
7. Afisz
Postaci:
Dyrektor
Młody Reżyser
Dyrektor patrzy na Reżysera z ciekawością. Reżyser trzyma na kolanach notes, do którego zagląda.
– Miałem dzisiaj kiepski dzień. Mam nadzieję, że pan mnie pozytywnie zaskoczy. Proszę, co pan proponuje na afisz mojego teatru?
– Trąd w pałacu sprawiedliwości Ugo Bettiego, w którym…
– Tak, wiem… Swoją pierwszą rolę zagrał w Warszawie Gustaw Holoubek. Ale ja nie mam w zespole aktora wielkości Holoubka. A poza tym sądy w Polsce trzeba teraz chronić, a nie atakować. Głosował pan na PiS?
– Nie…
– No ja myślę! Nie, nie chcemy tu żadnego Trądu… Poproszę o plan B.
– Proszę bardzo: Niemcy.
Dyrektor zaskoczony.
– Niemcy? Ci Niemcy?
– Tak!
Dyrektor skonsternowany.
– A nie mogą być jacyś inni. Jak na przykład Francuzi u Warlika?
– Wydaje mi się, że sztukę Kruczkowskiego warto przypomnieć.
– Być może, ale nie teraz. Nie, nie chcemy tej ramoty.
Dyrektor robi się coraz bardziej niecierpliwy.
– Ma pan plan C.?
– Mój plan C. to Ostatnia noc Sokratesa.
Dyrektor zastanawia się.
– Lepiej. Krzysztofiak mógłby zagrać to na swój jubileusz. Tylko czy potrzebujemy teraz takiego bohatera jak Sokrates? Nie, nie chcemy.
Reżyser jest niemile zaskoczony. Milczy. Dyrektor patrzy na niego z niechęcią
– Plan D. poproszę.
– To propozycja na Wielkanoc: misterium Historyja o chwalebnym zmartwychwstaniu pańskim” …
– Jezus Maria! Jezus i Maryja na scenie… W naszym teatrze? Pięknie pan to wymyślił… Nie, nie chcemy tego!
Dyrektor patrzy na Reżysera oburzony.
– To jest świecki teatr. Trzymamy się z dala od kurii. Jeśli chce pan zadebiutować w moim teatrze niech pan poczyta kogoś na topie: Żulczyka, Twardocha, Tokarczuk… A wtedy jeszcze wpadnie panu honorarium za adaptację.
Kurtyna opada.
__________________________________________________________________
8. Superman
Postaci:
Bodzio – dyrektor teatru pierwszy
Tadzinek – dyrektor teatru drugi
oraz
Pracownice 1-2
Gabinet dyrektorski Bodzia, w którym razem z Tadzinkiem raczą się wódeczką.
– Jesienią ty u mnie robisz Moralność pani Dulskiej, a ja wiosną u ciebie Lekkomyślną siostrę…
Pukanie do drzwi.
– Proszę!
Wchodzi Pracownica1 ze słoiczkiem.
– Panie dyrektorze mam dla pana śledzie po kaszubsku od mojej mamy.
– Dziękuję ci, Anetko.
Pracownica1 uśmiecha się szeroko i wychodzi. Dyrektor częstuje kolegę śledziami.
– W następnym sezonie ty u mnie robisz Pożegnanie jesieni, a ja u ciebie Biesiadę u hrabiny Kotułbaj.
– Wolałbym Ślub.
– Nie ma sprawy. Może być Ślub…
Pukanie do drzwi.
– Proszę!
W drzwiach staje Pracownica2.
– Panie dyrektorze! Czas na masaż.
– Później, kochanie. Teraz jestem bardzo zajęty.
Pracownica2 wycofuje się zawiedziona. Dyrektorzy wracają do rozmowy.
– Za dwa lata ja zrobię u ciebie Wesele, a ty u mnie Wyzwolenie. Pasuje ci?
– Może być.
– No to cyk.
– Cyk.
Piją. Tadzinek patrzy na Bodzia ośmielony alkoholem.
– Bodzio, powiedz jak ty to robisz, że te aktorki tak skaczą koło ciebie, jakbyś był jakimś supermanem.
Bodzio uśmiecha się zadowolony.
– To proste. Pozwalniałem z teatru wszystkich hetero przed sześćdziesiątką i teraz nie mam żadnej konkurencji.
Bodzio wypija kolejny kieliszek wódki. Tadzinek jest pod wrażeniem tego, co od niego usłyszał.
– Że też ja na to nie wpadłem…
– Nic straconego.
Kurtyna opada.
___________________________________________________________________
9. Superktoś
Postaci:
Celebryta
Właścicielka lokalu
Celebryta wali do drzwi restauracji. Długo nikt nie otwiera. Po chwili słychać zgrzyt klucza w zamku i pojawia się właścicielka.
– Co się tutaj dzieje? Przecież jest napisane, że w poniedziałki lokal jest nieczynny.
– Ja muszę odzyskać swój laptop. Zostawiłem go wczoraj w szatni.
– W jakiej szatni? Szatnia jest nieczynna.
– Zostawiłem go tam, kiedy szedłem do toalety, ale potem zapomniałem. Na pewno ktoś z obsługi znalazł.
– Nikt niczego nie zgłaszał. Może inny klient ukradł. Za pozostawione w lokalu rzeczy nie odpowiadamy.
– Trzeba sprawdzić monitoring.
– Jaki monitoring?
– Jak to jaki? Ten.
Celebryta pokazuje na zainstalowane nad wejściem kamery.
– Te kamery to tylko atrapa.
– Ja muszę odzyskać mój komputer! Mam w nim napisana sztukę. Monodram na podstawie wydarzeń z mojego życia.
– To pan jest kim sławnym?
– Owszem.
– Nie kojarzę. Nie oglądam telewizji. Ani internetu.
Właścicielka przygląda się Celebrycie.
– Niech zgadnę… Szybkobiegacz znakomity?
– Nie.
– Sławny aktor?
– Może już niedługo.
– Wódz? Polityk?
– Niewykluczone, że kiedyś. Jestem Super Mario. Dwadzieścia lat temu masturbowałem się w jacuzzi w programie Nastolatki.
– Sprytne. A człowiek musi tyrać jak głupi na swoim…
– Potem pojawiły się kolejne propozycje, rola filmie, płyta disco polo, prowadzenie własnego kanału erotycznego. Słowem: seks, dragi i tak dalej. Od roku próbuję to opisać. Wszystko jest w tym nieszczęsnym laptopie. Planuję dzięki tej sztuce wrócić na szczyt.
Właścicielka waha się, przygląda się Celebrycie.
– Dobrze panu z oczu patrzy. Niech pan zaczeka…
Wychodzi, po czym po chwili wraca z laptopem.
– Proszę. Zaciekawił mnie pan. Chętnie obejrzę ten monodram. Może u mnie w lokalu? Chcę poszerzyć działalność o kulturę i sztukę. Może dostanę dotację? Zapraszam.
Kurtyna opada.