
Kto puka? Przemysława Pilarskiego, reżyseria Jacek Jabrzyk, Teatr Zagłębia w Sosnowcu.
Farsa to klasyczny, ale jeden z najtrudniejszych gatunków teatralnych. Na polskich scenach królują farsy angielskie, zdarzają się też francuskie i niemieckie. A polskie? Tych zdecydowanie brakuje. I choć w repertuarze Teatru Zagłębia w Sosnowcu znajdziemy np. hit Boeing, Boeing z 2015 roku czy Pomoc domową z 2018 (ciągle na afiszu), zdecydowano się na rozszerzenie oferty spektaklem Kto puka?. Reklamowany on jest jako projekt realizowany przez grupę chilijsko-argentyńkich twórców, działających pod wodzą reżysera Alejandro de Nady. Jak czytamy w programie, przedstawienie Quién empotra?, powstałe na podstawie farsy Dicka Soltysa, miało mieć swoją premierę pod koniec lat 80. ubiegłego wieku w chilijskim Santiago. Okazuje się jednak, że ten skrupulatnie budowany opis to jedynie element misternej konstrukcji farsy, a spektakl naszpikowany jest niespodziankami niczym pudełko fasolek wszystkich smaków Bertiego Botta.
Kto puka? Przemysława Pilarskiego w reżyserii Jacka Jabrzyka to wielopoziomowa intryga rozgrywana w atmosferze tajemniczości. Grubo tkana pajęczyna fikcji oplata nie tylko spektakl, ale i przenika do działań promocyjnych. Twórcy włożyli sporo pracy w stworzenie medialnej otoczki, która towarzyszyła premierze. Pieczołowicie skonstruowano życiorysy chilijsko-amerykańsko-argentyńskich artystów – domniemanych twórców przedstawienia (jeden nawet o sefardyjskich korzeniach), obdarzając ich niezwykłymi dokonaniami i ciekawym CV, aby maksymalnie uprawdopodobnić fałszerstwo, którego dokonano. Dlaczego? Jak wyjaśnia Pilarski, autorami najbardziej popularnych fars są twórcy o anglosasko brzmiących nazwiskach, stąd też Dick Soltys jako jego alter ego. Jak przyznają realizatorzy, przyjęcie pseudonimów to nic innego jak rozszerzenie zabawy i farsy na rzeczywistość pozasceniczną.

Spektakl reżyseruje Alejandro de Nada (Jabrzyk), a za tekst i dramaturgię odpowiada Dick Soltys (Pilarski). Budując farsowy tekst, Pilarski operuje ironicznym i sarkastycznym językiem, wplatając w wypowiedzi bohaterów komizm zarówno słowny, jak i sytuacyjny. Oszczędnie dozuje środki stylistyczne, stawiając na dosłowność (nawet „wychodzenie z szafy” ma tu wymiar dosłowny) zamiast na metafory. Jego farsa nie wydaje się jednak typowym reprezentantem tego gatunku i nie jest ona dla każdego z uwagi na fakt, iż tekst przywołuje budzące społeczne kontrowersje cytaty.
Kunsztowna scenografia to zasługa Mercedes Plejady (Łukasz Błażejewski). Błażejewski odtworzył na scenie Teatru Zagłębia randomowe sosnowieckie mieszkanie sprzed kilku dekad. Pomieszczenia, których wyposażenie trąci myszką, stają się niemymi świadkami maratonu intryg, wpadek i gagów. Kluczową rolę odgrywają drzwi – i te prowadzące do kolejnego pokoju, i te do szafy. Ważnym elementem scenografii jest czerwona sofa w kształcie samochodu. Zadbano nawet o taki niuans, jak sosnowiecka rejestracja pojazdu. Błażejewski odpowiada także za kostiumy, znakomicie dookreślające charaktery bohaterów. Nie można zapomnieć też o ruchu scenicznym i choreografii Pameli Star (Maciej „Gąsiu” Gośniowski), które sprawiają że farsa przekonuje także w warstwie ruchowej (na uwagę zasługuje np. scena, w której ksiądz i teść zastygają w specyficznych pozach).

Sam tytuł Kto puka? brzmi dwuznacznie i dokładnie taki był zamysł realizatorów. Tytułowe pukanie odnosi się zarówno do tradycyjnego elementu farsy, jakim są drzwi, za którymi znikają bohaterowie (wychodzą też z szafy, z wersalki czy wyjeżdżają – choć nie bez problemu – na łóżku z wnęki w ścianie), ale i do sfery związanej z seksem, ponieważ rzecz opowiada o miłosnych perypetiach żony pewnego posła, spotykającej się z tancerzem erotycznym, jej „kościółkowego” (jak mówi Renata głosem Mirosławy Żak) teścia, będącego w intymnej relacji z proboszczem, ale i samego posła, prowadzącego barwne życie seksualne i traktującego związek małżeński jedynie jako przykrywkę.
Akcja spektaklu rozgrywa się w sosnowieckim mieszkaniu, które miało być opuszczone, ale tętni życiem. Bezpieczne lokum to nad wyraz pożądana meta. To mieszkanie mogłoby znajdować się w każdej polskiej miejscowości, jednakże realizatorzy spektaklu podkreślają, że ulokowane jest w Sosnowcu. Jak to w farsie bywa, właśnie tam niespodziewanie spotykają się wszyscy bohaterowie. Wygląd lokalu daleki jest od współczesnego. Pokryte barwnymi tapetami ściany, święte obrazy i olbrzymi portret młodej pary – wszystko to przywodzi na myśl wystrój mieszkań doby PRL-u. Kostiumy utrzymane są natomiast we współczesnym. jaskrawym stylu. W warstwie estetycznej dominuje kicz i przerysowanie. Eryk (Paweł Charyton) ubrany jest we wdzianko w panterkę, Patryk (Tomasz Kocuj) z kolei w kostium w desenie przypominające zebrę, Renata (Żak) ma na sobie czerwoną garsonkę i czarną bieliznę. Scenografia drugiej części spektaklu przypomina zaś abstrakcyjną, apokaliptyczną wizję świata, który został zdominowany, jak w niektórych serialach, przez grzyby bujnie rozwijające się po zagładzie ludzkości.

Komizm postaci wzmocniony został językowym. Eryk mówi z manierą i miast czule zwracać się do Renaty per rybko, mówi łybko. Teść wspomnianej bohaterki zachęca z kolei swojego kompana od kieliszka (i nie tylko), aby „poświęcił mieszkanie w ramach darmowych minut”. Nie brakuje komizmu sytuacyjnego (łóżko nie chciało wyjechać na scenę z wnęki w ścianie, ale Renata pyta z wyrzutem: „Kto to projektował?”. Jest też występ męskich striptizerów). Tekst gęsty jest od żartów, czasami niesmacznych, w większości z podtekstami seksualnymi. Są i nawiązania do Matrixa (niebieska i czerwona pigułka). Pojawia się też tzw. „Maryjka”, czyli plastikowa buteleczka przypominająca postać Matki Boskiej, w której zazwyczaj znajduje się woda święcona. Tu jednak wlano wodę ognistą.

Siła farsy drzemie nie tylko w dynamicznych dialogach czy szybkim znikaniu za drzwiami. Sercem każdej sztuki są aktorzy. W sosnowieckim Kto puka? uwagę przykuwa Mirosława Żak, fenomenalnie wypadająca w roli szukającej seksualnych przygód Renaty. Jej bohaterka wraz z rozwojem scenicznej akcji odkrywa prawdę o własnym mężu, która nie przypada jej do gustu. Niby szara myszka, a jednak wulkan energii. Dobry jest też partnerujący jej Charyton, czyli działający pod przykrywką hydraulika kochanek. Komicznego talentu nie można odmówić Kocujowi, który wciela się w postać Patryka, kochanka posła i „hydraulika numer 2”, ale i sam poseł Jarek (Aleksander Blitek) to postać intrygująca, barwna. Wojciech Leśniak to klasa sama w sobie. Znakomicie odnajduje się w powierzonej mu roli, podobnie zresztą jak Piotr Zawadzki.
Przedstawienie Kto puka? posiada dwudzielną konstrukcję, a w spektaklu splatają się ze sobą dwa wątki. Wydarzenia prezentowane w dwóch częściach dzieli cały wiek. Właściwa akcja rozgrywa się w pierwszej, dłuższej partii. Tu też można mówić o klasycznej farsie, która celnie punktuje pruderię czy hipokryzję, krytykując drobnomieszczańskie nawyki. Pilarski trawestując słowa Voltaire’a zapisane w Kandydzie, wskazuje, że każdy powinien się zająć własnym życiem, czyli „uprawiać swój ogródek”. Sztuka mówi o tym, że każdy z nas prowadzi podwójne życie. Bohaterowie wielokrotnie podkreślają, że „każdy ma dwa życia” – oficjalne i nieoficjalne. To puenta, która mogłaby być zakończeniem mieszczańskiej opowieści. Sosnowieckich twórców nie satysfakcjonuje jednak taki (banalny?) finał i w farsowy mechanizm wprzęgnięty został dodatkowo dyskurs polityczny. Decydując się na rozbudowę fabuły, wprowadzili także modyfikacje w warstwie dramaturgicznej. W drugiej części przedstawienia farsa znika bez śladu, mamy już do czynienia z teatrem krytycznym, objawiającym się w całej pełni w monologu Jarka, który w końcu wydostał się z kanapy. Podobnie jak w sztuce Kobieta i życie Maliny Prześlugi w reżyserii Gosi Dębskiej, która miała swoją premierę w styczniu tego roku na scenie Teatru Śląskiego im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach, a będącej formą manifestu inspirowanego Strajkiem Kobiet, także i w Kto puka? tekst monologu Jarka nawiązuje do wypowiedzi czołowych polityków prawicowych ze współczesnej polskiej sceny politycznej. Utkany został z kontrowersyjnych i powielanych wielokrotnie w przestrzeni publicznej cytatów dotyczących roli rodziny i pozycji kobiety w społeczeństwie.
Wraz z Jarkiem przenosimy się do odległej, alternatywnej, przyszłości, w której bohaterowie zamienili się w grzyby – poza wspomnianym Jarkiem (choć nie wiadomo dlaczego poseł tak długo siedział w kanapie), którego kostium przypomina raczej męskiego członka. Ksiądz ubrany jest już w klasyczny strój muchomora, jednym z nich jest nawet zmarła matka Jarosława. Zatarte zostały więc granice między światem żywych i zmarłych, a bohaterowie bytują w nieznanej nam przestrzeni, która może być obiektem zainteresowania mykofilów.
Farsowa forma posiada olbrzymi potencjał. Tekst Pilarskiego osadzony we współczesnych realiach dotyka kwestii coming outu, społecznej akceptacji homoseksualizmu oraz swobody seksualnej i problemu prowadzenia podwójnego życia. To także gra z polskimi kompleksami i piętnowanie hipokryzji. Wydaje się jednak, że przez wprowadzenie abstrakcyjnego wątku grzybowego podjęta tematyka została skierowana nieco na boczny tor i w tym konkretnym przypadku stała się pretekstem dla publicystyki politycznej. To sprawia, że grono odbiorców sosnowieckiej farsy zostało zawężone. Realizatorzy lojalnie ostrzegają jednak, że widzowie decydują się na obejrzenie drugiej części spektaklu na własną odpowiedzialność. Prowadzą nieustanną, wielopoziomową grę z widzem. Farsowa konwencja musiała więc zostać przez nich przełamana. Świat ukazany w sosnowieckiej farsie jest specyficzny, autorski i abstrakcyjny.
Kto puka? Tekst i dramaturgia: Dick Soltys (Przemysław Pilarski); reżyseria: Alejandro de Nada (Jacek Jabrzyk); scenografia, kostiumy, światło Mercedes Plejada (Łukasz Błażejewski); muzyka: Erika König (Jacek Sotomski); choreografia: Pamela Star (Maciej „Gąsiu” Gośniowski). Występują: Mirosława Żak, Paweł Charyton, Krzysztof Korzeniowski, Andrzej Śleziak, Aleksander Blitek, Tomasz Kocuj, Wojciech Leśniak, Piotr Zawadzki. Teatr Zagłębia w Sosnowcu, premiera 15 kwietnia 2023.