Katarzyna Wojtysiak-Wawrzyniak/ ŚPIEWAJ MI TAK, JAK CI ZAGRAM…

fot. Filip Marszał

Gniewać się na kobiety! Co za upokorzenie! Zwłaszcza gdy owe kobiety mogą się zemścić śmiechem.
Alexandre Dumas

Cisza wyzwala. Milcz.
Philippe Pozzo di Borgo

3 października w Teatrze Małym w Manufakturze w Łodzi odbyła się premiera Akompaniatora. Mariusz Pilawski sięgnął po sztukę znanej polskiej dramatopisarki Anny Burzyńskiej. Autorka zadebiutowała dramatem o przykuwającym uwagę tytule Najwięcej samobójstw zdarza się w niedzielę, wystawianym do tej pory kilkanaście razy. Jej sztuki teatralne zostały przetłumaczone na kilkanaście języków i zaprezentowane ponad siedemdziesięciokrotnie w teatrach w Polsce i za granicą, w tym także na Dominikanie, Kubie i w Kolumbii.

Anna Burzyńska wyznaje, że krótsza wersja Akompaniatora była jubileuszowym prezentem dla znanej krakowskiej śpiewaczki operowej Jadwigi Romańskiej, która jest zarazem jej przyjaciółką. Sztukę czytano w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie i zyskała uznanie odbiorców, dlatego autorka napisała jej pełną wersję sceniczną. Prapremiera miała miejsce na deskach tegoż teatru w reżyserii Józefa Opalskiego. Tym razem po ten utwór sięgnął Mariusz Pilawski, ale zrobił to w nowy i niebanalny sposób.

Akompaniator to przewrotna komedia, w której występują zaledwie dwie postaci, tytułowy akompaniator i śpiewaczka operowa. Mamy tu do czynienia z jednej strony z dramatem niemalże mieszczańskim, z drugiej zaś strony widzimy groteskową historię miłosną, która niekiedy nabiera charakteru kryminalnego. Burzyńska sportretowała świat ludzi muzyki, opery i teatru zarazem w sposób konwencjonalny i patetyczny, jak i groteskowy i ironiczny.

Na uwagę zasługuje gra aktorska balansująca pomiędzy schematyczną, niekiedy przerysowaną konwencją a przesadą i wyolbrzymieniem charakterystycznym dla groteski. W rolę akompaniatora, mężczyzny w średnim wieku, ubranego w miarę elegancko i całkowicie niezwracającego uwagi wcielił się Witold Łuczyński. Jest bardzo przekonujący jako od lat niespełniony zawodowo, pełen ukrywanej namiętności do śpiewaczki i pasji do muzyki akompaniator.

Warto podkreślić, że w rolę operowej diwy, ubranej w czarny kombinezon, czerwone buty i czerwoną biżuterię, wcieliła się występująca od wielu lat na Scenie Teatru Wielkiego w Łodzi prawdziwa mezzosopranistka Agnieszka Makówka.

fot. Filip Marszał

W czasie spektaklu można było podziwiać między innymi wirtuozerię jej wykonania operowej arii L’amour est un oiseau rebelle z Carmen Georges’a Bizeta. Jak można się było przekonać, poza zdolnościami wokalnymi artystka prezentuje też niemały talent komediowy.

Scenografia przedstawia typowy pokój prób. Widzimy krzesła, okno z wdzięcznie powiewającym firankami, pulpit do nut i oczywiście symboliczne pianino, które staje się niemym świadkiem wyznań, zwierzeń, scen miłości i zazdrości. Ponadto właśnie pianino będzie czasem przywodzić na myśl łoże kochanków, by niemalże po chwili zabrzmieć głucho, jak wieko trumny. Wszak nie przypadkiem akompaniator powtarza jak motyw muzyczny zdanie, że w życiu liczą się tylko dwie rzeczy: miłość i śmierć.

W sztuce pojawia się przywołany przez bohaterów świat teatru, opery, wielkich przedstawień i koncertów, sławnych reżyserów i śpiewaczek. Padają znane nazwiska, tytuły słynnych utworów, nazwy miast, jednym słowem to dolce vita, kolorowy świat z pierwszych stron gazet. Zakochany w śpiewaczce akompaniator zdaje się być na początku cichy, niemalże nieistniejący. Jego obecność to jedynie sprawnie przebiegające po klawiaturze palce, aż do momentu, w którym postanawia odkryć karty.

fot. Filip Marszał

Uczucie bohatera pokazywane jest za pośrednictwem metafor ze świata muzyki, któremu podporządkował całe swoje życie. Towarzyszy ukochanej od ponad dwudziestu lat. Śledzi jej wzloty i upadki, sekretne romanse, spełnienia i zniechęcenia. Najmniejsza rzecz nie jest w stanie ujść jego uwagi – grymas twarzy, falowanie sukienki, nastrój. Co zastanawiające, akompaniator posiada także urządzony pokój i garderobę dla wybranki swojego serca. Codziennie po spektaklu w operze jada z nią wytworne kolacje i budzi rankiem ulubionym utworem muzycznym. Westchniemy lub uśmiechniemy się ironicznie: cóż to za sielankowy obrazek. Jeszcze chwilę, a sztuka osunie się w kicz. Nic z tych rzeczy. To wszystko dzieje się w głowie akompaniatora, ponieważ jego jałowe i niespełnione życie jest odwrotnością życia wyimaginowanego.

Napięcie dramatyczne powoli rośnie i w pewnym momencie śpiewaczka, która nie zwracała zupełnie uwagi na zakochanego w niej mężczyznę, staje się podatna na jego sugestie, zaczyna nawet odwzajemniać jego uczucie. Jak zadziała to na akompaniatora i czy jest on gotowy na odegranie prawdziwej arii miłosnej? Czy okaże się prawdziwym amantem, czy też…? Tutaj zapada cisza. Czy aby przed przysłowiową burzą?

Akompaniator Teatr Mały w Łodzi. Autor: Anna Burzyńska; reżyseria i scenografia: Mariusz Pilawski; współpraca reżyserska: Witold Łuczyński. Występują: Agnieszka Makówka – śpiewaczka, Witold Łuczyński – akompaniator. Premiera 3 października 2020.