
58. Muśnięcie progresem
Postaci:
Scenarzysta
Producent
Gabinet Producenta, dużo plakatów filmowych na ścianach i nagród w gablocie. Producent (60) mocno ściska dłoń Scenarzysty (35).
– Gratuluję. Napisał pan świetną adaptację. Bardzo mi się podoba. Ale – jak to bywa – mam trochę uwag. Nazwijmy je muśnięciem.
Producent wskazuje fotel Scenarzyście, a sam siada na kanapie.
– Proszę notować.
Scenarzysta siada i wyciąga laptop.
– Po pierwsze brakuje mi Żyda.
– Pewnie dlatego, że autor był endekiem i nie przepadał za nimi.
– Ale my nie jesteśmy endekami i Żydów lubimy.
– Mogę wprowadzić jakiegoś lekarza starozakonnego…
– To za mało. Proponuję zamienić sklepik na żydowską karczmę.
– Ale to będzie stereotyp, że Żyd rozpija polskich chłopów.
– Nie, bo my walczymy ze stereotypami. Ta karczma to będzie takie światełko w ciemnej polskiej wsi.
– A dziewczyna ze sklepu?
– W karczmie będzie dobra dla wszystkich, ale pyskata i rezolutna. Karczmarz będzie dla niej jak ojciec. A ona pracuje, żeby sobie zarobić na studia.
Scenarzysta ożywia się.
– Będzie jak te współczesne dziewczyny, co zasuwają w fast foodach, żeby studiować Gender?
Producent wyrzuca w górę ramiona.
– Yes! Yes! Yes! Widzę, że świetnie się rozumiemy.
Uśmiechnięty Scenarzysta notuje, Producent mówi dalej.
– Dalej arystokracja. Autor za nią nie przepadał, a my jeszcze bardziej. Proszę ich poprowadzić do granicy groteski. A ich syn niech będzie tylko trochę lepszy, przynajmniej na początku.
Scenarzysta notuje.
– Dalej brakuje mi LGBT+… Ten chłopiec z młyna w sumie mógłby być LGBT+
Scenarzysta potakuje.
– W sumie mógłby być…
– Proszę tylko zmienić mu imię na jakieś polskie, żeby nie wyszło, że na Kresach było LGBT+, a w centralnej Polsce już nie.
– Rozumiem. Zmienię.
– I jeszcze seks. Dużo seksu!
Scenarzysta notuje, Producent czeka, aż skończy.
– Podsumowując: Dobrego Żyda mamy, zgniłą arystokrację mamy, feministkę mamy. LGBT+ mamy, seks mamy. Czy kogoś pominąłem?
– Ciemnoskórego Afroamerykanina?
– O, nie, nie. Już wystarczy. Nie bądźmy za doskonali.
Producent uśmiecha się. Scenarzysta też.
Kurtyna opada.
59. Włosy
Postaci:
Aktorka
Reżyser
Fryzjerka
I.
Aktorka (25), z długimi blond włosami, siedzi w swoim kamperze, rozmawia przez telefon.
– Rozumiem. Postaram się.
Pukanie do drzwi.
– Przepraszam, muszę kończyć.
Aktorka kończy rozmowę i odkłada telefon.
– Proszę!
Do kampera wchodzą Reżyser (70) i Fryzjerka (30), z nożyczkami. Patrzą na włosy Aktorki.
– To co? Tniemy?
– Nie, proszę! Nie! Właśnie dostałam nową rolę w filmie o Marii Skłodowskiej – Curie. W przyszłym tygodniu muszę stawić się na plan z długimi blond włosami.
Reżyser patrzy na Fryzjerkę.
– To co? Peruka?
– Zrobi się.
II.
W tym samym kamperze Fryzjerka zakłada Aktorce perukę z krótkimi blond włosami. Reżyser zasłania oczy przerażony. Aktorka przegląda się w lustrze.
– Mi się podoba.
Reżyser krzywi się.
– W tej peruce wyglądasz dokładnie jak Jacek lub Placek z Dwóch takich, co ukradli księżyc. Ludzie będą się śmiać. Internet zaleje fala hejtu.
Fryzjerka przygląda się peruce.
– Mogę te włosy trochę przyciemnić.
– Nie! Najlepiej niech będą rude!
– Jak to, że po operacji zmieniły sobie kolor?
– Nie, że przed operacją ona była ruda, tylko przed operacją farbowała się na blond.
– Aha!
III.
Plan filmowy. Aktorka w peruce z rudymi krótkimi włosami mówi do kamery.
– Wysoki Sądzie! Przysięgam, że oskarżony mężczyzna nie chciał mnie zgwałcić. On mnie ratował!
Aktorka mówi bardzo patetycznie. Reżyser siedzi w kącie, nie patrzy w obraz z kamery, płacze.
Kurtyna opada.
60. Prezent na 60. rocznicę ślubu
Postaci:
Józef – emerytowany aktor
Halina – emerytowana aktorka
Malwina – agentka (tylko głos)
Wojtek – sprzedawca (tylko głos)
Skromny salonik, pełen bibelotów i zdjęć Józefa i Haliny z młodości. Józef siedzi w fotelu i ogląda telewizję. Dzwoni jego telefon. Józef ścisza odbiornik TV i odbiera telefon.
– Halo?
W telefonie głos młodej agentki.
– Panie Józefie! Mamy to! Pięć dni na planie Szalonej Rodzinki! Wywalczyłam dla pana najwyższą stawkę! Dwa tysiące sześćset złotych!
– Pani Malwino! Tak się cieszę. I serdecznie dziękuję.
– Zaraz mailem przekażę panu umowę i wszystkie ustalenia z produkcją serialu oraz sceny ze scenariusza. Wszystko pójdzie szybko. Sprawa jest pilna.
Józef ma zmartwioną minę.
– Ale ja nie mam maila…
– No to wyślę panu kurierem. Nie ma problemu.
– Pani Malwinko, pani jest moim aniołem. Bardzo pani dziękuję! Czekam!
Pan Józef rozłącza się, ale nie odkłada telefonu. Wybiera inny numer.
– Halo?
– Tak, panie Józefie?
– Zdecydowałem się, panie Wojtku. Kupuję ten pierścionek z brylantem. Proszę na nim tylko wygrawerować „Dla Mojej Kochanej Żony Halinki – w 60. Rocznicę Ślubu. Mąż”.
– Panie Józefie, to będzie dodatkowe tysiąc sześćset złotych!
– A, niech tam. Moja żona jest tego warta.
– Dobrze. Zamówienie zostało przekazane do realizacji. Przesyłam panu link z rachunkiem do zapłaty na dziesięć tysięcy dwieście pięćdziesiąt złotych. Proszę go uregulować w przeciągu dwóch tygodni. Reszta jest w regulaminie, który zaraz do pana przyślę.
– Dziękuję!
– Z kim rozmawiałeś, kochanie?
Zanim Józef zdołał się rozłączyć do salonu wchodzi Halina, wciąż zachowująca powab kobiety niegdyś przepięknej. Józef patrzy na nią z zachwytem.
– Nieważne, skarbie. Zaraz w Teatrze Polskiego Radia leci nasza Jadzia Wdowa. Posłuchamy?
– Ojej. Tak, oczywiście. Bardzo się cieszę… Nie, wstawaj, włączę odbiornik.
Halina szuka w radiu audycji. Dzwoni telefon Józefa. Józef odbiera.
– Tak, pani Malwino?
– Panie, Józefie… Tak mi przykro… Sprawa z Szaloną rodzinką nieaktualna. Producent nie chciał zapłacić dodatkowo za kuriera, bo dzisiaj każdy ma maila, więc scenarzyści zmienili tekst. Dziadek wypadł…
Pan Józef dostaje zawału, telefon wypada mu z ręki.
Halina odchodzi od odbiornika, kołysze biodrami zalotnie i śpiewa.
– „W teatrze, w teatrze, teatrze… Przyjemnie jest sobie popatrzeć… I wyjść można, kiedy się chce”… Kiedy to było nagrane, kochanie? W 1967? Czy później?
Przerywa, bo widzi nieruchomą sylwetkę Józefa. Biegnie do niego.
– Mój Józiu, kochanie, co ci jest?
Józef nie odpowiada. Halina płacze.
Kurtyna opada.