
Płatonow Antona Czechowa, reżyseria Małgorzata Bogajewska, Teatr Śląski w Katowicach.
Grać Czechowa czy nie? Czy w czasie wojny wypada przypominać dzieła rosyjskich autorów? Robert Talarczyk, dyrektor Teatru Śląskiego w Katowicach, podczas konferencji prasowej zapowiadającej nową premierę grzmiał, że Putin nie odbierze nam rosyjskiej klasyki. I nie odebrał. Najnowszy spektakl wieńczący teatralny sezon w Katowicach to właśnie Płatonow Antona Czechowa.
Płatonow w adaptacji i reżyserii Bogajewskiej to sztuka skrojona do potrzeb współczesności. Sprawnie zrealizowana, trzymająca w napięciu opowieść o nas samych okrojona została z miłosnych dykteryjek, a zarazem uzupełniona o list otwarty Władimira Sorokina, potępiający atak Rosji na Ukrainę. Jego słowami mówi Maria, narzeczona Koli. Bogajewska umiejętnie wplotła słowa rosyjskiej inteligencji w treść zapisaną ponad 140 lat temu przez Czechowa. Sztuka wydaje się zatem boleśnie aktualna.
Bogajewska, niedawna laureatka Nagrody im. Zygmunta Hübnera „Człowiek Teatru”, współpracuje z zespołem Teatru Śląskiego po raz drugi. Wcześniej wyreżyserowała w Katowicach spektakl Koszt życia, powstały na podstawie tekstu Martyny Majok. Tym razem reżyserka sięgnęła po Płatonowa, debiutancki dramat Czechowa z 1881 roku i jest to już trzecia po Trzech siostrach i Wujaszku Wani inscenizacja dzieła tego rosyjskiego dramatopisarza w jej wykonaniu. Katowicka realizacja nie jest jednak tradycyjną inscenizacją młodzieńczego dzieła Czechowa. Wyrugowana została z niego miłość, bowiem wojna to nie czas na romanse. W zamian otrzymaliśmy przejmującą opowieść portretującą rosyjskie społeczeństwo (niekoniecznie rodem z XIX wieku), w której pobrzmiewają echa współczesnych wydarzeń. Motywem przewodnim są pieniądze, a raczej ich brak, i konsumpcjonizm.

Akcja rozgrywa się w jednym z rosyjskich dworków położonych na prowincji imperium. Gościnne wnętrza, urządzone przez scenografkę Annę Marię Kaczmarską, wypełnia potężny stół i solidne krzesła. Tuż obok wdzięczy się kanapa, zachęcająca do odpoczynku. W kącie znajduje się efektowna witryna wypełniona po brzegi alkoholem, który systematycznie znika w gardłach biesiadników. Ciepła barwa światła, parkiet, drewniana boazeria i efektowne tapety oraz poroże i szable – wszystko to sprawia, że wnętrze przypomina przytulną, myśliwską rezydencję. Zjeżdżają się do niej dawni przyjaciele, aby wspólnie wyruszyć w ostatni rejs tonącym statkiem… Specyficznego kolorytu przedstawieniu dodaje muzyka Bartłomieja Woźniaka, w spektaklu wykorzystano też pieśń Aleksandra Wertyńskiego Dym z kadzideł, utwór Koń zespołu Lube oraz pieśń ludową Kalinka.
Spektakl ma wiele wspólnego z krakowskim Wujaszkiem Wanią z Teatru Ludowego. O ile pierwszy z nich zaprezentowano na klaustrofobicznej Scenie w Ratuszu, o tyle Płatonowa można oglądać na Scenie Kameralnej Teatru Śląskiego. Bliskość sceny sprawia, że widz znajduje się niemal w centrum scenicznej akcji. Bez trudu może śledzić każdy ruch bohaterów, a gesty mają tu znaczenie. Podobnie jak Wujaszek Wania, tak i Płatonow ukazuje świat ludzi wypalonych, pozbawionych radości życia, odartych ze złudzeń, w których zaledwie tli się chęć życia, ale ta iskra może szybko zgasnąć. Bohaterów ogarnia niemoc, która paraliżuje i sprawia, że zamiast żyć pełną piersią wegetują, pogrążając się w nałogu. Żyją iluzją i w iluzji.

Płatonow Bogajewskiej to Czechow na czas wojny, choć premiera była zaplanowana na długo przed rosyjską agresją na Ukrainę. Ironiczna opowieść o życiu rosyjskiej inteligencji przypomina bal na tonącym Titanicu. Biesiadnicy piją, jedzą… , a otaczający ich świat umiera. Nie ma w nich krzty romantyzmu. Jest za to zepsucie i duchowa pustka. Nadużywając alkoholu, zmieniają się, ukazując swoje drugie, mroczniejsze oblicza. Dyktując takie warunki, Bogajewska wyznaczyła aktorom trudne zadanie. Przez kilkadziesiąt minut muszą bowiem udawać pijanych i czynią to niezwykle przekonująco. Wraz z kolejnymi mililitrami wypijanego trunku atmosfera gęstnieje, wzrasta wzajemna niechęć i poziom skrępowania.
Jest i pewne zaskoczenie. Reżyserka usunęła z dramatu Czechowa postać tytułową – Płatonowa. Zredukowała go do poziomu powidoku. Jest Godotem, na którego wszyscy czekają, ale on nie nadchodzi. To guru, mędrzec, a także miejscowy Casanova, rosyjski Don Juan, ale i złośliwy ironista, a w rzeczywistości zwykły nauczyciel w wiejskiej szkole, który urasta w oczach lokalnej społeczności do roli wyroczni. Płatonow jawi się jako wielki organizator. Choć jest nieobecny, nadal odciska swoje piętno na bohaterach dramatu. Bogajewska jasno wskazuje, że postaci w jej spektaklu muszą indywidualnie wziąć na siebie odpowiedzialność. A co, jeśli nie są w stanie tego uczynić? – pyta reżyserka i pokazuje, jak bohaterowie schodzą na manowce. Bogajewska w adaptacji młodzieńczej sztuki Czechowa stawia pytania o kondycję ludzką, analizuje również poziom zgnilizny, marazmu i zdeprawowania postaci. Czechowowscy bohaterowie cierpią, nudzą się, są niespełnieni, ale czy podejmą wysiłek, aby odmienić swój los? Tragikomedia piętnuje zachowanie rosyjskich elit – bierność, niemożność, a może wręcz niechęć do odmienienia własnego losu, skutkującą pogłębiającą się degrengoladą.

Katowicki Płatonow to przejmująca opowieść o człowieku i jego upadku brawurowo opowiedziana przez zgrany zespół aktorski. W rolę generałowej Anny Wojnicew udanie wcieliła się Anna Kadulska. To ona dyktuje tu warunki. Kreowana przez nią bohaterka jest silna, wyzwolona, odważna i bezkompromisowa. Chętnie oddaje się uciechom i dogadza gościom. Nie potrafi jednak zadbać o swoją przyszłość. Jej Anna przeżywa wzloty i upadki. Generałowa – choć wie, że jej okręt tonie i niebawem straci cały majątek – do ostatniej chwili dumnie pełni rolę kapitana. Nie godzi się na intratny mariaż z szarmanckim Porfirym Głagoliewem (Antoni Gryzik). Nie zważa też na wydatki. Nonszalancko odpala papierosa od płonącego banknotu. Pije, pije i… pije, dotrzymując towarzystwa męskiej części towarzystwa, szukając ukojenia w zatraceniu. Kreowana przez Kadulską bohaterka kradnie reszcie show. To ona znajduje się w centrum uwagi. Z zapartym tchem obserwujemy jej przemianę i rozterki. Twarda i zdecydowana, traci nieco rezon w towarzystwie Osipa (Grzegorz Przybył), bezdomnego, który darzy ją uczuciem. Grzegorz Przybył z kolei stworzył postać, która porusza się na marginesie życia towarzyskiego, jednak nie ustępuje pola pozostałym bohaterom. Ważną rolę pełni Sasza, żona Płatonowa i siostra Tryleckiego, w którą wcieliła się Aleksandra Przybył. Skromna, zachowawcza, delikatna i czysta – stanowi przeciwieństwo lokalnej elity. Bigoteryjna i surowa, ale i oszczędna w słowa Sasza dba o moralność towarzystwa. Nie spodziewa się jednak, że moralność ta niewiele znaczy dla jej męża. Aleksandra Przybył trzyma się na uboczu. Pozostając w cieniu, delikatnie napomina imprezujących znajomych. Ubrana jest w białą, delikatną sukienkę, symbolizującą jej czystość. Takich kostiumograficznych niuansów jest tu więcej. Kaczmarska obdarzyła bohaterów atrybutami, które dopełniają kreowane przez nich charaktery, ubierając ich oczywiście we współczesne stroje.

Głosem rozsądku, odważnie piętnującym zachowanie towarzystwa generałowej, jest z kolei Maria Grekow (Agnieszka Radzikowska). Ostatnia sprawiedliwa? Ubrana w szykowną turkusową suknię, która wyraźnie wyróżnia ją na tle kostiumów pozostałych bohaterów. Jej neurotyczna, emocjonalna Maria stanowczo sprzeciwia się bierności towarzystwa, krytykując takie zachowanie. Nikt jej jednak nie słucha. Jej słowa trafiają w próżnię. Są zagłuszane przez śpiew bohaterów dramatu. Maria, starajac się zdekonstruować zastany porządek, staje się persona non grata. Czy jej działania odniosą skutek? Czy bohaterowie ockną się? Wreszcie jest i dumna, początkowo nieco pretensjonalna, Sofia, żona Sergieja (Irmina Liszkowska) – chyba jedyna postać, która ma jeszcze złudzenia, że może odmienić swój los. Z biegiem czasu zmienia się, znika jej zadziorność, kobieta łagodnieje i pogrąża się w apatii – wzorem rosyjskiego społeczeństwa, opisywanego nie tylko przez Czechowa. Marzenia znikają wraz z zawartością kolejnej karafki koniaku. Wśród postaci męskich należy wyróżnić znakomitego Mateusza Znanieckiego, który wcielił się w młodego lekarza Nikołaja Tryleckiego, pałającego nienawiścią do Płatonowa i miłością do kieliszka. Świetny jest też Piotr Bułka jako Kiriłł Głagoliew – z gruntu zły dziedzic rodzinnej fortuny.

Płatonow Bogajewskiej to udana modernizacja dramatu Czechowa. Reżyserka dokonała niezbędnych cięć, dostosowując XIX-wieczny tekst do wymogów współczesnej sceny. Nacisk postawiła jednak na zupełnie inne akcenty, niż do tej pory miało to miejsce. Jej odczytanie Czechowa jest świeże, oryginalne i dopracowane pod względem dramaturgicznym.
Płatonow. Autor: Anton Czechow; przekład: Agnieszka Lubomira Piotrowska; adaptacja i reżyseria: Małgorzata Bogajewska; scenografia i kostiumy: Anna Maria Kaczmarska; muzyka: Bartłomiej Woźniak; reżyseria światła: Dariusz Pawelec. Teatr Śląski w Katowicach (Scena Kameralna), premiera 10 czerwca 2022.