Hubert Michalak / NOTATKI Z MARATONU

Dominika Feiglewicz, fot. Łukasz Giza

41. Przegląd Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu.

PPA to impreza roztargana, rozpędzona, igrająca z przyzwyczajeniami i nawykami odbiorców. Pewne rzeczy są z nią związane chyba już na stałe – jak produkcja przedstawień muzycznych specjalnie na potrzeby festiwalu czy nurt off. Inne są tchnieniem nowości – jak hybrydowa realizacja repertuaru. Wierna widownia i artystyczni szaleńcy stanowią zaś spoiwo nowości i tradycji.

Choć Przegląd rozrasta się i zmienia, jego trzonem jest oczywiście część konkursowa – wieloetapowe eliminacje wykonawców piosenki aktorskiej. Ponieważ zaś kategoria „piosenka aktorska” jest niesamowicie pojemna, 41. PPA przyniosło zaskakujące propozycje, m.in. Ukrainę w wykonaniu Piotra Bumaja odczytaną jako lament umierającego żołnierza po utraconej miłości (tekst anonimowy, muzyka: Maciej Kamieński) czy Wiersze Mateusza – kompilację wypowiedzi publicznych premiera w przewrotnej interpretacji Marty Dzwonkowskiej (tekst: Mateusz Morawiecki, muzyka: Łukasz Damrych). Laureatką Złotego Tukana została Marta Mazurek, która z towarzyszeniem instrumentalistek (Maria Klich – lira korbowa, Katarzyna Kapela – bęben) z lirycznym uniesieniem i przejęciem zaśpiewała Balladę o sierotce Jana Malisza i The Devil PJ Harvey. Z dwiema nagrodami (od dziennikarzy i od ZAiKS-u) wyjechała z PPA Dominika Feiglewicz, której towarzyszyła na scenie Natalia Orkisz (śpiew, looper). Artystkę uhonorowano za dwie zamigane piosenki, szczególne uruchomienie performatywnego gestu i oddanie pola językowi migowemu jako pełnoprawnemu środkowi wyrazu. Nagrodzono również Piotra Zubka, duet Lenda/Kozub oraz Martę Mazurek.

Marta Mazurek, fot. Łukasz Giza

Od 2006 roku PPA jest również teatralnym inkubatorem: wspiera organizacyjnie i finansowo kilka przedstawień, które swoje premiery mają podczas Przeglądu. Pokazy zagrane w tym roku czekały na swoje premiery długo – pierwotnie zaplanowane były one na marzec 2020 roku. O sile poszczególnych tytułów stanowiła nie tyle muzyka czy piosenka, co wymyślona i sprawnie opowiedziana historia.

Trzy słabsze artystycznie propozycje niedomagały właśnie w warstwie opowieści. Zawiodło nadzieje przedstawienie Biała szmata w wykonaniu grupy Antroposen (reż. Magdalena Celniaszek-Nykiel). Ambicja, by przy pomocy układów choreograficznych opowiedzieć o Marcu Chagallu imponuje, lecz jednocześnie stawia twórcom wysokie wymagania. Trudno cokolwiek zarzucić wykonawcom: wieloosobowy zespół taneczny płynnie, skromnie i z niesamowitym wdziękiem przechodził od jednej sceny do kolejnej (choreografia: Jan Nykiel). Jednak przedstawieniu jako całości zabrakło dramaturgicznej osi, napięcia, które powstać może tylko wtedy, gdy za atrakcyjną sceniczną formą kryje się również warta uwagi i skupienia treść. Dramaturgia w teatrze ruchu okazała się równie niezbędna jak w teatrze dramatycznym.

Zupełnym nieporozumieniem było przedstawienie Śmierć Człowieka-Wiewiórki (reżyseria: Robert Traczyk). Korzystając z bardzo ciekawego tekstu Małgorzaty Sikorskiej-Miszczuk zespół próbował zbudować na scenie punk operę na aktorów w żywym planie (i czasem w maskach) i pacynki. Nikt z twórców jednak nie pamiętał chyba o tym, że proste lalki, jakimi są pacynki, z trudem udźwigną złożoną treść skomplikowanego dramatu Sikorskiej-Miszczuk. Efektem źle dobranej do treści formy było przedstawienie nudne i niekomunikatywne. Ponadto wykonawcy bardzo nieumiejętnie posługiwali się lalkami (bo o animacji w ogóle nie sposób mówić): pacynkowe postaci gubiły kierunki patrzenia i miały wielkie problemy z poruszaniem się.

Rozsypała się również początkowo bardzo zajmująca propozycja Bronisław Piłsudski was here. Musical na wałki. Za słabo pamiętany w polskiej historii tytułowy bohater to człowiek, którego biografia ma wielki teatralny potencjał, jednak twórcom przedstawienia (scenariusz: Piotr Wyszomirski, Magdalena Olszewska, teksty piosenek: Magdalena Olszewska, reżyseria: Piotr Wyszomirski) najwyraźniej zabrakło w połowie pracy pomysłów na jej pokazanie na scenie. I chociaż zgranie i sceniczną współpracę dwojga aktorów (Karolina Merda, Krzysztof Wojciechowski) można było oglądać z przyjemnością, materia przedstawienia nie pozwoliła im rozwinąć skrzydeł: kolejni bohaterowie wydawali się niekompletni, pęknięci i coraz mniej interesujący.

Kwadrat (reżyseria Ewa Kaim), produkcja na dwóch aktorów, to spektakl z konsekwentnie eksplorowanym pomysłem wyjściowym: główni bohaterowie, bezimienni i w jednakowych kombinezonach (Stanisław Linowski, Łukasz Szczepanowski), zamknięci są w ciasnej przestrzeni, której granice wyznaczają ściany z metalowych rurek przecinających się pod zaskakującymi kątami (scenografia: Mirek Kaczmarek). Cegły rozrzucone dookoła tej nietypowej „celi” sugerują, że niejednokrotnie już ktoś próbował się z tego zamknięcia wydostać. Mężczyźni porozumiewają się między sobą mruknięciami i słowopodobnymi dźwiękami – ale gdy poddają refleksji własną sytuację i głośno myślą sami do siebie, korzystają z piosenek polskich twórców (m.in. Fisza, Katarzyny Nosowskiej czy Wojciecha Waglewskiego). Przedstawienie umiejętnie nawiguje pomiędzy elementami komicznymi i poważniejszymi, mimo to w jego drugiej połowie pojawia się pewna monotonia. Jest w nim jednak potencjał na ciekawą, zwartą wypowiedź artystyczną. Spektakl nagrodzony został Tukanem Publiczności Off.

Kwadrat, fot. Łukasz Giza

Współczesne Lascaux – mijany codziennie, pokryty palimpsestem napisów mur – stał się inspiracją przedstawienia Mury krzyczą albo Uliczna śpiewka (scenariusz: Magdalena Drab, Albert Pyśk, reżyseria: Magdalena Drab, muzyka: Albert Pyśk). Kameralny spektakl został zawieszony między antropologicznym oglądem zachowań a zabawną próbą poważnego potraktowania wandalizmu ulicznego. I w niczym mu to zawieszenie nie przeszkadza, przeciwnie: bezpretensjonalne podejście do materii teatralnej, lekka forma i sprawne ogranie drobnych interakcji z widzami sprawiły, że Mury… pozostają w pamięci jako spektakl gotowy na repertuarową konfrontację z widzami. Sporo stracimy, jeśli nie przygarnie go któraś polska scena. Przedstawienie otrzymało wyróżnienie za scenariusz, reżyserię i wykonanie.

Mury…, fot. Łukasz Giza

Bank nagród nurtu off 41. PPA rozbił ze swą wielobarwną ekipą Piotr Soroka, reżyser spektaklu Najczęściej zadawane pytania. Rewia Drag Queen. Na scenie – niesforne, hałaśliwe, narcystyczne, wściekłe i przepełnione empatyczną miłością drag queens: Twoja Stara, Savannah Crystal, Sir Johnny d’Arc. Niestety, nie odpowiedziały na żadne z „najczęściej zadawanych pytań”, miały za to wiele do powiedzenia o sobie. Na Scenie Ciśnień Teatru Capitol królowe dragu pozwoliły nam usłyszeć największe przeboje polskiej sceny kampowej, zalśniły efektowne suknie, buty i ozdoby (kostiumy: Adam Królikowski), zagrało wspaniałe trio Tres Heteros Buenos (Przemysław Barski, Dawid Pawlukanis, Szymon Tomczyk), bosko przeginał się Eloy Moreno Gallego, a od czasu do czasu przed oczyma widzów przebiegały stażystki – zainteresowane teatrem studentki polonistyki (Agnieszka Charkot – autorka scenariusza, Agnieszka Dziewa – choreografka, Patrycja Wróbel – asystentka reżysera). W nadmiarze, chaotycznym bogactwie i niesforności przedstawienia znalazło się trochę dłużyzn, mielizn i niedociągnięć, ale spektaklowi nie można odmówić wewnętrznego żaru, przekonania o słuszności działań i spójnego kodu estetycznego. Kolorowe ptaki dragu nagrodzono Statuetką Tukana Off i nagrodą finansową „za dekonstrukcję piosenki aktorskiej”.

Najczęściej zadawane pytania…, fot. Tomasz Walkow

Spośród wielu wydarzeń Przeglądu należało ułożyć sobie własną ścieżkę oglądania. Żałować może ten, kogo ominął Salvador Sobral, liryczny portugalski wokalista, zwycięzca konkursu Eurowizjii w 2017 roku. Równie wielu zwolenników mieć mógł nostalgiczno-energetyczny występ Kovacs, pierwszy dla artystki po półtorarocznej przerwie. Z kolei chybiony koncepcyjnie wydał się koncert Boże! Ojczyzna! – Ale jaka? (pomysł, scenariusz i reżyseria: Bogusław Sobczuk), z chaotycznym doborem repertuaru i niemożliwymi do zrealizowania ambicjami syntezy XX i XXI wieku w piosenkach. Podobnie chaotycznie i z nonszalancją przygotowany został koncert galowy Wiązanka pieśni miłosnych (scenariusz i reżyseria: Jan Klata). Zaproszeni wykonawcy wydawali się na scenie pozostawieni sami sobie, a rewelacyjna warstwa wizualna (scenografia, kostiumy: Mirek Kaczmarek, reżyseria światła, projekcje: Natan Berkowicz) nie uratowała całości.

Wydarzeniem muzycznym była przedpremierowa prezentacja recitalu Ralpha Kamińskiego Kora. Osobna i niepowtarzalna twórczość i wrażliwość Kory Jackowskiej spotkała się na scenie z charyzmatycznym interpretatorem. Kamiński wspólnie ze znakomitymi muzykami (Bartłomiej Wąsik, Michał Pepol, Paweł Izdebski, Wawrzyniec Topa, Wiktoria Jakubowska) podjął dialog z utworami, których oryginalne wersje wciąż pobrzmiewają w naszych uszach. Zwycięstwo artystów słychać było w owacyjnych reakcjach publiczności, która nie chciała wypuścić twórców ze sceny, a precyzyjnie skomponowana dramaturgia nastrojów i emocji zadziałała bez zarzutu.

Kora, fot. Tomasz Walkow

Wisienką na torcie stało się przedstawienie Być jak Beata (reżyseria: Magda Miklasz, premiera: 2 lutego 2019, Teatr Współczesny w Szczecinie). Kojący, terapeutyczny wręcz spektakl, z prostym przesłaniem ubranym w atrakcyjną formę sceniczną jest chyba tym, czego widownia potrzebowała po przeglądowym maratonie teatralnym i muzycznym. I po miesiącach odcięcia od żywego odbioru sztuki teatralnej.

Być jak Beata, fot. Tomasz Walkow

Przez dziesięć festiwalowych dni nie było ani jednego momentu, w którym czterdziestojednoletni Przegląd przybrałby pozę boomersa. Świeżość, witalność, niespotykana energia i frenetyczne tempo kolejno następujących po sobie wydarzeń sprawiły, że impreza wydaje się nie mieć wieku i karmić się wciąż nowymi zastępami muzykujących i śpiewających artystów. Wspaniała organizacja pracy, wzorowy kontakt z przedstawicielami mediów, tłumy osób na koncertach i przedstawieniach pozwalają przypuszczać, że wrocławskie wydarzenie ma się świetnie i ten stan potrwa jeszcze bardzo długo.

41. Przegląd Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu, 11 – 20 czerwca 2021. Organizator: Teatr Muzyczny Capitol we Wrocławiu. Dyrektor artystyczny: Cezary Studniak. Koncerty: Pussy Riot, Kovacs, Mery Komasa, Salvador Sobral, Renata Przemyk, Ivo Dimchev, Karaś/Rogucki, Ralph Kamiński, Magdalena Kumorek. Przedstawienia: Przybysz (Collegium Nobilium, Warszawa), Inni ludzie (AST im. S. Wyspiańskiego w Krakowie filia we Wrocławiu), Złota Skała. Opowieść o Robercie Brylewskim (STUDIO teatrgaleria w Warszawie), Po światach. Poświatowska na głos i skrzypotrąby (Wrocław), Ustawienia ze świętymi, czyli rozmowy obrazów (Collegium Nobilium), Być jak Beata (Teatr Współczesny w Szczecinie).