
61. Sprytna Parka
Postaci:
Monika – Reżyserka
Paweł – Dramaturg/Dramatopisarz
Ilona – Aktorka #1
Gosia – Aktorka #2
I.
Monika i Paweł rozmawiają ożywieni z Iloną w teatralnej kawiarni.
– Paweł napisał ci taką piękną rolę. Zobaczysz, olśnisz całą Warszawę i będziesz najjaśniejszą gwiazdą tego teatru.
– Dziękuję, ale nie mogę. Mam zobowiązania etatowe.
– Dyrektor je nam z ręki. Na pewno da ci etat tutaj.
– Oj, już nie kuście, wy, diabły! Dałam słowo. Nie odmawia się debiutantom, nigdy nie wiadomo, co z nich wyrośnie.
– Zasięgnęliśmy języka o tym reżyserze. Podobno jest kiepski i nikt nie wróży mu kariery.
– A mnie się z nim dobrze pracuje.
– Dawno zaczęliście próby?
– W tym tygodniu.
– To jeszcze możesz się wycofać.
– Nie chcę. Nagrałam się już w tych wszystkich dziwacznych przedstawieniach, a tu wreszcie klasyka, w dodatki komedia. Potrzebuję oddechu.
– Kogo grasz?
– Pannę Dyndalską.
– To nawet nie jest główna rola! U nas mogłabyś błyszczeć.
– Kiedy będzie premiera?
– Pod koniec stycznia. A wasza?
– Pod koniec lutego.
– Czyli miesiąc po.
– Może dałabyś radę wziąć to i to?
– Wykluczone. Nie potrafię tak pracować. I wy przecież też nie, więc mnie nie namawiajcie. Trudno! Zagram u was innym razem. Przyjdźcie koniecznie na premierę. Zapraszam
– Oczywiście, że przyjdziemy.
Ilona odchodzi. Monika i Paweł patrzą na siebie, miny mają smutne.
– Nie wyobrażam sobie tego przedstawienia bez Ilony.
– Ja też…
– To co? Rezygnujemy lub przekładamy na inny termin?
– Mam inny pomysł!
Paweł uśmiecha się. Monika patrzy na niego zaciekawiona.
II.
Trzy miesiące później. Na scenie.
Paweł i Monika stoją sztywno i patrzą na zmęczoną Gosię.
– Przeczołgaliśmy cię dzisiaj?
– No trochę, ale od tego tu jesteście.
– Serce nam się kraje, jak się poświęcasz, a roli nadal nie widać nawet na Marszałkowskiej.
– Spokojnie. Został jeszcze miesiąc do premiery. Dam radę.
Paweł i Monika spoglądają po sobie.
– Obawiamy się z Pawłem, że jednak nie. Że to dla ciebie za trudne.
– Wcale nie. U Lupy grało mi się dużo gorzej.
– Paweł zmienił koncepcję, Nastka to będzie trochę inna postać.
– Tak. Bardzo daleka od ciebie.
Gosia jest zaskoczona, ale uśmiech nie schodzi z jej twarzy.
– Nie występuję tu osobiście. Jestem aktorką, zagram, co chcecie.
– Szukamy kogoś innego. Przykro nam, ale zwalniamy cię.
Gosia patrzy na Monikę i Pawła zszokowana.
III.
Foyer teatralne. Po premierze. Ilona podchodzi do Moniki i Pawła obdarowana kwiatami.
– I jak wam się podobało?
– Straszna ramota. Ty byłaś oczywiście najlepsza. Ubawiłaś nas do łez.
– Dla mnie byłaś trochę zbyt komiczna, ale generalnie ok.
– Przychodzimy do ciebie nie tylko z gratulacjami, ale i z propozycją…
– Główna aktorka zrezygnowała. Odeszła po trzech miesiącach prób.
– Rola czeka na ciebie. To chyba musiało być przeznaczenie.
Ilona patrzy na Pawła i Monikę zaskoczona.
– Do premiery został jeszcze miesiąc.
– Co to dla ciebie. Dasz radę.
– Przepraszam, ale jestem dopiero co po premierze. Chcę się rozegrać. Ile macie przedstawień w lutym?
– Osiem.
– Wszystkie próby ustawimy pod ciebie. Wejdziesz w to jak w masło.
– Przepraszam, ale nie umiem tak pracować.
– Przecież jesteś taka dobra.
– Właśnie dlatego!
Ilona odchodzi poruszona, Paweł i Monika patrzą na siebie zdziwieni.
Kurtyna opada.
62. Za porozumieniem stron
Postaci:
Aktorka
Dyrektorka
Reżyser
Aktorka w gabinecie dyrektorskim. Trwa rozmowa sezonowa.
– Nie ma dla pani roli w najbliższym sezonie. Żaden z reżyserów nie zgłosił zapotrzebowania na panią, pani Alinko.
– Gram wciąż w „Hamlecie”.
– W czerwcu zdejmuję go z afisza.
– A „Rewizor”?
– Tak samo. Oba przestawienia są za drogie w eksploatacji.
– To co pani proponuje, pani dyrektor?
– Zwolnienie za porozumieniem stron.
– Zostały mi tylko dwa lata do emerytury.
– Jakoś je sobie pani przeczeka.
– A nie mogę tutaj? Mój etat to właściwie najniższa krajowa.
– Nie miałabym sumienia wydawać publicznych na kogoś, kto nie pracuje.
– Przepracowałam tu trzydzieści dwa lata.
– Do czego mnie pani namawia? Blokuje pani etat młodszym!
– Przepraszam…
Pauza. Po chwili Dyrektorka wyjmuje z szuflady umowy i podsuwa Aktorce.
– Podpisujemy?
Aktorka waha się.
– Chyba że woli pani zwolnienie dyscyplinarne?
– Nie, nie! Podpiszę.
Aktorka podpisuje umowy i oddaje Dyrektorce. Dyrektorka chowa umowy, wstaje i odprowadza Aktorkę do wyjścia.
– Bardzo pani dziękuję. I do zobaczenia kiedyś.
– Do zobaczenia.
Aktorka wychodzi z gabinetu i niemal zaraz potem wpada na Reżysera.
– Cześć, Alinko. Widzimy się w kwietniu na próbach!
– Jak to?
– Zgłosiłem cię do obsady „Świętoszka”. Zagrasz Panią Pernelle.
– A pani dyrektor powiedziała mi przed chwilą, że nie ma na mnie zapotrzebowania…
Reżyser patrzy na Aktorkę nic nierozumiejącym wzrokiem.
Kurtyna opada.
63. Mój pierwszy i jedyny milion
Postaci:
Scenarzysta
Kursanci
Sala wykładowa. Leciwy Scenarzysta kończy wykład dla młodych adeptów scenariopisarstwa.
– Mam wrażenie, że już wystarczająco nakładłem wam do głowy. Na koniec więc opowiem wam zabawną anegdotę, która wyjaśni wam, dlaczego jestem tak bardzo dobry w swoim zawodzie, a tak mało znany…
Scenarzysta robi efektowną pauzę.
– Działo się to wszystko w szalonych latach dziewięćdziesiątych ubiegłego roku, a dokładnie na początku ich połowy, kiedy na świecie królowało techno, a u nas w Polsce nastąpiła denominacja złotego. Akurat wtedy podpisałem z telewizją umowę na napisanie scenariusza krótkiego skeczu do programu satyrycznego. Zaproponowano mi za to tysiąc złotych. Księgowa pomyliła się jednak i wpisała zamiast tysiąca – milion sprzed denominacji. I co myślicie? Co ja na to?
Scenarzysta patrzy śmiało w oczy kursantów.
– Postanowiłem to wykorzystać i poprosić o wypłacenie kwoty widniejącej na umowie, czyli równiutkiego miliona… Księgowa dzwoniła do mnie zapłakana jeszcze tego samego dnia, że się pomyliła, a dyrektor, nie patrząc, podpisał… Nie ugiąłem się i poszedłem z umową do prawnika. Znajomi ostrzegali mnie, że jak wyegzekwuję ten milion, to jestem spalony w telewizji. I tak się w rzeczywistości stało. W środowisku zawrzało. Nie było mowy o tym, żebym tam dalej gdzieś pracował jako scenarzysta. Ale co użyłem, to moje! Kiedy pieniądze się skończyły, podjąłem pracę nauczyciela akademickiego, napisałem doktorat. I tak oto staję tutaj przed wami…
Scenarzysta uśmiecha się szeroko, oczekując braw. Kursanci patrzą na niego z dezaprobatą i wychodzą z sali.
Kurtyna opada.