
Przepis na sukces jest dość prosty: wziąć tekst Shakespeare’a, przetłumaczyć go na współczesną baśń dla dorosłych, dodać komedię dell’arte, trochę popisów cyrkowych, i doprawić szczyptą irańskości, zamieszać – w ten sposób otrzymujemy świeży, zabawny i niezwykle dynamiczny spektakl Teatru Mostaghel z Teheranu.
Książę Aten, Tezeusz, zamierza zawrzeć związek małżeński z królową Amazonek. To polityczny mariaż, mający załagodzić napięte stosunki pomiędzy wojowniczym amazońskim plemieniem a Ateńczykami. Zgodnie z tradycją, ślub może odbyć się wyłącznie podczas pełni księżyca, zatem Tezeusz ma jeszcze kilkanaście dni na dworskie zaloty, chłodne awanse i trochę wolności. Nie bierze jednak pod uwagę temperamentu przyszłej żony. Hipolicie spieszno do nocy poślubnej, liczy dni do pełni księżyca i usiłuje nakłonić narzeczonego do przyspieszenia terminu ślubu. Gorąca, niecierpliwa Amazonka budzi w Tezeuszu coraz większy lęk. Napotkawszy zdecydowany opór księcia, Hipolita postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i prosi o pomoc Króla Elfów. W jego bowiem mocy leży przyspieszenie biegu księżyca. Niestety Oberon zajęty jest właśnie potężną kłótnią z żoną, która przygruchała sobie pewną Wróżkę…
Fabuła Snu nocy letniej Teatru Mostaghel z grubsza przypomina sztukę Shakespeare’a pod tym samym tytułem. Mamy Tezeusza i Hipolitę, Oberona i Tytanię skłóconych o Wróżkę (zamiast indyjskiego pazia), prestidigitatora Puka i czwórkę ateńskich kochanków: Hermię i Lizandra, Helenę i Demetriusza. Zamiast rzemieślników ateńskich, przygotowujących spektakl, mamy amatorską orkiestrę, a zamiast zaklęcia Oberona, życzącego żonie, by pokochała „kogokolwiek ujrzy, gdy się zbudzi, / Lwa czy niedźwiedzia, wilka czy buhaja, / Przedrzeźniającą małpę lub pawiana” – mamy powracający żart o człowieku z bębnem zamiast głowy. Lew, niedźwiedź, wilk, byk, małpa (podwójnie, jako „monkey” i „ape”) – to nie są przypadkowe zwierzęta. Wystarczy zajrzeć do Słownika symboli Kopalińskiego, żeby wiedzieć, że każde z nich symbolizuje dzikość albo jurność, a niektóre odgrywają doniosłą rolę w seksualnej demonologii. Człowiek z bębnem zamiast głowy traci te konotacje, lecz budzi jeszcze większą wesołość swym pojawieniem się na scenie, niż biedny Spodek, „przetłumaczony” na osła.
Reżyser Snu…, Mostafa Koushki, stworzył scenografię będącą swoistą machiną do grania Shakespeare’a: biały sześcian pełen ukrytych drzwi, zapadni i huśtawek. Dzięki temu aktorzy w zapierającym dech w piersiach tempie mogą pojawiać się na scenie i znikać z niej, niczym w komedii dell’arte. Spektakl jest niezwykle dynamiczny, żywiołowy i zabawny. Skokami, akrobacjami i saltami przywodzi na myśl cyrk, bawi się konwencjami i zaskakuje scenicznymi rozwiązaniami. Jest w tym wszystkim niezwykle teatralny i – chciałoby się rzec – magiczny. Ateńczycy poruszają się w sposób zbliżony do ludzkiego, jednak światem elfów rządzą zupełnie inne prawa: fizyka zdaje się tam inna, a grawitacja nie istnieje. Hipolita jest postacią z pogranicza tych dwóch rzeczywistości: nieludzko gwałtowna, entuzjastyczna, żarliwa – nic dziwnego, że budzi w Tezeuszu zabobonny lęk. Jednak daleko jej do Puka, dla którego nie istnieje czas ani przestrzeń. Jest on transformistą i prestidigitatorem. Ma w sobie coś ze zwierzęcia i z fauna. Sługa Oberona, rasowy Arlekin, przejmuje rolę Kupidyna z sokiem z czarodziejskiego kwiatu zamiast łuku i strzał. To on pociąga za sznurki wszystkich postaci. Wyzwala instynkty i uruchamia mechanizm tego świata. Puszcza go w ruch i jednocześnie wyszydza. Jest reżyserem widowiska, które zaplanował Oberon. Jest pośrednikiem między bogami a ludźmi, ale pośrednikiem specjalnego rodzaju: zwodzi bogów i oszukuje ludzi. To zwodziciel. Jest uosobieniem ruchu i przemiany. Przekracza granice i obala hierarchie. Przewraca wszystko do góry nogami, ale w tym świecie na opak rodzi się z chaosu nowy ład i odnowiona zostaje siła życia.
Sen nocy letniej Shakespeare’a zawiera tak wiele obrządków ślubnych, że bardzo łatwo wytłumaczyć, skąd się w nim wzięły elfy. Wyobraźnia i wierzenia łączyły z uroczystościami weselnymi obawę przed wpływem złych duchów na losy nowożeńców i ich potomstwo. Zdarzające się skazy na ciele nowo narodzonych dzieci, ich zajęcze wargi i kalectwa napawały ludzi grozą i kazały im odmawiać zaklęcia przeciwko czarom i urokom. Tytania, Oberon i Puk reprezentują siły nadnaturalne, rządzące rzeczywistością i ingerujące w nią, ale dla nowożeńców mają jednak błogosławieństwo. Daje ono nadzieję pomyślności, choć – udzielone przez tak kapryśne moce – nie jest jej gwarancją. Czy może być silna miłość, do której powstania przyczynił się niestały, ślepy Kupidyn? Bóg miłości potrafi zaczarować oczy i serca kochanków, ale miłosne oczarowanie nie trwa wiecznie. W końcu następuje przebudzenie.
William Shakespeare, Sen nocy letniej, reż i scenogr. Mostafa Koushki, dramaturgia Bagher Soroush, muzyka Ali Rezania, Teatr Mostaghel w Teheranie, pokaz w ramach 22. Festiwalu Szekspirowskiego, 31 lipca 2018 (Teatr Wybrzeże w Gdańsku).
Ilość wpisów archiwalnych: 101