Powielkanocne wydanie zawiera kolejne miniatury dramatyczne Pawła Jurka i trzy recenzje.
Kamil Bujny widział w Teatrze im. Bogusławskiego w Kaliszu Czerwone nosy Petera Barnesa w wiernej intencjom brytyjskiego dramatopisarza oraz perfekcyjnej reżyserii Anny Wieczur. Aleksandra Wach obejrzała we Wrocławiu uznany za spektakl sezonu i polskiego Hamiltona, owacyjnie wszędzie przyjmowany przez widzów o poglądach liberalno-lewicowych gdańsko-krakowski musical 1989 w reżyserii Katarzyny Szyngiery. Kamil Bujny wybrał się jeszcze do Wałbrzycha, aby w Teatrze im. Szaniawskiego zapoznać się z najnowszym przedstawieniem Sebastiana Majewskiego: adaptacji Nad Niemnem Elizy Orzeszkowej, jakoby wyreżyserowanej przez zmarłą w roku 2022, związaną z Jelenią Górą Alinę Obidniak, z pomocą Jerzego Grotowskiego i Krystiana Lupy.

W Niedzielę Wielkanocną, 9 kwietnia, w wieku 87 lat zmarł reżyser i aktor Maciej Prus. Widziałem niemal wszystkie jego najbardziej cenione przedstawienia: toczącą się na pokrytej suchymi liśćmi scenie Noc listopadową Wyspiańskiego (1978) i Operetkę Gombrowicza (1980) w Teatrze Dramatycznym w Warszawie, odgrywane na syberyjskim etapie Dziady Mickiewicza w Teatrze Wybrzeże w Gdańsku (1979), czy Juliusza Cezara Shakespeare’a w Polskim w Warszawie (1996). Prus, który kształtował się w szczytowym okresie historii teatru w PRL-u pomiędzy rokiem 1956 a 1968, był wszędzie i poznał niemal wszystkich wybitnych twórców. Dość, że zaraz po studiach aktorskich występował w spektaklach Grotowskiego w Teatrze 13 Rzędów w Opolu, przyglądał się jak Konrad Swinarski reżyserował w Starym w Krakowie Nie-Boską komedię Krasińskiego, w Warszawie został asystentem Wandy Laskowskiej w Narodowym pod dyrekcją Kazimierza Dejmka i zaprzyjaźnił się z Haliną Mikołajską we Współczesnym kierowanym przez Erwina Axera, a w sierpniu 1980 z aktorami z Teatru Wybrzeże wspierał recytacjami poezji strajk gdańskich stoczniowców. Wspomnienia Prusa stałyby się zapewne pasjonującą lekturą. On jednak był zdecydowanie przeciwny spisywaniu lub nagrywaniu swoich teatralnych anegdot z elementami gry aktorskiej. Uważał, że lepiej, aby przeminęły bezpowrotnie, jak najwspanialsze spektakle, niżby miały istnieć zarejestrowane w ułomnej formie, bez emocji opowiadającego, jego ironii czy wzruszenia.
Wreszcie anonsujmy zaplanowane na 19 kwietnia seminarium historycznoteatralne wokół wystąpienia Piotra Olkusza z Uniwersytetu Łódzkiego: Na co komu teatr? Pułapki Comédie-Italienne. Marivaux.
rw.