
19. Sto trzynasty kołdun
Postaci:
Rysiek
Pysiek
Kelner
Kucharka
Rysiek i Pysiek siedzą przy stole i jedzą na wyścigi świąteczne kołduny z jednej wielkiej miski. Sięgają po nie widelcami, wkładają do ust i popijają barszczem z garnuszka. Obok butelka wódki i kieliszki. Rysiek liczy i pożera kolejnego kołduna.
– Dziewięćdziesiąt dziewięć…
Pysiek powtarza po nim.
– Dziewięćdziesiąt dziewięć…
– Sto.
– Sto.
Chwila przerwy.
– Ja jeszcze nie mam dość.
– Ja też.
– No to się napijmy. Twoje zdrowie.
Piją. Spoglądają na resztę kołdunów w misce. Żaden nie ma ochoty rezygnować. Wracają do żarcia.
– Sto jeden…
– Sto jeden….
Tak dochodzą do stu dwunastu, kiedy w misie zostaje już tylko jeden kołdun.
– Chyba będziemy musieli się podzielić.
– Zawołam kelnera. Może da się jeszcze domówić. Kelner!
Podchodzi Kelner.
– Słucham panów?
– Są jeszcze kołduny?
– Zaraz zapytam kucharkę.
Podchodzi do okienka w kuchni i woła.
– Pani Zosiu. Mamy jeszcze kołduny?
– Nie ma. Ulepiłam dwieście dwadzieścia cztery kołduny dla sierot z domu dziecka. Szef zaprosił je na jutro na Wigilię.
– No to mamy problem. Panowie kołduny zjedli.
– Jak to?
Kucharka wylatuje z kuchni wprost do stołu Rysia i Pysia.
– Zaraza jedna. Żeby wam te kołduny w gardle stanęły!
– Cicho, babo. Tu artyści biesiadują.
Kucharka z płaczem wraca do kuchni. Rysiek chce przekazać misę z jednym kołdunem Pysiowi.
– Kosztuj.
– Ty byłeś pierwszy.
– Podzielimy się.
– Kołdunów się nie dzieli.
– To zróbmy losowanie. Rzut monetą.
– Reszka.
Rysiek robi rzut monetą, sprawdza.
– Orzeł.
Wypija kieliszek wódki i sięga po ostatniego kołduna, ale nie zdąża go przełknąć. Dławi się. Pada na podłogę. Pysiek rzuca się na ratunek. Zaczyna uciskać Ryśkowi klatkę piersiową, a wtedy kołdun wyskakuje z ust Rysia wprost do ust Pysia. Wtedy Pysio zaczyna się dławić.
Kurtyna opada.
20. Świąteczna promocja
Postaci:
Dziennikarka
Celebrytka
Trwa program śniadaniowy. Dziennikarka przedstawia widzom swojego gościa.
– Naszego dzisiejszego gościa właściwie nie potrzeba przedstawiać. Kasia z „Kolorowych Wzgórz”, Justyna z „Pokoju do wynajęcia”, Matylda z „Kochającej się rodzinki”. Cześć!
– Dzień dobry państwu.
– Powiedz nam, czy ty lubisz święta.
– Nienawidzę!
Dziennikarka rozpromienia się.
– Witaj w klubie!
Przybijają sobie piątki.
– Współczuję wszystkim, którzy w święta MUSZĄ spotkać się z rodziną. Nie mają ochoty, nie lubią tych ludzi. To musi być męka. W imię świętego spokoju…
– Rozumiem, że w takim razie na święta wyjeżdżasz? Na przykład na Zanzibar?
– Chciałabym, ale nie mogę.
– Dlaczego?
– Ze względu na kasę.
Dziennikarka jest zdziwiona.
– Nie stać cię?
– Wręcz przeciwnie. Nie mogę wyjechać, bo święta i sylwester to dla nas największe żniwa. Samych programów z kolędami nagrałam pięć. Obskoczę trzy bale sylwestrowe. Dopiero potem Zanzibar. W tym roku dodatkowo promuję swoją autobiografię.
– Muszę państwu się przyznać, że już ją przeczytałam. Jest świetna.
– Dziękuję.
– Jeśli nie macie państwo pomysłu na prezent świąteczny dla najbliższych, to serdecznie polecam… Zdradź widzom, jakie tajemnice wyjawiasz w tej autobiografii?
– Na przykład kiedy straciłam dziewictwo, jaki jest mój sposób na pryszcze i dlaczego nie wierzę w Boga.
– Świetna zachęta.
– To nie wszystko. Każdy, kto wejdzie właśnie teraz na mój insta znajdzie tam kupon rabatowy, dzięki któremu zakupi moją autobiografię o pięć złotych taniej.
– Super! Wspominałaś o kolędach… Zaśpiewasz nam jakąś?
– Tak. Moją ulubioną.
Wychodzi na środek i zaczyna śpiewać.
– Lulajże Jezuniu, lulajże lulaj…
Kurtyna opada.
21. Świąteczny prezent
Postaci:
Żona
Mąż
Dziecko
I
Przed świętami.
Mąż i żona w salonie pochyleni nad budżetem domowym. Mają smutne miny.
– Nie, Jacek, nie damy rady.
– Wezmę szybką pożyczkę. Dużo nam nie potrzeba. Pięć stów wystarczy.
– Jak doliczą procenty, zrobi się sześć albo więcej. Nie chcę wchodzić w nowy rok z długami.
Woła w kierunku drugiego pokoju.
– Romek, chodź do nas na chwilę.
Wchodzi Dziecko ze słuchawkami na uszach. Zdejmuje je, słucha rodziców.
– Synku. Chcemy ci z tatą powiedzieć, że w tym roku nie będzie świąt. To znaczy takich świąt jak zawsze. Będą skromniejsze. Ojciec na początku grudnia stracił pracę, a zasiłek dostanie dopiero w styczniu. Nie stać nas.
– Nie będzie też prezentów…
– Spoko.
Dziecko zakłada z powrotem słuchawki i wraca do swojego pokoju. Żona zapłakana wychodzi do kuchni. Mąż siada na kanapie i ogląda Celebrytkę, która właśnie w programie śniadaniowym rozprawia o świętach.
– Współczuję wszystkim, którzy w święta MUSZĄ spotkać się z rodziną. Nie mają ochoty, nie lubią tych ludzi. To musi być męka. W imię świętego spokoju…
Mąż sięga po pilota i wyłącza telewizor. Zastanawia się.
II
Wigilia.
Żona, Mąż i Dziecko przy skromnie zastawionym stole, dzielą się opłatkiem.
– Najważniejsze, żebyśmy byli zdrowi, z resztą sobie poradzimy.
– Wszystkiego najlepszego.
– Wesołych Świąt.
– A teraz niespodzianka!
Mąż wychodzi na balkon, skąd przynosi świąteczny catering.
– Tradycji stanie się zadość. Będzie dwanaście dań i prezenty.
Żona patrzy na niego z wyrzutem.
– Wziąłeś jednak chwilówkę.
– Wcale nie.
– To skąd wziąłeś pieniądze na to wszystko?
– Sprzedałem telewizor sąsiadowi, bo on nie ma jeszcze w łazience. Nam nie jest potrzebny.
– W sumie nie…
– A gdzie obejrzymy kolędy?
– W tym roku nie będziemy oglądać. Będziemy śpiewać.
Kurtyna opada.