
16. OnlyFans
Postaci:
Wykładowca
Studentka
Trwa egzamin indywidualny. Wykładowca (43-45) przepytuje studentkę (21-22), której twarz mimo młodego wieku nosi ślady ingerencji medycyny estetycznej. Jest też dosyć wyzywająco ubrana. Wykładowca zaczyna.
– Pytanie pierwsze… Którą z epok literackich uważa pani za najciekawszą pod względem teatralnym?
Studentka wypala bez namysłu.
– Średniowiecze!
Wykładowca jest szczerze zdziwiony.
– Średniowiecze? A dlaczego?
– Bo wtedy nie za wiele się działo pod względem teatralnym, więc łatwo wszystko zapamiętać.
– To co pani zapamiętała?
– No właśnie nic. Jak pan powiedział na wykładzie, że wtedy teatr był w stanie swoistej hibernacji, wyłączyłam się.
Wykładowca zastanawia się.
– Pytanie drugie. Co sądzi pani o dramatach Mrożka. Które jego sztuki pani przeczytała?
Studentka odpowiada z dumą.
– Żadnej! Odkąd reżyser Jan Klata, którego zdanie bardzo cenię, powiedział, że dramaturgia Mrożka jest papierowa, poczułam do Mrożka niechęć i już nic nie przeczytałam.
Wykładowca wzdycha.
– A wie pani może kim był Jean Baptiste Poquelin?
– Jak to kim? Jeanem Baptiste Poquelin!
Wykładowca zżyma się.
– Skąd pani pomysł, żeby studiować teatrologię?
– Bo na aktorstwo i reżyserię się nie dostałam. Tutaj mi obiecywano, że poznam ludzi i historię teatru. Tylko, że teraz mam tyle pracy, że już nie starcza mi na studiowanie.
– Czym się pani zajmuje?
– Prowadzę własne konto na Onlyfans.
– Onlyfans? A co to jest?
– Wstawia się tam fotki, filmiki, a ludzie za to płacą.
– Coś podobnego? A jakie to są filmy?
– Dla dorosłych. Niestety, jest duża konkurencja i trzeba być kreatywnym. Ostatnio dziewczyna ze Stanów przespała się ze swoim wykładowcą i wrzuciła to do sieci. Zarobiła fortunę.
Studentka patrzy na Wykładowcę badawczo.
– A może pan nagra ze mną taki filmik? Będziemy pierwsi w Polsce.
Wykładowcę zatyka. Studentka wstaje i siada mu na kolanach.
– Proszę, nie bądź takim sztywniakiem, tylko zgódź się!
Studentka wpija się Wykładowcy w usta, ten nie wie, co ma robić.
Kurtyna opada.
17. Buntownicy na umowę-zlecenie
Postaci:
Profesor
Studenci
Sala wykładowa. Profesor (75) siedzi przy biurku wykładowcy i przegląda notatki. Obok stoi kubek z kawą. Na kubku napis „Konstytucja”. Profesor sięga po kubek, upija łyk kawy, zauważa kubek i wzdraga się przestraszony. Szybko zagląda do biurka. Znajduje w nim inny kubek. Przelewa do niego kawę, a kubek z napisem „Konstytucja” chowa do biurka. Do sali wykładowej wpadają Studenci. Jest ich kilkunastu, różnej płci. Wszyscy w strojach medyków: lekarzy, pielęgniarek, ratowników pogotowia, itd.
– Bardzo przepraszamy, panie profesorze, za spóźnienie, ale byliśmy na proteście.
– Na jakim proteście?
– Medyków.
– O! To się chwali. Mojej świętej pamięci żona była lekarzem… Zapracowała się na śmierć.
– My też jesteśmy już bardzo zmęczeni.
– Wy? Przecież nie jesteście medykami?
– Niby nie, ale protestujemy za nich.
– Im się nie opłaca stać za sto pięćdziesiąt złotych dziennie, kiedy zarabiają tyle przez kwadrans. Dlatego Agencja Obsługi Protestów „ForeverFree” zatrudniła nas.
– Dorabiamy sobie do stypendium.
– Tyle, że sto pięćdziesiąt złotych za cały dzień protestowania to trochę mało.
– Dlatego dzisiaj sami protestowaliśmy.
– Zażądaliśmy dwieście złotych i przejścia na etat.
– Tyle teraz jest protestów, że trudno pracować na umowę-zlecenie.
Profesor patrzy na studentów oszołomiony.
– I co? Dostaliście etat?
– Nie. Na razie proponują nam podwyżkę do stu osiemdziesięciu złotych.
– Nie wiemy, czy ją przyjąć.
– Co by pan profesor zrobił na naszym miejscu?
Profesor skołowany.
– Pojęcia nie mam.
– Nigdy pan profesor nie protestował?
Profesor zastanawia się.
– Protestowałem w sześćdziesiątym ósmym roku przeciwko zdjęciu z afisza „Dziadów” …
– My teraz czujemy się tak te dziady. Wyzyskują nas.
Profesor jest zniecierpliwiony.
– Powróćmy może do wykładu…
– Nie możemy. Za chwilę kolejny protest. Przeciwko ideologizowaniu edukacji dla najmłodszych.
– Musimy się przebrać. Protestowanie to naprawdę ciężka praca.
– Oj tak. Zwariować można.
– Macie rację.
Profesor osuwa się na krzesło.
Kurtyna opada.
18. Globalny narrator
Postaci:
Dyrektor
Prostytutka
Ogromny apartament urządzony bardzo minimalistycznie. Dyrektor (45) i Prostytutka (25) wstają z łóżka i zaczynają się ubierać. Dyrektor zakłada tylko szlafrok. Wyjmuje z szafki plik pieniędzy, odlicza i podaje Prostytutce.
– To dla ciebie. Byłaś świetna.
– Ty też. Dziękuję.
Prostytutka przelicza pieniądze zadowolona. Dyrektor rozgląda się.
– Może po kreseczce?” Po już mi nie zaszkodzi.
– Bardzo chętnie.
Prostytutka kończy się ubierać. Dyrektor rozsypuje kokainę na marmurowym blacie stolika, kartą kredytową robi w miarę równe cztery kreski, obcina papierowe „słomki”. Jedną podaje Prostytutce.
– Ty pierwsza…
Prostytutka wciąga kreskę koksu, po niej robi to Dyrektor. Prostytutka przechyla lekko głowę. Czekają chwilę, aż narkotyk zacznie działać. Prostytutka uśmiecha się zadowolona.
– Pierwszorzędny towar!
– Cieszę się.
Prostytutka obserwuje Dyrektora i apartament i chwilę zastanawia się, czy zadać to pytanie.
– Można wiedzieć, czym się zajmujesz?
Na dyrektora zaczęła działać kokaina. Staje się bardziej otwarty.
– Jestem dyrektorem do Spraw Globalnej Narracji.
Prostytutka jest bardzo zaintrygowana.
– I na czym polega twoja praca?
Dyrektor zachęca ją do wzięcia drugiej kreski. Wciągają oboje. Dyrektor odzywa się po chwili.
– Pilnujemy, żeby na tematy globalne media głównego nurtu w Polsce pisały mniej więcej to samo, co na całym świecie i żeby nie było niespodzianek.
– Jakie to są tematy?
– Różne. Nie będę wgłębiał się w szczegóły. Nie wolno mi. Są różne tematy…
Prostytutka jest coraz bardziej zaintrygowana.
– No i co ty robisz w jakimś przykładowym temacie?
– Nie ja. Mam od tego ludzi. Ukierunkowujemy dziennikarzy, zamawiamy badania, artykuły, książki, filmy, a nawet przedstawienia teatralne. Wszyscy mają głosić na dany temat to, co im się każe.
– I nie buntują się?
– Zdarza się. Ale takim szybko dziękujemy. Nikt nie protestuje, bo w grę wchodzą duże pieniądze. Jak zawsze w życiu.
– Ale numer! A ja myślałam, że media są wolne i niezależne.
– One mają tyle wspólnego z wolnością i niezależnością, co MacDonalds ze zdrową żywnością. I powiem coś, co powinno cię ucieszyć…
– Tak?
– Niedługo będziemy, być może, mieli duże zlecenie na sex-working…
– I?
– Będziemy przekonywać, że to bardzo ciężka i niewdzięczna praca i zasługuje na uznanie.
– Bo to jest ciężka i niewdzięczna praca. Tacy mili i szczodrzy klienci jak ty trafiają się bardzo rzadko.
– Cieszę się.
Dyrektor i Prostytutka wymieniają spojrzenia.
– To co? Jeszcze po kreseczce?
– Pewnie.
Kurtyna opada