Katarzyna Wojtysiak – Wawrzyniak / CHAPLIN DO GÓRY NOGAMI

fot. Magda Hueckel

Chaplin Jolanty Janiczak, reżyseria Wiktor Rubin, Teatr Żydowski im. Estery Rachel i Idy Kamińskich, Klub Dowództwa Garnizonu Warszawa.

Chaplin porusza się w świecie, którego cechy wyolbrzymia w sposób groteskowy, ale jest to świat realny. Przeciw niebezpieczeństwom tego świata nie chroni go ani natura, ani też sztuka, a jedynie podstępy, które sam uknuł, czasami zaś niespodziewana dobroć i człowieczeństwo nieznajomego przechodnia. W rzeczywistości, w oczach społeczeństwa, Chaplin jest zasadniczo zawsze podejrzany […].
Hannah Arendt, „Podejrzany”

W Teatrze Żydowskim w Warszawie 9 października 2021 roku odbyła się od dawna wyczekiwana premiera spektaklu Chaplin. Scenariusz do sztuki napisała Jolanta Janiczak, zaś całość wyreżyserował Wiktor Rubin. To artystyczny duet, który ze światem teatru związany jest nie od dziś.

Warto przypomnieć, że Jolanta Janiczak jest dramatopisarką, zaś do jej znanych sztuk należą między innymi: James Bond – świnie nie widzą gwiazd; Joanna Szalona, Królowa; Ofelia; Tak powiedział Michael J.; Karzeł, down i inne żywioły, czy Caryca Katarzyna. Od 2008 roku współpracuje z Wiktorem Rubinem, dla którego adaptowała Drugie zabicie psa Marka Hłaski i Cząstki elementarne Michela Houellbecqa.

Wiktor Rubin, zanim poszedł własną drogą artystyczną, był asystentem Krystiana Lupy, Mikołaja Grabowskiego i Pawła Miśkiewicza. Debiutował w roku 2006 spektaklem Mojo Mickybo Owena McCafferty’ego, w tym samym roku wyreżyserował też Tramwaj zwany pożądaniem Tennessee Williamsa. Reżyser znany jest ze spektakli zaangażowanych społecznie i analizujących wpływ popkultury na życie społeczeństwa, czego dowodem jest chociażby Terrordrom Breslau, wystawiony w 2006 roku w Teatrze Polskim we Wrocławiu. Rubin podjął się tym razem zadania dość trudnego – pokazaniem człowieka – legendy, którego życie zostało sprowadzone przez współczesną popkulturę do ikonicznej reprezentacji smutno-wesołego trampa.

Tytuł przedstawienia Chaplin przyciąga uwagę potencjalnego widza, ale to, co budzi i potęguje ciekawość, to zapowiedź spektaklu umieszczona na stronie teatru, w której czytamy: ,,Charlie Chaplin – geniusz kina, ikona, najbardziej rozpoznawalna postać XX i XXI wieku. Podarował światu nieskrępowany śmiech i czułe wzruszenie. Jaki był naprawdę? Dlaczego Ameryka, w której stał się ucieleśnieniem sukcesu, udowadniając innym, że marzenia mogą zmieniać świat na lepsze, oskarżała go o wywrotowość, widząc w nim zagrożenie i czyniąc z niego wroga? Ameryka, którą tacy ludzie, jak Chaplin uczynili wspaniałą, zmusiła go do ucieczki. Więc kim był? Czy Charlie Chaplin był Żydem? A może był najsławniejszym Żydem w historii, który w rzeczywistości Żydem nie był…?”

Wątek kryminalno – komediowy wydaje się być niemałą zachętą. Przykuwa także uwagę ponadczasowy i nieco prowokacyjny plakat z Chaplinem i czerwoną, papierową gwiazdą Dawida. Reżyser zapowiada na stronie teatru, że będzie to swoisty kolaż stworzony z faktów z życia Chaplina, teorii spiskowych dotyczących jego rzekomej współpracy ze Związkiem Radzieckim i działalności wywrotowej, przesądów i mitów, które składają się na obraz Żyda w kulturze popularnej, a także poczucia wykluczenia związanego z doświadczeniem losu Żyda – Wiecznego Tułacza. Ciężar gatunkowy jest bez wątpienia wielki, podany niekiedy poważnej, zaś kiedy indziej w groteskowo-wodewilowej formie.

Przedstawienie otwiera pojawienie się Chaplina na scenie, na której zawieszony jest zwracający uwagę neon z nieprzypadkowym napisem MAKE AMERICA GREAT. Litery są częściowo ustawione jako lustrzane odbicia, zaś częściowo zawieszone do góry nogami. To slogan reklamowy użyty po raz pierwszy podczas kampanii wyborczej Ronalda Reagana w 1980 roku, ponownie zaś wykorzystany przez Donalda Trumpa w wersji ,,Make America Great Again” w roku 2016. Rubin umieszcza Chaplina w kontekście politycznym i będzie to widoczne niemalże w całym spektaklu.

Obok Chaplina pojawia się nieprzypadkowo postać J. Edgara Hoovera, długoletniego szefa FBI, agenta federalnego Biura Śledczego, który był przekonany, że Charlie Chaplin szpieguje dla Związku Radzieckiego i który przez ponad 50 lat prowadził dochodzenie w tej sprawie. Postać Hoovera posłużyła Rubinowi do zbudowania wokół Chaplina atmosfery nagonki i terroru. Widzimy, jak agent FBI wraz z przedstawicielami z Biura Śledczego przesłuchują Chaplina, uciekając się do przemocy psychicznej i fizycznej. Zapada w pamięć obraz głowy Chaplina zanurzanej pod wodę w czasie przesłuchania. Kamera obserwuje jego twarz pod wodą i relacjonuje to na dużym ekranie. Wrażenie terroru zostaje wzmocnione poprzez widok kilkunastu grubych teczek z aktami, które zostają ułożone wzdłuż sceny. To bez wątpienia aluzja do maccartyzmu i związanej z tym okresem walki z ,,wewnętrznym zagrożeniem komunistycznym.”

fot. Magda Hueckel

Inna postać, która tworzy tu swoisty kontekst dla wybranych wydarzeń z życia Chaplina, to Hannah Arendt – niemiecka filozofka żydowskiego pochodzenia. Widzimy ją ubraną elegancko, co podkreśla intelektualny charakter jej pracy. Autorka Korzeni totalitaryzmu jest tu jednak potraktowana marginalnie, zaś jej celne uwagi dotyczące postaci Chaplina są zdawkowe. Szkoda, że reżyser nie pokusił się o pogłębienie postaci Arendt, tym bardziej, że kwestie społeczne leżały jej równie mocno na sercu, jak samemu Chaplinowi.

W czasie przedstawienia pojawiają się sceny inspirowane filmami Chaplina. Widzimy trampa w meloniku wraz z siedzącym obok na schodach dzieckiem, kadr jakby żywcem wyjęty z filmu Brzdąc. Kiedy indziej w pokoju hotelowym Chaplina pojawia się dziewczyna przypominająca aktorkę z filmu Światła wielkiego miasta. Czarno – białe obrazy nawiązują bez wątpienia do świetności kina niemego. Szkoda jednak, że kadry wyjęte z filmów Chaplina nie zostały omówione w kontekście problematyki społecznej, bowiem ich uniwersalny przekaz jest aktualny do dziś. Przedstawienie z pewnością zyskałoby na głębi, zaś sylwetka Chaplina nabrałaby wielowymiarowości. Wszak Charlie Chaplin to prawdziwy piewca wolności i warto byłoby to podkreślić.

W przedstawieniu zwraca uwagę świetna reżyseria światła i podkład muzyczny, które tworzą niezapomniany efekt. Doskonale dobrane kostiumy dopełniają całości. Gra aktorska balansuje na granicy groteski i realizmu. Chaplin jest zarazem Chaplinem i jego popkulturową reprezentacją. Rubin bawi się wizerunkiem Chaplina, dlatego to właśnie on jest ankieterem, który wyprawia się w przestrzeń Warszawy, aby zadać pytania przechodniom.

Jakby dla przeciwwagi do kontekstu politycznego pojawiają się wątki dotyczące romansu Chaplina z małoletnią aktorką. Historia uwiedzenia opowiadana jest efektownie, ale jest jakby wyjęta z kontekstu obyczajowego ówczesnej Ameryki. Życie erotyczne Chaplina stanowi jedynie humorystyczny przerywnik, bowiem w centrum zainteresowań reżysera pozostaje kwestia bycia Żydem. Na telebimie, tak jak w epoce kina niemego, pojawia się napis: ,,Czy warto dziś być Żydem w Polsce?”. Następnie widzimy Chaplina, który, przechadzając się po Warszawie, zadaje to pytanie napotkanym na ulicy mieszkańcom. Odpowiedzi wydają się humorystyczne, nieskładne, podszyte uprzedzeniami i antysemityzmem. Wszystko zostaje sprowadzone do lapidarnego hasła, że Żydzi rządzą światem.

fot. Magda Hueckel

Ten nieco parodystyczny obraz ankiety społecznej zostaje wzmocniony przez scenę, w której ryciny przedstawiające Żydów mieszają się z obrazem szatana. Czarno-białe, migające obrazy wyświetlane są na wielkim, kręcącym się ekranie. W tle aktorzy powtarzają rytmicznie słowa: Żyd, komunista, wichrzyciel. Z daleka dochodzi łzawa muzyka klezmerska. W tym czasie postaci obecne na scenie tańczą i wznoszą ręce do nieba. Całość tworzy efekt zarazem wzruszający, jak też groteskowy. Rubin bawi się stereotypami i przesądami na temat Żydów, wpadając jednak sam w pułapkę kultury popularnej i utartych schematów.

W końcowych scenach widzimy Chaplina opuszczającego Amerykę. Wydaje się być zdruzgotany i pozbawiony swojej ojczyzny. Oskarża Amerykę o to, że oddał jej swoje życie, zaś ona pozbawiła go wszystkiego, co posiadał. Po obejrzeniu przedstawienia powraca szereg pytań. Czy wszystkie te wydarzenia, przesądy i stereotypy nie są jedynie hasłami, które mają przyciągnąć publiczność, by oglądała na scenie historię najsłynniejszego Żyda niebędącego Żydem? Czy Chaplin jest na sprzedaż? Na ile określone zbiegi okoliczności i niepotwierdzone informacje są w stanie przyczynić się do rozpowszechnienia niewiarygodnego, a często nawet nieprawdziwego obrazu danego człowieka? Na szczęście pojawiają się także poważniejsze pytania typu: Ile trzeba zapłacić za to, by zachować swoją tożsamość?

Spektakl Rubina jest słabo zrytmizowany, zaś poruszane w nim tematy wydają się być pokazane powierzchownie i chaotycznie. Biografia Chaplina posłużyła jako pretekst do snucia rozważań na temat sytuacji Żydów w Polsce i antysemityzmu. Z jednej strony spektakl dąży do sformułowania opinii na te tematy, z drugiej jednak się przed nimi uchyla, pozostawiając je w sferze domysłów widza. Trochę szkoda, bowiem Chaplin pokazany w przedstawieniu staje się Chaplinem uwikłanym w popkulturowe i upolitycznione konteksty. Zostaje sprowadzony w dużej mierze do ikony niemego kina i pozbawiony swojego złożonego namysłu nad otaczającą rzeczywistością.

Można stwierdzić, że wprawdzie, że Chaplin w reżyserii Rubina posiada swój wdzięk, melonik, uśmiech i nieśmiertelny wąsik, niemniej jednak nie mówi metaforycznym językiem. To poniekąd Chaplin do góry nogami, który mimo iż nadal nas śmieszy, to pozostawia jednak pewien niedosyt wzruszeń.

Chaplin. Scenariusz i dramaturgia: Jolanta Janiczak; reżyseria: Wiktor Rubin; muzyka i muzyka na żywo: Krzysztof Kaliski; scenografia, wideo: Łukasz Surowiec; reżyseria świateł: Szymon Kluz; kostiumy: Marta Szypulska. Występują: Daniel Chryc (gościnnie), Daniel „Czacza” Antoniewicz, Ewa Dąbrowska, Joanna Rzączyńska, Piotr Sierecki, Barbara Szeliga, Małgorzata Trybalska, Jerzy Walczak. Teatr Żydowski im. Estery Rachel i Idy Kamińskich, Klub Dowództwa Garnizonu Warszawa, premiera 9 października 2021.