
Albowiem wiele dziwów i znaków ukazało się ze wszech stron na ziemi i na morzu, a zaraza czarne skrzydła szeroko rozpostarła. Wiadomem też było ludziom uczonym w gwiazdach, że oblicze niebios przybrało złowróżbną postać (…) Szczególniejszy ten nastrój nieba wywierał, jak się zdaje, potężny wpływ nie tylko na materyalny glob ziemski, ale i na stan dusz, umysłów i na kierunek myśli ludzkich. Edgar Allan Poe, Cień
Spektakl Dzieci widzą duchy w reżyserii Mariusza Grzegorzka, w Teatrze Jaracza w Łodzi, został zrealizowany we współpracy ze studentami wydziału aktorskiego Szkoły Filmowej w Łodzi. Tytuł spektaklu jest nieprzypadkowy. Bohaterami przedstawienia są Dzieci, które w swojej wędrówce przez rozmaite światy i przestrzenie konfrontowane są z różnego rodzaju duchami. Mogą to być zarówno duchy z baśni, duchy zmarłych przodków, jak też duchy dzieciństwa, czy też duchy zamieszkujące ich wewnętrzny świat. Jak podkreśla sam reżyser spektakl jest kolażem muzyczno-ruchowo-teatralnym, w którym próbuje się odpowiedzieć na podstawowe pytania związane z dzieciństwem. Czym jest dzieciństwo? Czy bycie dzieckiem jest łatwe? Jak ochronić swoje wewnętrzne dziecko? Jak pozostać dzieckiem w coraz bardziej chaotycznym i rozbitym świecie? Czy w ogóle dorastamy? Oto szereg pytań, które pojawiają się w trakcie oglądania spektaklu.
Mariusz Grzegorzek w swoim przedstawieniu inspiruje się poematem Edgara Alana Poe, Cień i baśnią braci Grimm Krzak jałowca. Baśń opowiada historię kobiety i mężczyzny, którzy bardzo się kochają, ale nie mogą mieć dzieci. Pewnego dnia kobieta wychodzi na dwór i obierając jabłko zacina się w palec. Modli się o to, aby mieć dziecko, jak śnieg białe i jak krew rumiane. Siła jej pragnienia sprawia, że przychodzi na świat syn. Ona sama umiera. Mąż bierze sobie po pewnym czasie drugą żonę. To właśnie zazdrosna macocha pozbawi życia chłopca. Kobieta częstując pasierba jabłkiem przytrzaskuje mu głowę ciężką skrzynią, martwego sadza przed domem, zaś jego głowę przymocowuje do korpusu. Jej własna córka po powrocie do domu pyta, gdzie jest brat. Macocha radzi córce, aby ta spróbowała brata obudzić. Kiedy dziewczynka zbliża się do brata, jego głowa odpada. Dziewczynka płacze sądząc, że go zabiła. Macocha mówi mężowi, że syn odszedł z domu i daje do zjedzenia domownikom przyrządzoną z niego zupę. Siostra chłopca, jak bogini Izyda, zbiera wszystkie kości i zawija je w chusteczkę. Zakopuje je pod krzewem jałowca. Brat pojawia się jako ptak, który śpiewa niebiańskim głosem. Cudowny ptak zabija złą macochę i przybiera ponownie ludzką postać. Odtąd brat, siostra i ojciec żyją spokojnie i szczęśliwie.
W enigmatycznym opowiadaniu Edgara Alana Poe mówi się o siedmiu postaciach znajdujących się w wytwornej i zarazem posępnej komnacie w mieście Ptolemais. Siedzą one przy czarach wypełnionych purpurowym winem Chios. W komnacie, na podłodze leżą owinięte całunem zwłoki Zoilusa. Na zewnątrz pałacu znajdują się ulice wyludnione przez śmierć, oświetlone przez gwiazdy złowróżbne i blady księżyc. W pałacu pojawia się nieokreślony Cień, który jednak nie jest cieniem człowieka, boga, ani żadnej ludzkiej istoty. Przerażenie i groza wypełniają całą przestrzeń. Głos Cienia nie jest jednak głosem człowieka, ale głosem tysiąca zmarłych.
Fabuły utworów są dla reżysera punktem wyjścia do snucia rozważań nad naszą rzeczywistością. Atmosfera cudowności baśni została tu połączona z niesamowitością opowiadania Poe. Wątki narracyjne zostały w głównej mierze zachowane i wzbogacone o swoisty ,,komentarz” odnoszący się do współczesności. Grzegorzek snuje rozważania dotyczące alienacji człowieka w świecie, w którym relacje międzyludzkie zostały całkowicie zachwiane. Stawia także pytania dotyczące specyfiki gatunku ludzkiego i jego zgubnego wpływu na stan świata. Pojawiają się także aluzje do Nowego Wspaniałego Świata, uobecnione w symbolach źrenicy oka i skarabeuszu. Nie przypadkiem także wyświetlany jest na ekranie film z przemówień Hitlera. Odnajdziemy tu cień totalitaryzmu w czystej postaci.
W przedstawieniu można wyodrębnić trzy poziomy narracyjne, które współistnieją i nawzajem się dopełniają. Pierwszy to poziom baśni, poziom, gdzie odnajdujemy motywy fabularne zaczerpnięte z Krzaku jałowca i z opowiadania Cień. Wypełniony on jest atmosferą cudowności i niesamowitości. Drugi poziom narracyjny przedstawia dzieci i świat ich dzieciństwa. Dzieci w domu, dzieci na apelu, dzieci na rekolekcjach, dzieci w trakcie lekcji muzyki, dzieci i ich świat wewnętrzny. Grzegorzek w umiejętny sposób przedstawia symboliczny agon dzieciństwa, walki wewnętrzne i zewnętrze, których doświadczają postaci. Od nadużyć emocjonalnych począwszy, poprzez samotność i strach, na szaleństwie kończąc. Trzeci poziom, to poziom paradokumentalny, który burzy w pewien sposób fikcję sceniczną. Na dużym ekranie pojawiają się osobiste relacje z dzieciństwa, przedstawiające aktorów występujących w spektaklu wraz z ich zdjęciami z dzieciństwa wzbogaconymi o krótkie wiersze, piosenki, czy też historie. Z jednej strony zabieg ten rozbija fabułę, ale z drugiej scala dziecko z dorosłym, przypominając, że nie tylko dorośli byli kiedyś dziećmi, ale i że dzieci któregoś dnia przestaną być dziećmi.
Spektakl Grzegorzka, jak było wspomniane, jest kolażem, gdzie teatr, muzyka i ruch tworzą organiczną całość. Muzyka użyta w spektaklu nie tylko podkreśla stany emocjonalne bohaterów, ale także na swój sposób strukturyzuje fabułę. Odnajdziemy tu szlagiery z list przebojów, pieśni ludowe, czy też umiejętnie przetworzony średniowieczny chorał. Warto podkreślić, że możliwości aktorskie i wokalne obsady zostały w pełni wykorzystane. Widz niewątpliwie doświadczy pełnego spektrum wrażeń.
Bez wątpienia uwagę skupia scenografia, która ogranicza się jedynie do metalowych, pionowych prętów ustawionych gęsto po dwóch stronach sceny i jednego czarnego stołu. Scena w jednym momencie przypomina groźny i pełen niepokoju las, innym razem staje się pokojem przepastnego pałacu wypełnionego szeptami i głosami żywych i zmarłych, po którym krążą niespokojne cienie. Przywołuje też na myśl obraz orientalnych baśni, posługując się znakami jak na przykład w teatrze indyjskim (biała tkanina to śnieg, zielona tkanina to trawa). Scena potrafi też przeobrazić się w szkolę, czy stać się salą szpitala psychiatryczne go. Ważnym elementem scenograficznym jest duży ekran, na którego tle pojawiają się rozmaite obrazy. Obrazy realne i oniryczne, obrazy zagadkowe i niepokojące. Poruszającym elementem scenerii jest obraz przypominający mechanizm zegara i obrazy, które przywodzą na myśl wzory wyświetlające się w dziecięcym kalejdoskopie.
Czas i przestrzeń krainy cienia zdaje się nas otaczać, a przebywanie w niej bawi, wzrusza i niepokoi. Grzegorzek prowadzi nas przez pokój pełen zagadek, które musimy rozwiązać sami. Czy uczestnicząc w rytuale przejścia odzyskamy czyste serce i jasny umysł zależy od nas samych. Spektakl Grzegorzka daje nam taką możliwość.
Dzieci widzą duchy, Teatr im. Stefana Jaracza w Łodzi, reżyseria, opracowanie dramaturgiczne, scenografia i światło: Mariusz Grzegorzek, kostiumy: Tomasz Armada, opracowanie muzyczne: Leszek Kołodziejski, opieka wokalna: Iza Połońska, reżyseria dźwięku: Wadim Radziszewski. Występują: Dziecko 1: Mikołaj Chroboczek, Dziecko 2: Mateusz Czwartosz, Dziecko 3: Marek Nędza, Dziecko 4: Agnieszka Skrzypczak, Dziecko 5: Paulina Walendziak, Dziecko 6: Mateusz Więcławek, Dziecko 7: Elżbieta Zajko. Premiera 22 II 2010.
Ilość odsłon archiwalnych: 92