
„Operacja skalpelem bez znieczulenia” – tak profesor Marta Gibińska określiła Miarkę za miarkę w reżyserii Jana Klaty podczas spotkania z twórcami. Spektakl zrealizowany przez Divadlo pod Palmovkou w czeskiej Pradze prezentowany był w Gdańskim Teatrze Szekspirowskim w ramach 22. Festiwalu Szekspirowskiego.
„Miarka za miarkę” jest jedną z najtrudniejszych pod względem inscenizacyjnym komedii wielkiego dramatopisarza. Shakespeare podważa tu wszystko, co uważa za wartość. Klata wiernie przedstawia fabułę, przenosi jedynie środek ciężkości, intensyfikuje problemy, nacisk kładąc na relację jednostka – władza, uwypukla także wewnętrzną walkę dobra ze złem, która toczy się w każdej z postaci. W efekcie otrzymujemy niezwykle mroczny, przejmujący spektakl o hipokryzji i zepsuciu władzy, dewaluacji norm etycznych.
Scenografia, którą zaprojektowała Justyna Łagowska, to ogromny podest otoczony skórzaną bandą. Przywodzi na myśl ring bokserski. Z niego strażnicy wyciągają wykonane z pleksiglasu gąsiory, zwane także dybami, za pomocą których unieruchamiają Claudia (Jan Hušek) i Julię (Kamila Trnková). Z tyłu sceny stoi szubienica (zwisające z niej stryczki znikają w ostatniej scenie – spotkania z Księciem). Wszystko wykonane w czerni, symbolizującej zło, niemoralność, zniszczenie. W tę przygnębiającą przestrzeń bohaterowie wkraczają z impetem. Są jak zawodnicy wrestlingu „prężący muskuły”. Wykonując hipnotyzujące układy choreograficzne (Maćko Prusak), prezentują się w pełnej krasie, przygotowują do starcia. Ważnym elementem spektaklu jest ścieżka dźwiękowa, tworząca nastrój, nadająca rytm, będąca swoistym komentarzem wydarzeń scenicznych.
W inscenizacji Klaty nie ma pozytywnych postaci. To egoiści, egocentrycy walczący o własny interes, nieliczący się z nikim i z niczym. Zepsuci moralnie. Angelo (Jan Teplý Jr.) otrzymawszy zaszczytną funkcję namiestnika Księcia dzięki swej nieposzlakowanej opinii i zamiłowaniu do prawa, zaraz po nominacji zmienia się nie do poznania. Pozycję podkreśla strojem. Przywdziewa garnitur wyszywany perłami symbolizującymi wzniosłość i bogactwo. Cel ma słuszny – uzdrowić społeczeństwo. Surowo egzekwuje przepisy: zamyka domy publiczne, nazywane w spektaklu klubami, i piętnuje stosunki pozamałżeńskie. Skazuje Claudia na śmierć, gdy jego narzeczona, prawie żona, zachodzi w ciążę. Decyzja wywołuje szok. Nikt z obywateli nie spodziewa się tak restrykcyjnego działania i oporu namiestnika wobec prób negocjacji. Sytuacja zmienia się, gdy mężczyźnie wpada w oko mniszka-nowicjuszka Izabela, prywatnie siostra skazanego. Kobieta dostaje propozycję – ułaskawienie brata za seks. Jako decydent stojący ponad ogółem, wybraniec mogący wszystko, Angelo przestaje przestrzegać zasad, których z taką żarliwością wymaga od innych. Przegrywa.
Nie lepsza jest Isabela (Tereza Dočkalová). U Shakespeare’a „nieskażona ludzka dusza” w interpretacji Klaty – fanatyczka religijna. Wije się w konwulsyjnym tańcu, nerwowo przyciskając do ust różaniec, kompulsywnie wykonując znak krzyża. To coś więcej niż mistyczne doświadczenie, to zakrawające o bluźnierstwo fizyczne obcowanie z Chrystusem, jak w słynnej scenie z The Devils Kena Russella z 1971 roku (reżyser wykorzystuje muzykę z filmu, w tle słychać głos Vanessy Redgrave). Dočkalová jest jak Siostra Jeanne. Odzwierciedla jej charakterystyczne pozy – porusza się z opuszczoną na lewe ramię głową, szeroko otwiera oczy, przyjmując gapowaty wyraz twarzy. Trudno powiedzieć czy świadczy on o naiwności dziewczyny, czy o szaleństwie. Zachowanie mniszki wzbudza konsternację, skłania do poddania w wątpliwość jej zdrowia psychicznego. Intryguje scena spotkania Izabeli z uwięzionym bratem. Dziewczyna wyżej stawia czystość niż życie Claudia. Peroruje, z jaką łatwością poświęciłaby życie, ale nie cnotę, nie zbawienie. Decyzję uzasadnia argumentami, które u Shakespeare’a podaje Angelo, nakłaniając mniszkę do oddania się. W przeciwieństwie do pierwowzoru Klaudio nie akceptuje wyboru siostry. Dla niego liczy się jedynie uzyskanie ułaskawienia. Jest jak zwierzę w potrzasku – walczy, miota się, błaga, wywiera presję. Pragnie zachować życie nawet za cenę sprzeniewierzenia się wartościom. Przegrywa.
Vincentio (Jan Vlasák) zanim przekaże władzę, przegląda dokumenty. Część z nich zatrzymuje, by wykorzystać w odpowiedniej chwili, pozostałe pali. Pozbywa się tego, co może mu zaszkodzić, zaciera ślady. Scenę tę można interpretować jako nawiązanie do palenia akt bezpieki podczas zmiany ustroju i upadku komunizmu. Książę opuszcza Wiedeń jedynie pozornie. Staje się szarą eminencją – przywdziewając strój mnicha, kontynuuje realizację własnych planów. To on chroni cnotę Isabeli, wysyłając na schadzkę z namiestnikiem ubraną w strój mniszki Marianę (Vendula Fialová), niedoszłą żonę Angela. Trudno ocenić, czy kobieta godzi się na propozycję Vincentia z własnej woli czy pod presją ujawnienia „teczki” (książę zanim się do niej uda, przegląda dokumenty). Scena nocnego spotkania wybija widza ze strefy komfortu. Namiestnik brutalnie gwałci uwięzioną w dybach Marianę. To, co dostrzegamy w twarzy ofiary, jest mieszaniną potwornego bólu, przerażenia, spełnienia… Na twarzy dziewczyny pojawia się też przez chwilę grymas przypominający uśmiech. Odniosłam wrażenie, że, przystając na propozycję władcy, kobieta realizuje własny cel – mści się na byłym narzeczonym. W ostatniej scenie pojawia się w masce goryla symbolizującej inteligencję, ale też chytrość. Angelo zostaje zmuszony do zawarcia małżeństwa, a następnie skazany na śmierć. Książę na prośbę Marianny daruje mu życie.O zmianie tożsamości władcy wie jedynie Tomasz. W inscenizacji Klaty przedstawiony został jako mnich z lustrem zamiast twarzy. Można by rzec za Williamem M. Thackerayem: „świat jest zwierciadłem, z którego każdemu wyziera jego własna twarz” (Targowisko próżności). Vincentio jest tak samo zepsuty jak świat, który chce zmieniać. Angelo z jednej strony staje się narzędziem w jego rękach, wyrobnikiem, gwarantem wprowadzenia porządku w państwie, przywrócenia poszanowania prawa. Z drugiej strony zostaje poddany eksperymentowi testującemu moralność, którego, jak wiemy, nie przejdzie. Nie tylko on.
W komedii Shakespeare’a wszystko zmierza ku pozytywnemu zakończeniu – przebaczeniu i triumfowi miłości. U Klaty finał nie jest optymistyczny, jakkolwiek sugerować to mogłyby niektóre wydarzenia. Claudio uchodzi z życiem i poślubia Julię. Książę nakłada mu ręce na głowę, w wymownym geście błogosławieństwa i odpuszczenia winy, kojąc tym samym jego rozdygotane ciało. Przebacza Angelowi i żeni go z Marianną. Grzechy Lucia też zostają odpuszczone, za cenę małżeństwa z zdeprawowaną przez niego panną (w inscenizacji Klaty – dmuchaną lalką). Izabela jednak, w przeciwieństwie do pierwowzoru, trafia w ręce władcy jak trofeum zdobyte w walce. Księcia kusi jej niedostępność, prawość, moralność wynikająca z afirmacji wiary. Mężczyzna pragnie ją posiąść, zbrukać, zniszczyć. Zmuszenie do odbycia stosunku seksualnego jest formą egzekwowania dominacji. Gwałt jest tu symbolem brutalności władzy, która nie cofnie się przed niczym, wykorzysta wszelkie możliwe środki, by osiągnąć zamierzony cel.Klata stworzył hipnotyzujące, mroczne widowisko, przygniatające studium beznadziejności i degeneracji władzy oraz ludzkiej natury. W Miarce za miarkę nie ma nadziei na lepsze jutro.
William Shakespeare, Miarka za miarkę, reż. Jan Klata, przekł. Martin Hilský, Divadlo pod Palmovkou (Praga), prem. 27 stycznia 2018; pokazy podczas 22. Festiwalu Szekspirowskiego w Gdańsku 2 sierpnia 2018.
Ilość wpisów archiwalnych: 103