
52. Życzliwe koleżanki
Postaci:
Aktorka Sonia
Aktorka Ewa
Aktorka Urszula
Dyrektor Bogdan
I.
W gabinecie dyrektor Bogdan siedzi za biurkiem i przegląda egzemplarz sztuki. Pukanie do drzwi.
– Proszę!
Do gabinetu wchodzi aktorka Ewa (50).
– Dzień dobry, panie dyrektorze. Mogę zająć chwilę?
– Oczywiście. Zapraszam, pani Ewo.
Dyrektor Bogdan wita się z aktorką Ewą i wskazuje jej drugi fotel. Aktorka Ewa siada. Dyrektor też i patrzy pytająco.
– Podobno pan dyrektor wystawia Świętoszka?
– Owszem, przymierzam się.
– Kiedy będzie wywieszona obsada?
– Jeszcze nie wiem. No, może za miesiąc.
– Kto zagra Elmirę?
– Nie podjąłem jeszcze decyzji.
– To dlaczego pani Sonia chodzi po teatrze i rozpowiada, że ona ją zagra?!
Dyrektor zmieszany, nie wie, co powiedzieć. Aktorka Ewa atakuje.
– Przecież wiadomo, że jedyną osobą predysponowaną w tym teatrze do zagrania Elmiry jestem ja!
– No tak, oczywiście…
Aktorka Ewa wstaje i patrz z wyższością na dyrektora Bogdana.
– Cieszy mnie, że się rozumiemy. Zgłaszam swoją gotowość do pracy!
Aktorka Ewa wychodzi.
II.
Dyrektor Bogdan wprowadza aktorkę Urszulę (40) do gabinetu. Aktorka Urszula kryguje się.
– Ja tylko na chwilę, panie dyrektorze. Bo doszły mnie słuchy, że rolę Doryny w Świętoszku zagra ktoś inny.
– Kto tak pani powiedział?
– Koleżanka Sonia chodzi po teatrze i rozpowiada, że zagra Dorynę. Wcześniej miała zagrać Elmirę, ale podobno pan dyrektor stwierdził, że ona jest do tej roli za młoda. A przecież na rozmowie sezonowej mówił mi pan, że widzi pan we mnie Dorynę. Mam nadzieję, że nie zmienił pan zdania?
Dyrektor Bogdan z trudem trzyma nerwy na wodzy.
– Nie zmieniłem. Zagra pani Dorynę.
– Zgłaszam swoją gotowość do pracy.
Aktorka Urszula z uśmiechem kłania się i wychodzi.
III.
W gabinecie zapłakana aktorka Sonia (40) stoi przed dyrektorem Bogdanem.
– Filipotę? Jak to mam zagrać Filipotę? Służącą? Przecież ona nie mówi w sztuce ani słowa?!
– No właśnie! To będzie kara dla ciebie!
– Za co?!
– Za to, że chodzisz po teatrze i rozpowiadasz wszystkim, w czym zagrasz.
– Wcale nie chodzę po teatrze i nie rozpowiadam! I nie wszystkim! Zwierzyłam się tylko dwom najbliższym koleżankom: Ewie i Uli.
– No właśnie. A ja prosiłem, żebyś nie mówiła nikomu.
Aktorka Sonia płacze.
Kurtyna opada.
53. Gościni z Hong Kongu
Postaci:
Eliza (50) – dziarska działaczka na rzecz kobiet.
oraz
Kobiety – słuchaczki.
Trwa Campus Kobiet. Na ogromnej scenie przemawia Eliza.
– Dear sisters! Ja mówić do was po polski, because mój grandfather born in Polish city, Lwów!
Brawa.
– He movie with generał Anders to Palestinia. Mój father born in Isreal, and he meet my mather in China. Nieważne! Sister! Ja lives in Hong Kong now, a beautiful place. Polska musieć być beautiful place too!
Brawa.
– Dear sisters! Wy musieć wiedzieć, że antykoncepcja jest stara i niepotrzebna. She is dead. Wy móc kochać się everywhere and always and with everone i nie przejmować się ciąża. Ciąża można usunąć. Aborcja jest dobra, bo seks jest dobra.
Brawa.
– Dobra jest też in vitro. Wy móc chcieć children always and without udział mężczyzn! Wy musieć być niezależne od mężczyzn, dear sisters!
Brawa. Na dużym ekranie pojawia się logo „FreeDead&FreeBorn”.
– Dear sisters! Dont worry. Moja hospitals “FreeDead&FreeBorn” kupić każda ilość fetuses and dać wam many, many kids!
Brawa.
– Ja mieć for was voucher na ten percent zniżki na pierwszą aborcję. Your to be happy!
Brawa. Elza rozdaje kupony.
Kurtyna opada.
54. Moje pierwsze w życiu F…ck You!
Postaci:
Leon – pisarz
Kinga – pisarka
W kawiarni Kinga podsuwa Leonowi pismo.
– Podpisz!
– A co to jest?
– Protest przeciwko zmianom w redakcji „Dialogu”.
– A co się ma zmienić?
– Naczelny.
Leon robi znak krzyża.
– Jacek Sieradzki nie żyje?
– Żyje, ale odszedł na emeryturę.
– Niemożliwe! Myślałem, że żaden krytyk nie odchodzi na emeryturę, tylko od razu umiera.
– Jacek Sieradzki odszedł, a redakcji przynieśli nowego naczelnego w teczce.
– Zmieścił się?
– Nie żartuj. Sprawa jest poważna. Nie możemy dopuścić do zmian!
– Dlaczego?
– Bo nie. Zespół się nie zgadza. I my się nie zgadzamy.
– My, czyli kto?
– Środowisko. Ty i ja.
– A ty czemu? Nigdy nie drukowałaś w „Dialogu”…
– Ale raz chciałam. I może jeszcze mi się zechce? Chcę mieć taką możliwość.
– A nowy naczelny ci nie da?
– Nie.
– Dlaczego?
– Bo wszyscy tak mówią. I wszyscy podpisują ten protest jak jeden mąż. Reżyserki, reżyserzy, dramaturżki, dramaturgowie, dramatopisarki, dramatopisarze…
– Nie jestem żadnym z nich.
– Ale też piszesz i masz nazwisko.
– Sorry, ale nie czytam „Dialogu” od dwudziestu lat, nie wiem, co to jest teraz za pismo.
– Przecież ja też go nie czytam, tylko dwadzieścia cztery teatry w Polsce je prenumerują, ale przecież najważniejsza jest solidarność z redakcją.
– A co mnie obchodzą czyjeś stołki. „Dialog” radził sobie jakoś do tej pory beze mnie, a ja bez niego.
Kinga patrzy na Leona podejrzliwie.
– Leon, przyznaj się. Głosowałeś na PiS?
Leon zaperza się.
– Chcesz się kłócić? Po co?
– Chcę pomóc redakcji zachować status quo. A jeśli nie podpiszesz tego protestu to…
– To?
– To zrywam z tobą znajomość.
– Po trzydziestu latach? Z powodu jakiejś redakcji?
– To nie jest jakaś tam redakcja! To jest niezależna oaza wolności, sympatyków PO, Strajku Kobiet i Antypisu!
– W porządku. Nie wierzyłem, że kiedyś to powiem, ale powiem, Kinga… F.…ck You!
Leon wstaje i wychodzi. Kinga siedzi jeszcze chwilę zszokowana
Kurtyna opada.