
W poniedziałek 27 listopada 2023 w wieku 66 lat zmarł Paweł Huelle. Pisarz.
W swoim ostatnim tomie opowiadań Talita Paweł Huelle przywołuje z pamięci wakacji w kaszubskiej wiosce archaiczny obrzęd „pustej nocy”. Jest to obrzęd pożegnania osoby zmarłej: całonocne modlitwy, różaniec, śpiewy o duszach czyśćcowych. Obrzęd tak ważny dla zmarłego i dla tych, którzy pozostają. Mający swój majestat, powagę.
Obrazy, dźwięki, zapachy, gesty i cienie. Z pamięci. To glina jego pisarstwa. Dlatego tak mu było blisko do teatru.
1. Wrzeszcz. Przy kawiarnianym stoliku siedzą Paweł Huelle i Maciej Dejczer. Jest początek lat dziewięćdziesiątych minionego stulecia. Pisarz jest po entuzjastycznie przyjętym debiucie powieścią Weiserem Dawidkiem (1987), którą uznano za największe wydarzenie w polskiej prozie lat osiemdziesiątych. Reżyser, ciut starszy, po sukcesie filmu 300 mil do nieba (1989). Razem z aktorem Teatru Wybrzeże Jackiem Mikołajczakiem stworzą spektakl, który stanie się dla obu debiutem w Teatrze Telewizji: Pod dębami. Telewizyjna premiera (styczeń 1993) została poprzedzona pokazem monodramu w 1992 roku w gdańskim Cotton Clubie. Był na nim cały artystyczny i polityczny Gdańsk. Później Maciej Dejczer w gdańskim ośrodku telewizji, który wówczas przeżywał swój teatralny renesans, stworzył dla Studia Teatralnego Dwójki spektakl z bardzo charakterystycznymi, jasnymi zdjęciami Marka Sanaka, z temperaturą przekazu i nowym telewizyjnym językiem, wynikającym z materiału literackiego Huellego, ale i artystycznej wrażliwości reżysera. Pod dębami, historia Hellera, jak Huelle wykładowcy filozofii na Akademii Medycznej w Gdańsku, który stanął przed sądem w sprawie donosu o lżenie głowy państwa, rozrzucanie ulotek wzywających do obalenia rządu, pobicie po pijanemu turystów. Heller zdecydował się opowiedzieć, co się wydarzyło na polanie w lesie, dowieść niewinności i obnażyć absurdalność donosu. Rzecz dzieje się w Gdańsku, w połowie sierpnia 1992, a więc dokładnie w czasie powstania spektaklu.
Kolejne oryginalne spektakle telewizyjne według utworów Pawła Huellego stworzyli Jerzy Krysiak, Piotr Mularuk i Maciej Englert.
Srebrny deszcz (2000) w reżyserii Jerzego Krysiaka to adaptacja opowiadania dokonana przez Macieja Dutkiewicza i Roberta Bruttera. Być może ten scenopisarski duet myślał pierwotnie o filmie, ostatecznie powstało dzieło z pogranicza filmu, telewizji i teatru przeznaczone do poniedziałkowego Teatru Telewizji. Oczywiście Gdańsk, współcześnie. Stary pracownik teatru Anusewicz (Władysław Kowalski) rozmyśla i śni o swojej młodości gdzieś na kresach i miłości do Niny. Z tych wspomnień wyrywa go wizyta Winterhausa (Leon Niemczyk), Niemca, który niemal do końca wojny mieszkał pod tym samym adresem, co Anusewicz po wojnie. Postanowił odnaleźć ukrytą w pozostawionym kredensie kolekcję cennych monet. Dlatego odwiedza Gdańsk i chce sprawdzić, czy owiana rodzinną legendą kolekcja naprawdę istniała. Kredens powędrował jednak do szwagra Benka (Witold Pyrkosz). Obaj panowie jadą więc do Benka i w szopie znajdują rozlatujący się mebel, z numizmatami. Czy jednak Winterhaus zdoła wyjechać z monetami? A może skarb, zamiast dzielić, połączy tych trzech Europejczyków i wygnańców swoich krajów dzieciństwa. Przedstawienie cechuje przede wszystkim znakomite aktorstwo Kowalskiego, Niemczyka, Pyrkosza, ciekawa fabuła umieszczona w plenerach Gdańska. Dużo w nim również poezji i tajemnicy, a nawet magii, obecnej już w samej prozie.
W 2000 roku pod opieką artystyczną Juliusza Machulskiego powstał również spektakl Stół w reżyserii Piotra Mularuka, debiutującego w Teatrze Telewizji. Scenariusz przedstawienia przygotowanego dla Studia Teatralnego Dwójki wykorzystywał trzy utwory z tomu Opowiadania na czas przeprowadzki, tytułowy Stół, Winniczki, kałuże, deszcz i Przeprowadzkę. Na pierwszym festiwalu „Dwateatry” w 2001 roku projekcja spotkała się z doskonałym odbiorem. W końcu w Sopocie oglądano ekranizację opowiadań pisarza, tak bliskiego trójmiejskiej widowni i jeszcze w jego obecności.
Tym razem wracamy do powojennej historii w inteligenckiej rodzinie, która próbuje odnaleźć się w nowym dla niej miejscu, w Gdańsku. Akcja ogniskuje się wokół stołu, który został kupiony przez Ojca (Krzysztof Stroiński) od pana Polaske za parę wojskowych butów i masło z UNRRY. Tytułowy stół staje się jednak intruzem w domu. Ojciec poszukuje rozwiązania stołowego problemu i jedzie na Żuławy, gdzie nad rzeka Tują mieszka Kasper (Władysław Kowalski), doskonały stolarz, który może sprawić rodzinie stół „jak przed wojną”. Jest to również historia inicjacji i poznawania smaków świata przez Marcina (Sergiusz Żymełka) dzięki choćby zbieraniu winniczków na zarośniętym, niemieckim cmentarzu i muzyce pani Grety (Mirosława Dubrawska), którą chłopak odwiedza mimo zakazu Matki (Dominika Ostałowska) i razem z nią słucha Wagnera. Jest pamięć świata dzieciństwa pachnącego jabłkami i chałwą, jest niezgoda i męka ułożenia sobie życia w nowym świecie, który dla chłopca stanie się przecież jego własnym, mitycznym krajem dzieciństwa. Spektakl prowadzony jest pastelowo z urokliwymi zdjęciami Tomasza Dobrowolskiego. Spotkanie w Teatrze Telewizji Huellego i Mularuka zaowocowało filmem dokumentalnym Metafizyka pamięci, w którym to dokumencie pisarz prowadzi nas po śladach Weisera, wspomina, w miejscach sobie bliskich, pierwsze fascynacje ludzkie i literackie, docieka tajemnicy istnienia.
Dramat Kąpielisko Ostrów Huelle napisał dla Teatru im. Juliusza Osterwy w Lublinie (prapremiera 12 marca 2001), dla Krzysztofa Babickiego. W Teatrze Telewizji sztuka ta, uważana za wyrastającą z tradycji Antona Czechowa, nawiązująca w klimacie i treści do Wiśniowego sadu, choć sad przy posiadłości jest u Huellego czereśniowy, została zrealizowana latem 2003 roku przez Macieja Englerta (premiera poniedziałkowa w 2004). Powstał jeden z najważniejszych i najpiękniejszych spektakli Teatru Telewizji w XXI wieku, nagrodzony w Sopocie za reżyserię i za rolę Błażeja graną przez Andrzeja Zielińskiego. Ale na laury zasługiwali wszyscy. Maciej Stajewski – scenograf, za świadomość wybranych wnętrz naturalnych i plenerów, stworzenie tym samym wiarygodnego i pełnego zapachów świata; kompozytor Zygmunt Konieczny, autor zdjęć Michał Englert i w końcu doskonały, koncertowo grający zespół aktorski: Zofia Rysiówna, Ignacy Gogolewski, Marta Lipińska, Piotr Fronczewski, Andrzej Zieliński, Krzysztof Stroiński, Igor Przegrodzki, Magda Czerwińska, Sławomir Orzechowski. Spektakl pełny, poruszający problem tożsamości i kształtowania się nowego porządku społecznego, więzi z tradycją u progu XXI wieku, w którym to świecie pozorów nuworysze mają większą siłę przebicia niż żyjący wspomnieniami przedstawiciele upadających rodów. Szkoda, że Kąpielisko Ostrów jest tak rzadko powtarzane. Bo choć od premiery mijają dwa dziesięciolecia, dramat Pawła Huellego i jego realizacja Macieja Englerta mogłyby przynieść nowym pokoleniom widzów tylko najwartościowsze artystyczne i intelektualne przeżycia.
2. Paweł Huelle często opowiadał o swojej fascynacji radiem i jego teatrem, o jego magicznej funkcji w dorastaniu, podczas dziecięcego chorowania, w literackim dojrzewaniu. I to właśnie w Teatrze Wyobraźni miało miejsce wiele świetnych i ważnych premier pisarza. Trudno wymienić wszystkie. Ale na pewno warto przypomnieć debiut radiowy Chagalla (1987), adaptacje Weisera Dawidka, Srebrnego deszczu, wywiedzionego z jednego zdania z Czarodziejskiej góry Thomasa Manna, Castorpa w adaptacji Waldemara Modestowicza, Wyjazd w reżyserii Andrzeja Piszczatowskiego, Zawsze się gdzieś wypływa w reżyserii Krzysztofa Babickiego, Przypadek dźwięku w reżyserii Jana Warenycia, Koncert w realizacji Henryka Rozena (2022) na podstawie opowiadania z ostatniego tomu Talita.
Towarzyszył tym mediowym dwóm teatrom – telewizyjnemu i radiowemu, z czułością i uwagą. Zawsze obecny podczas festiwalu w Sopocie, czasem jako widz i słuchacz, częściej jako ten, którego utwory były przedstawiane w konkursie radiowym lub telewizyjnym, ale też jako juror w obu kategoriach.
Takie sopockie spotkania, pełne anegdot, ale przede wszystkim spotkania wielkich osobowości artystycznych najmocniej pozostają w pamięci. Sopocki festiwal przez 19 edycji wytworzył swój klimat i swój krajobraz. A w tym pejzażu Pisarz w kapeluszu – Paweł Huelle.
3. W Teatrze im. Witolda Gombrowicza w Gdyni prowadzonym przez Krzysztofa Babickiego, miał od 2011 przez wiele lat swój teatralny dom, zaprzyjaźniony z dyrektorem i przede wszystkim reżyserem Krzysztofem Babickim. Byli sobie wierni pewnie jeszcze od czasów gdańskiej polonistyki, seminarium u profesor Marii Janion (Huelle pisał u niej magisterium o Jarosławie Iwaszkiewiczu). Najpierw współpracowali w Teatrze Wybrzeże, gdzie Krzysztof Babicki dał prapremierę jego sztuki nawiązującej do Czekając na Godota Samuela Becketta, Kto mówi o czekaniu?, następnie przeniesionej do Teatru Telewizji. Potem w Teatrze im. Osterwy w Lublinie, w którym dyrektorował Babicki, zamówił i wyreżyserował prapremierowo: Kapielisko Ostrów, Sarmację i Zamknęły się oczy Ziemi o buncie przeciwko hierarchii kościelnej w żeńskim klasztorze w Kazimierzu Dolnym. A ostatnio wspólnie pracowali właśnie w gdyńskim teatrze. Huelle był w nim i dramatopisarzem, i dramaturgiem. W Gdyni Babicki wystawiał jego dramaty i adaptacje cudzych dzieł: Kolibra lot ostatni, Idąc rakiem na podstawie powieści Güntera Grassa (spektakl również przeniesiony do Teatru Telewizji), Żółtą łódź podwodną, Kursk, Znaczy kapitan według wspomnień Karola Borchardta i w kwietniu 2023 Jądro ciemności Josepha Conrada. W planach była sztuka inspirowana Moralnością pani Dulskiej Gabrieli Zapolskiej, ale we współczesnym gdyńskim entourage`u. To godna pozazdroszczenia i rzadka we współczesnym polskim teatrze współpraca twórcza pisarza oraz reżysera i dyrektora, przepełniona wzajemnymi inspiracjami i pewnie zaskakująca. To też świetna sposobność dla dramatopisarza pisania na konkretną scenę czy na żaglowiec „Dar Pomorza”, dla konkretnych aktorów z zespołu gdyńskiego teatru.
Jego dramaturgiczne dokonania nie doczekały się wydania książkowego. Teatr Pawła Huelle wciąż czeka na wiele odkryć. Pomyślmy o tym w trakcie pustej nocy – o zmitologizowanym świecie, który tworzył, a świat ten trwał i niech trwa poza czasem.