Od redakcji 107(160), czyli Dzień Matki, Królowej-Matki….

George Gower, Elizabeth I Tudor, rok 1600

Wydanie tego numeru wypada akurat w Dzień Matki. I wcale nie musieliśmy dobierać specjalnie tekstów z tej okazji, bo ostatnie trzy premiery warszawskie, których recenzje dziś publikujemy, opowiadają o kobietach i podejmują temat każdej ich roli społecznej, w tym również oczywiście matki. Justyna Kozłowska w recenzji To wiem na pewno Bovella z Ateneum w reżyserii Iwony Kempy opisuje spektakl o rodzinie, której głównym spoiwem jest matka, co okazuje się zwłaszcza gdy jej już nie ma. Marzena Kuraś pisze o spektaklu Grzegorza Wiśniewskiego Maria Stuart w Teatrze Narodowym, gdzie z pomocą tragedii Friedricha Schillera obserwujemy królową, gdy eliminuje swą konkurentkę, która – o paradoksie – stanie się matką jej przyszłego następcy, ponieważ Elżbieta I umrze bezdzietnie, a tron po niej przejmie syn Marii, Jakub I Stewart. Zuzanna Liszewska–Soloch komentuje zaś premierę Męża i żony Fredry w reżyserii Krystyny Jandy w Teatrze Polonia. W tej sztuce wrogiem kobiety jest nie tylko mężczyzna, ale również, jak u Schillera, druga kobieta, która także zada ten najbardziej bolesny cios.

Te trzy bardzo udane spektakle na dodatek mają – każdy z nich – swoje drugie dna, które czynią ten zestaw mieszanką jeszcze bardziej wybuchową i paradoksalną. O takich drugich dnach lubi pisać w swych miniaturach Paweł Jurek. Tak jest też i tym razem.

Poszukiwaniem zaszyfrowanych znaczeń i niespodziewanych kontekstów zajmują się hermeneuci na kolokwiach naukowych – zapraszamy więc w imieniu Pracowni Teatrologicznej na seminarium poświęcone przedstawieniu Historyji o chwalebnym Zmartwychwstaniu Pańskim z teatru lubelskiego.

jhs.