
Hamlet on the Road na podstawie Hamleta Wiliama Shakespeare’a, reżyseria Joanna Zdrada, Teatr Radost z Brna.
Publiczność gdańskiego Teatru Szekspirowskiego podczas obchodów 459. urodzin angielskiego dramaturga miała możliwość obejrzenia przygotowanego przez Teatr Radost z Brna spektaklu Hamlet on the Road. Widowisko – bo chyba w takich kategoriach należałoby rozpatrywać reżyserskie dzieło Joanny Zdrady ‒ swoją premierę miało w 2021 roku i od tego czasu święciło tryumfy, zdobywając Grand Prix zarówno od jury dziecięcego, jak i dorosłego, na 27. międzynarodowym Festiwalu Teatrów Lalek ,,Spotkania” w Toruniu, a także Nagrodę Publiczności oraz Nagrodę Polskiego Towarzystwa Szekspirowskiego „Księgę Prospera” w trakcie trwającego w 2022 roku 26. międzynarodowego Festiwalu Szekspirowskiego. I nie bez powodu.
Tragedia, która na stałe weszła do światowego kanonu, staje się dla czeskich artystów inspiracją i pretekstem do prezentacji wielu talentów, bowiem aktorzy nie będą jedynie śpiewać i grać na różnorakich instrumentach, ale także dawać popisy żonglerki, animacji marionetek, a także elementów akrobatyki, a wszystko to skąpane będzie w dość groteskowej estetyce i metateatralnej konwencji.

Przedstawienie trwa w najlepsze już w momencie zajmowania miejsc przez widzów. Aktorzy, grający aktorów, przygotowują swoją obwoźną scenę do inscenizacji, która ma się niebawem odbyć. Scenografia przygotowana przez Pavla Hubička od samego początku robi niesamowite wrażenie i – podobnie jak jego kostiumy – wprowadza element klaunady, rozbrajającej powagę tragedii, z którą będziemy się mierzyć. Środek wyznacza drewniany wóz, którego bok otwiera się, tworząc szkatułkową scenę w scenie. Aktorzy będą funkcjonować w kilku płaszczyznach – przed drewnianym podestem, na nim i na dachu taboru. Wertykalny ruch – od zapadni w podłodze pod gołe niebo – miał skupiać uwagę widzów i w zależności od scen hierarchizować ją w odpowiednich punktach – tak, że jednoczesność działań postaci, zwłaszcza w partiach śpiewanych, pozostanie nierozpraszająca.
fot. Dawid Linkowski fot. Dawid Linkowski
Zabieg zastosowany przy wyborze sposobu prezentacji świata na scenie jest niezwykle trafny i przemyślany. Konwencja cyrkowych widowisk determinuje wielość środków ekspresji, które zostaną użyte do opowiedzenia historii nie tylko księcia Danii, ale przede wszystkim członków tajemniczej trupy. Akcja będzie na początku przebiegać symultanicznie – Szekspirowskiego Hamleta będziemy mieli przede wszystkim w odsłonie lalkowej. Duże marionetki, zręcznie animowane przez czeski zespół, są wykonane bardzo sugestywnie. Królowa Gertruda, mimo że większa od innych, stoi na paradoksalnie unieruchamiającej ją platformie z kołami. Klaudiusz i Poloniusz zdają się być nadzy, bezwstydnie knując spisek przeciw Hamletowi, a sam książę niewiele ma w sobie z dziedzica królów, sporo za to z błazna, co zresztą w dużej mierze wskazuje na charakter przedstawienia. Nie mniej od lalek ważne będą prywatne dramaty ludzkich aktorów, przeplatające się z opowieścią, by w końcu mogło dojść do kontaminacji tych dwóch płaszczyzn w finałowej scenie pojedynku, która zakończy się śmiercią wszystkich postaci poza Grabarzem (Martin Cenek) i Horacym (Dalibor Dufek).

Ci dwaj zdają się pełnić niezwykle ważną rolę w koncepcji całego spektaklu. To oni, choć często zajmują miejsce na uboczu, napędzają akcję i nadają jej rytm, także muzyczny, ponieważ zajmują się grą na bębnach i cymbałach. Dufek, nazywając swojego bohatera przyjacielem Hamleta, opowiada jego historię, reżyserując na poły amatorski zespół, a Cenek nie tylko wypisuje na tablicy imiona prezentowanych na początku postaci, ale także z każdą śmiercią je wykreśla. Uczestniczymy więc w teatrze śmierci, w którym aktorzy, wczuwając się w odgrywane postacie, umierają wraz z nimi, a na końcu „dyrektor” musi szukać nowej trupy, rozglądając się po widowni.
fot. Dawid Linkowski fot. Dawid Linkowski
Komediowa odsłona Hamleta, wystawianego trochę mimochodem, ponieważ ważniejsze od prezentowania jest gotowanie rosołu czy skorzystanie z umieszczonej w zapadni pod sceną latryny, wydobywa z dramatu nową jakość. To opowieść, która wciąż i wciąż będzie się powtarzać i włączać w swój krąg nowych odbiorców, nawet grana „znów w jakiejś dziurze” – jak to określi sceniczna królowa Gertruda. I choć śmiech będzie miał w tym przypadku wartość absolutnie oczyszczającą, nie zabraknie także scen prawdziwie dramatycznych. Te przypadną przede wszystkim w udziale Ofelii. Wcielająca się w nią Barbora Dobišarová, znakomicie wygra – zarówno aktorsko, jak i muzycznie – trudne partie bohaterki, czy to rozmowy z ojcem, czy też pośmiertnego pojawienia się za, przełożoną półprzezroczystą tkaniną, złotą ramą niczym pod taflą wody.

Nie tylko ciekawe i przykuwające uwagę rozwiązania scenograficzne i sama gra aktorów, ale przede wszystkim muzyka jest siłą tego spektaklu. Musicalowa odsłona wielkich monologów świetnie zapada w pamięć, a w połączeniu z charyzmą odgrywającego Hamleta Františka Herza – hipnotyzuje, zwłaszcza w pojawiających się od czasu do czasu balladowych tonach, które nada historii wędrowna trupa.

Hamlet on the Road na podstawie Hamleta Wiliama Shakespeare’a; reżyseria: Joanna Zdrada; scenariusz, piosenki, dramaturgia: Pavel Trtílek; scenografia: Pavel Hubička; muzyka: Tomasz Lewandowski; układy ruchowe i walk: Petr Nůsek; animacja lalek: Zdeněk Ševčík. Występują: František Herz, Dalibor Dufek, Barbora Dobišarová, Kateřina Höferová, Vilém Čapek, Jiří Skovajsa, Teodor Dlugoš, Martin Cenek. Teatr Radost z Brna, premiera 18 czerwca 2021. Pokaz w Gdańskim Teatrze Szekspirowskim 23 kwietnia 2023.