiada moc słowa. Na scenie ustawiono stosy książek, które w sposób naturalny przywołują na myśl baśnie Andersena i nawiązują do znaczenia logosu. Strój Czarownicy kojarzy się z magicznym ptakiem, jednego razu czarnym, innym razem białym. Baśniowy charakter stroju podkreślają także umocowane w nim lusterka oraz srebrna maska z zakrzywionym dziobem, którą Czarownica zasłania twarz.
Motywy zaczerpnięte z baśni Andersena zostały poddane fantazjującemu przetworzeniu, tak, aby oddawały uczucia, których doznają poszczególne postaci baśni. Spektakl jest sposobnością skonfrontowania widza z jego własnymi pragnieniami i lękami. Warto podkreślić, że Tomasz Kaczorowski, łącząc w ciekawy sposób animację marionetkową z teatrem cieni oraz grą aktorów, potęguje dzięki temu efekt baśniowości i niesamowitości.
Należy docenić także opracowanie muzyczne. Reżyser wykorzystując motywy pochodzące ze znanych nam baśni, stworzył nową i pełną znaczeń opowieść, jednakże nie uzyskałby takiego efektu bez wykorzystania muzyki i piosenek, które w sposób organiczny zostały wplecione w fabułę.
Przedstawienie pozwala na swobodną aktywność wyobraźni dostarczając obfitego tworzywa dla jej rozwoju. Wyruszyć na poszukiwanie sensu – to zachęcająca propozycja. Wybierając się na spektakl Tomasza Kaczorowskiego mamy to zagwarantowane.
Ander-Sen, koncepcja: Łukasz Bzura; autor tekstu: Bronisław Maj; reżyseria: Tomasz Kaczorowski; scenografia Bernardetta Banasiak; muzyka: Miłosz Sienkiewicz; obsada: Łukasz Batko, Krzysztof Ciesielski, Danuta Kolaczek, Małgorzata Krawczenko, Żaneta Małkowska, Piotr Osak, Anna Sztuder-Mieszek, Natalia Wiciech, Teatr Pinokio w Łodzi, prem. 22 lutego 2020.
Ilość archiwalnych odsłon: 119