Paweł Jurek / NA ZIEMI I W TEATRZE. MINIATURY SCENICZNE (19-21). „STO TRZYNASTY KOŁDUN”, „ŚWIĄTECZNA PROMOCJA”, „ŚWIĄTECZNY PREZENT”

19. Sto trzynasty kołdun

Postaci:

Rysiek

Pysiek

Kelner

Kucharka

Rysiek i Pysiek siedzą przy stole i jedzą na wyścigi świąteczne kołduny z jednej wielkiej miski. Sięgają po nie widelcami, wkładają do ust i popijają barszczem z garnuszka. Obok butelka wódki i kieliszki. Rysiek liczy i pożera kolejnego kołduna.

– Dziewięćdziesiąt dziewięć…

Pysiek powtarza po nim.

– Dziewięćdziesiąt dziewięć…

– Sto.

– Sto.

Chwila przerwy.

– Ja jeszcze nie mam dość.

– Ja też.

– No to się napijmy. Twoje zdrowie.

Piją. Spoglądają na resztę kołdunów w misce. Żaden nie ma ochoty rezygnować. Wracają do żarcia.

– Sto jeden…

– Sto jeden….

Tak dochodzą do stu dwunastu, kiedy w misie zostaje już tylko jeden kołdun.

– Chyba będziemy musieli się podzielić.

– Zawołam kelnera. Może da się jeszcze domówić. Kelner!

Podchodzi Kelner.

– Słucham panów?

– Są jeszcze kołduny?

– Zaraz zapytam kucharkę.

Podchodzi do okienka w kuchni i woła.

– Pani Zosiu. Mamy jeszcze kołduny?

– Nie ma. Ulepiłam dwieście dwadzieścia cztery kołduny dla sierot z domu dziecka. Szef zaprosił je na jutro na Wigilię.

– No to mamy problem. Panowie kołduny zjedli.

– Jak to?

Kucharka wylatuje z kuchni wprost do stołu Rysia i Pysia.

– Zaraza jedna. Żeby wam te kołduny w gardle stanęły!

– Cicho, babo. Tu artyści biesiadują.

Kucharka z płaczem wraca do kuchni. Rysiek chce przekazać misę z jednym kołdunem Pysiowi.

– Kosztuj.

– Ty byłeś pierwszy.

– Podzielimy się.

– Kołdunów się nie dzieli.

– To zróbmy losowanie. Rzut monetą.

– Reszka.

Rysiek robi rzut monetą, sprawdza.

– Orzeł.

Wypija kieliszek wódki i sięga po ostatniego kołduna, ale nie zdąża go przełknąć. Dławi się. Pada na podłogę. Pysiek rzuca się na ratunek. Zaczyna uciskać Ryśkowi klatkę piersiową, a wtedy kołdun wyskakuje z ust Rysia wprost do ust Pysia. Wtedy Pysio zaczyna się dławić.

Kurtyna opada.

20. Świąteczna promocja

Postaci:

Dziennikarka

Celebrytka

Trwa program śniadaniowy. Dziennikarka przedstawia widzom swojego gościa.

– Naszego dzisiejszego gościa właściwie nie potrzeba przedstawiać. Kasia z „Kolorowych Wzgórz”, Justyna z „Pokoju do wynajęcia”, Matylda z „Kochającej się rodzinki”. Cześć!

– Dzień dobry państwu.

– Powiedz nam, czy ty lubisz święta.

– Nienawidzę!

Dziennikarka rozpromienia się.

– Witaj w klubie!

Przybijają sobie piątki.

– Współczuję wszystkim, którzy w święta MUSZĄ spotkać się z rodziną. Nie mają ochoty, nie lubią tych ludzi. To musi być męka. W imię świętego spokoju…

– Rozumiem, że w takim razie na święta wyjeżdżasz? Na przykład na Zanzibar?

– Chciałabym, ale nie mogę.

– Dlaczego?

– Ze względu na kasę.

Dziennikarka jest zdziwiona.

– Nie stać cię?

– Wręcz przeciwnie. Nie mogę wyjechać, bo święta i sylwester to dla nas największe żniwa. Samych programów z kolędami nagrałam pięć. Obskoczę trzy bale sylwestrowe. Dopiero potem Zanzibar. W tym roku dodatkowo promuję swoją autobiografię.

– Muszę państwu się przyznać, że już ją przeczytałam. Jest świetna.

– Dziękuję.

– Jeśli nie macie państwo pomysłu na prezent świąteczny dla najbliższych, to serdecznie polecam… Zdradź widzom, jakie tajemnice wyjawiasz w tej autobiografii?

– Na przykład kiedy straciłam dziewictwo, jaki jest mój sposób na pryszcze i dlaczego nie wierzę w Boga.

– Świetna zachęta.

– To nie wszystko. Każdy, kto wejdzie właśnie teraz na mój insta znajdzie tam kupon rabatowy, dzięki któremu zakupi moją autobiografię o pięć złotych taniej.

– Super! Wspominałaś o kolędach… Zaśpiewasz nam jakąś?

– Tak. Moją ulubioną.

Wychodzi na środek i zaczyna śpiewać.

– Lulajże Jezuniu, lulajże lulaj…

Kurtyna opada.

21. Świąteczny prezent

Postaci:

Żona

Mąż

Dziecko

I

Przed świętami.

Mąż i żona w salonie pochyleni nad budżetem domowym. Mają smutne miny.

– Nie, Jacek, nie damy rady.

– Wezmę szybką pożyczkę. Dużo nam nie potrzeba. Pięć stów wystarczy.

– Jak doliczą procenty, zrobi się sześć albo więcej. Nie chcę wchodzić w nowy rok z długami.

Woła w kierunku drugiego pokoju.

– Romek, chodź do nas na chwilę.

Wchodzi Dziecko ze słuchawkami na uszach. Zdejmuje je, słucha rodziców.

– Synku. Chcemy ci z tatą powiedzieć, że w tym roku nie będzie świąt. To znaczy takich świąt jak zawsze. Będą skromniejsze. Ojciec na początku grudnia stracił pracę, a zasiłek dostanie dopiero w styczniu. Nie stać nas.

– Nie będzie też prezentów…

– Spoko.

Dziecko zakłada z powrotem słuchawki i wraca do swojego pokoju. Żona zapłakana wychodzi do kuchni. Mąż siada na kanapie i ogląda Celebrytkę, która właśnie w programie śniadaniowym rozprawia o świętach.

– Współczuję wszystkim, którzy w święta MUSZĄ spotkać się z rodziną. Nie mają ochoty, nie lubią tych ludzi. To musi być męka. W imię świętego spokoju…

Mąż sięga po pilota i wyłącza telewizor. Zastanawia się.

II

Wigilia.

Żona, Mąż i Dziecko przy skromnie zastawionym stole, dzielą się opłatkiem.

– Najważniejsze, żebyśmy byli zdrowi, z resztą sobie poradzimy.

– Wszystkiego najlepszego.

– Wesołych Świąt.

– A teraz niespodzianka!

Mąż wychodzi na balkon, skąd przynosi świąteczny catering.

– Tradycji stanie się zadość. Będzie dwanaście dań i prezenty.

Żona patrzy na niego z wyrzutem.

– Wziąłeś jednak chwilówkę.

– Wcale nie.

– To skąd wziąłeś pieniądze na to wszystko?

– Sprzedałem telewizor sąsiadowi, bo on nie ma jeszcze w łazience. Nam nie jest potrzebny.

– W sumie nie…

– A gdzie obejrzymy kolędy?

– W tym roku nie będziemy oglądać. Będziemy śpiewać.

Kurtyna opada.