
10. Zamiast
Postaci:
Aktor
Autor
Autor śpi w łóżku. Dzwoni telefon. Autor po chwili wyciąga rękę po niego. Spogląda na wyświetlacz. Odbiera. Aktor dzwoni z tarasu, przed nim kieliszek wina, napełniony do połowy. Aktor uśmiecha się sztucznie do telefonu.
– Cześć! Mam nadzieję, że cię nie obudziłem?
– Nie, właśnie miałem wstać… Cześć.
– Jak się czujesz?
– Całkiem nieźle… Chyba.
– Dzwonię, żeby ci podziękować za wczorajszy wieczór. Ja świetnie się bawiłem.
– Ja też.
– Szkoda tylko, że przedstawienie ci się nie podobało.
– No tak, ale podsunąłeś mi kilka smakowitych tematów do moich felietonów. Dzięki!
Autor uśmiecha się z wdzięcznością. Aktor zmienia się na twarzy, upija łyk wina.
– Właściwie w tej sprawie do ciebie dzwonię! Błagam cię, nie wykorzystuj tego, co ci opowiedziałem.
– Dlaczego?
– Boję się, że w teatrze domyślą się, że ja to wszystko ci przekazałem. Koledzy widzieli, jak po przedstawieniu wychodziliśmy razem do knajpy.
– Nie przejmuj się. Wszystko przetworzę tak, że nikt się nie domyśli o kogo chodzi.
Aktor jest przestraszony, dopija szybko resztę wina.
– Nie!
Pauza. Autor zastanawia się.
– Mam więc nie pisać o tym, że reżyser pozabierał innym postaciom najciekawsze teksty i dopisał je swojemu kochankowi, który zagrał główną rolę?
– Nie!
– Że zabrał ci nie tyko teksty, ale perukę, rekwizyty i kostiumy?
– Nie!
– I o tym, że na próbie generalnej wściekła autorka sztuki rzuciła się na reżysera i spoliczkowała go?
– Proszę, nie! Zrobią ze mnie donosiciela, nie będą mnie obsadzać, a w konsekwencji nie będę miał nic do roboty i stracę etat…
– Ok. Nie napiszę.
– Przysięgnij!
Kurtyna opada.
__________________________________________________________________
11. Dominika z Akademika
Postaci:
Dominika
Marta – jej siostra
Pokój w akademiku z lat 80. Typu „dwójka”. Zniszczone pilśniowe meble, dwa stare łóżka, pościel z „kory”, brudne ściany. W pokoju jest Marta (19 lat) i przetrząsa zawartość szafy. Wchodzi Dominika z torbą z zakupami z „Biedronki”. Dominika (23 lat) patrzy na Martę zaskoczona.
– Co ty tu robisz?
– Mama przysłała mnie na przeszpiegi.
– Bo?
– Bo chce wiedzieć, dlaczego nam nie pomagasz. Ty, taka wielka gwiazda z serialu!
– Po pierwsze nie jestem żadną gwiazda, tylko gram jedną z kilkunastu ról. A po drugie Akademik to nie serial tylko docusoap.
– Wszystko jedno. Inne aktorki wygrzewają się na Zanzibarze, a ty nie chcesz dać mamie pieniędzy na operację powiększenia piersi. Przecież dobrze wiesz, jak bardzo o tym marzy.
– Nie stać mnie. W serialu mam w miesiącu sześć dni zdjęciowych, a za każdy dostaję sześćset złotych. To daje trzy tysiące sześćset minus podatek. Czyli niecałe trzy na rękę. Za mieszkanie w akademiku płacę tysiąc dwieście. Do tego dochodzą opłaty za telefon, fitness klub, fryzjerkę, kosmetyczkę. Czasem muszę kupić sobie jakiś ciuch…
Marta patrzy na Dominikę z niedowierzaniem.
– Kłamiesz!
– Nie kłamię. Naprawdę jest mi ciężko.
– To po co poszłaś na studia?
– Żeby grać.
– Aktorzy zarabiają kupę szmalu.
– Nie wszyscy, a na pewno nie ja. Tylko spójrz…
Dominika pokazuje Marcie torbę z zakupami. Marta wyjmuje z torby dwa jogurty, dwie bułki, jeden serek topiony, paczkę chipsów i dwulitrową butelkę coca-coli. Dominika tłumaczy się.
– Staram się też coś odłożyć na czarną godzinę. Nie znam dnia i godziny, kiedy mnie usuną z obsady. Wczoraj na bankiecie scenarzysta tak krzywo na mnie patrzył, boję się, że mnie zabije… To znaczy nie mnie, ale postać, którą gram. Nie płacę ZUS-u, nie mam ubezpieczenia zdrowotnego… Stale chodzę na jakieś castingi, ale niewiele z tego wynika.
– A to!
Marta wyjmuje z szafy torebkę z napisem GUCI.
– Skąd to masz?
Dominika jest przez chwilę zmieszana.
– To podróbka. Dlatego jest tylko jedno Ce.
Marta przysiada na łóżku i zaczyna płakać.
Kurtyna opada.
___________________________________________________________________
12. Guru
Postaci:
Guru
Krytyk
Sala bankietowa, jeszcze bez gości. Guru krąży między stołami z poczęstunkiem – raczy się winem i tartinkami. Po chwili gdzieś w oddali otwierają się drzwi, przez które rozlegają się rzęsiste oklaski. Do sali wbiega zdyszany młody Krytyk. Szuka wzrokiem Guru i rusza do niego rozentuzjazmowany.
– Co za przedstawienie! Rewelacja! Artystyczne wydarzenie sezonu. Żałuj, że nie zostałeś po przerwie. Rozkręciło się, aż miło było patrzeć.
– Już to, co zobaczyłem w pierwszej części w zupełności mi wystarczy, by zbudować swój osąd na temat tej mielizny myślowej.
– A ja zamierzam napisać entuzjastyczną recenzję, bo ja takiego Wyzwolenia jeszcze nie widziałem. Aż miałem ciarki pod koniec.
– Bo jesteś za młody, żeby oglądać na oczy prawdziwe arcydzieła teatralne.
Guru dodaje z wyższością.
– Ja miałem to szczęście, że widziałem Wyzwolenie Swinarskiego… Nikt nigdy mu nie dorówna.
W oddali nadal słychać brawa.
– Słyszysz ten aplauz? Widownia jest zachwycona. Jak tylko zapadła kurtyna, niemal wszyscy zerwali się z miejsc.
– Bo oni wszyscy są głupi i niedouczeni.
Krytyk jest coraz mniej pewny siebie.
– No, ale Janaczyk jako Konrad był genialny. Reżyser miał świetny pomysł z dołączeniem wiersza Słomińskiego na koniec…
– Niech zgadnę: po zrzuceniu płaszcza Konrad był nagi?
– Taak… Tym razem jednak była to nagość naprawdę uzasadniona. Odszedł w przyszłość bez żadnych obciążeń – wolny i nagi.
– Co za banał! Dawniej na przysłowiowych imieninach u cioci wstyd by było popisać się taką erudycją. Grafomanom to ja ręki nie podaję.
Najedzony Guru chce odejść, Krytyk bieży za nim, usiłując zebrać myśli.
– W takim razie skrytykuję przedstawienie! Przecież to ty jesteś moim guru, a ja mam przed sobą jeszcze wiele premier.
Guru uśmiecha się pod nosem.
Kurtyna opada.