Rafał Węgrzyniak / SEKS ZIDEOLOGIZOWANY

fot. Magda Hueckel

Opowieści niemoralne, reżyseria Jakub Skrzywanek, Teatr Powszechny w Warszawie.

Po spektakularnej porażce adaptacji Mein Kampf Adolfa Hitlera, wystawionej w Teatrze Powszechnym w Warszawie w marcu 2019 w celu udowodnienia, że w Polsce pod rządami prawicy jakoby zapanował narodowy socjalizm, lecz wyszydzonej nawet przez „Gazetę Wyborczą” i tylko okazyjnie eksploatowanej, Jakub Skrzywanek postanowił przekonać do siebie stołecznych lewaków, realizując spektakl o seksualności.

W celu przyciągnięcia widzów bezpodstawnie posłużył się tytułem filmu najwybitniejszego polskiego reżysera uprawiającego kino erotyczne, czyli Waleriana Borowczyka. Opowieści niemoralne nakręcone przez Borowczyka we Francji w roku 1974 składają się z czterech nowel: Przypływ, Teresa Filozofka, Elżbieta Batory i Lukrecja Borgia, zawierających portrety nienasyconych seksualnie kobiet gotowych uczynić wszystko, łącznie z morderstwami, dla spotęgowania rozkoszy. W spektaklu Skrzywanka nie ma jakichkolwiek nawiązań do filmu Borowczyka, niepoprawnego z perspektywy feminizmu, jest tylko podobnie skonstruowany z nowel, lecz zaledwie trzech.

Pierwsza z nich, Dzieje grzechu, osnuta jest na kanwie powieści Stefana Żeromskiego zekranizowanej przez Borowczyka w Polsce w 1975. A ściślej, oparta została na początkowym wątku związanym z uwiedzeniem Ewy Pobratyńskiej (Natalia Lange) przez wynajmującego pokój w domu jej rodziców Łukasza Niepołomskiego (Andrzej Kłak). Oglądamy jednak napisaną przez Skrzywanka – z pomocą pełniącej obowiązki dramaturga Weroniki Murek – trawestację Dziejów grzechu. Rozgrywa się w klaustrofobicznym domku usytuowanym pośrodku sceny pomiędzy kościelnym konfesjonałem, w którym demoniczny ksiądz (Grzegorz Falkowski) uświadamia niewinnej Ewie grzeszność wszystkich przejawów seksualności poza płodzeniem, a drewnianym szaletem, gdzie zmuszana jest ona do urodzenia dziecka będącego owocem związku z Łukaszem. W tym polskim domu dominującą pozycję zajmuje gipsowa figura niepokalanej Maryi odwracana twarzą do ściany przez Ewę w trakcie oddawania się przez nią czynnościom seksualnym.

fot. Magda Hueckel

Rzeźba jest odpowiednikiem obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej patronującej polskiej rodzinie wyrażającej swą nienawiść do Żydów w Mein Kampf. Prymitywne i kuriozalne rozmowy prowadzone przez postaci w parafrazie Dziejów grzechu wywoływać zaś mają nienawiść do Kościoła katolickiego i polskiej kultury patriarchalnej, jednakowo tłumiących seksualność i zmuszających kobiety do płodzenia dzieci. Dopełniają je filmowe projekcje ukazujące zwłaszcza seksualną orgię oraz sceny masturbacji i nieudanej kopulacji, jedzenia mięsa i długotrwałego womitowania, a wreszcie przerażenia Ewy odczuwanymi bólami porodowymi i przymusowego rodzenia dziecka pod kontrolą brutalnej położnej.

Nowela druga, Bestia, jest drobiazgową, chociaż rzecz jasna w znacznym stopniu symulowaną, rekonstrukcją gwałtu, dokonanego 10 marca 1977 w Los Angeles przy Mulholland Drive przez pochodzącego z Polski reżysera filmowego Romana Polańskiego, na trzynastoletniej Samancie Geimer uczestniczącej jako modelka w sesji zdjęciowej. Podczas markowania gwałtu w czarnej bieliźnie pozostają jednak zarówno odtwórca Polańskiego (Michał Czachor) jak i Samanthy Geimer (Lange). Rekonstrukcji przygląda się dojrzała kobieta (Maria Robaszkiewicz) siedząca na brzegu sceny, będąca współczesnym wcieleniem ofiary gwałtu.

fot. Magda Hueckel

Komentuje ona odgrywane sytuacje oparte na protokole przesłuchań wyświetlanym w polskim przekładzie nad oknem sceny i wdaje się w dyskusję z Polańskim, usiłującym podważyć jej zeznania złożone w przeszłości. Cała nowela jest grana powściągliwie, jakby bez emocji, a już po gwałcie obie odtwórczynie ofiary Polańskiego siedzą długo w ciszy na proscenium, wywołując odrazę do niego wśród publiczności. Pada na końcu stwierdzenie, że przemoc jakoby nie ma nic wspólnego z seksem, któremu zaprzeczają nie tylko praktyki sadystów i masochistów. Jest ono jednak postulatem wynikającym z ideologii, z którą identyfikują się Skrzywanek i Murek.

Nowela trzecia toczy się na Wyspie miłości, gdzie propagowany jest fetyszyzm natury. Zarówno mężczyźni, jak i kobiety uprawiają seks z drzewami zamiast z partnerami. Przez kilkanaście minut oglądamy rozebranych aktorów, wśród migających kolorowych świateł i kłębów dymu tyleż tańczących w rytmie techno, co wykonujących ruchy frykcyjne w osobliwej orgii. Jest to więc nocny klub, tylko w plenerze, propagujący samoograniczenie ze względów na grożącą katastrofę ekologiczną. Z krótkich dialogów toczonych na marginesie orgii dowiadujemy się, że w warunkach lasu męskie nasienie staje się pokarmem dla owadów lub zwierząt, a nie służy płodzeniu kolejnych ludzkich istot, które mogłyby uniemożliwić zahamowanie zmian klimatycznych na Ziemi. Skrzywanek bowiem już w inscenizacji Mein Kampf zakończonej kopulowaniem wszystkich postaci obdarzonych monstrualnymi ciałami, nie ukrywał, że w programie prawicy wywołuje w nim szczególny wstręt i przerażenie zachęcanie Polaków – poprzez pomoc socjalną dla rodzin i zakaz aborcji – do płodzenia i wychowywania większej ilości dzieci, czyli bezskuteczna próba zahamowania spadku przyrostu naturalnego. W epilogu jeden z początkujących uczestników orgii (Arkadiusz Brykalski) rozczarowany współżyciem z drzewem schodzi na widownię, niejako szukając partnera wśród publiczności, ale szybko wraca na scenę, czyli na wyspę miłości, uprzytomniwszy sobie wyższość fetyszyzmu natury nad seksem uprawianym z ludźmi.

fot. Magda Hueckel

Każda z trzech części Opowieści niemoralnych jest adresowana do innego kontyngentu widzów identyfikujących się z nową lewicą. Zgadza się bowiem z ideologicznymi przekonaniami reprezentantów jednego z jej nurtów: agresywnego feminizmu walczącego z patriarchatem i chrześcijaństwem oraz domagającego się legalizacji aborcji, ruchu #MeToo demaskującego molestowanie seksualne kobiet i stosowanie wobec nich przemocy przez mężczyzn, szczególnie w środowisku filmowym i teatralnym, a wreszcie ekologów zmierzających do regresu cywilizacyjnego i podporządkowania się przez ludzi prawom natury. Zostało to nawet sprytnie wymyślone, ale niestety realizacja pomysłu rozczarowuje, bo ponadtrzygodzinny spektakl Skrzywanka, nieporadnie wyreżyserowany i grany przez większość aktorów bez przekonania, jest niebywale nużący i męczący. Jeśli Opowieści niemoralne Borowczyka ekscytują i dostarczają przyjemności również estetycznej, to jakoby nimi zainspirowane przedstawienie Skrzywanka stanowi ich przeciwieństwo. Nowa lewica bowiem uczyniła seksualność polem walki politycznej i to najistotniejszym, więc podporządkowanym ściśle narzucanym ideologiom. Przedstawienie Skrzywanka, dozwolone wyłącznie dla widzów dorosłych i powstałe pod okiem specjalistek od scen intymnych, nie jest więc pierwszym ani na pewno ostatnim w repertuarze Teatru Powszechnego epatującym kobiecą i męską nagością czy demonstrowaniem perwersyjnej seksualności, sytuującym się na granicy pornografii. Przy tym raczej nie zawiera epizodów bardziej obscenicznych niż homoseksualna orgia z Capri – wyspy uciekinierów Krystiana Lupy albo równie drastycznych, jak przejawy sadystycznych dewiacji w Dobrobycie Arpada Schillinga.

W przypadku niespełna trzydziestoletniego Skrzywanka, absolwenta wrocławskiej polonistyki i krakowskiego wydziału reżyserii dramatu, najbardziej intrygująca jest niewspółmierność zabiegów mających go wypromować do żenującego poziomu przedstawień. Przecież Skrzywanek uzyskał zaraz po debiucie wsparcie czołowych aktywistów nowej lewicy w środowisku teatralnym – Macieja Nowaka z Teatru Polskiego w Poznaniu oraz redaktora „Didaskaliów” i wykładowcy Uniwersytetu Jagiellońskiego Grzegorza Niziołka, który nawet został dramaturgiem przy Mein Kampf i szczecińskim Kasparze Hauserze, potraktowanym jako parabola położenia członków ruchu LGBT w dzisiejszej Polsce. Inscenizacja Mein Kampf jeszcze przed premierą, która okazała się klapą, była zapowiadana w tak wpływowych gazetach zagranicznych, jak „New York Times”, „Financial Times” czy „Jerusalem Post”, a miała ruszyć w światowe tournée rozpoczęte w USA. W trakcie kampanii medialnej, usiłującej uczynić z wulgarnej deweloperki z Wrocławia charyzmatyczną liderkę ruchu społecznego Strajku Kobiet, Skrzywanek, zupełnie nieznany poza wąskim kręgiem teatralnym, regularnie udzielał ruchowi poparcia – obok Krystyny Jandy i Agnieszki Holland. Prawdopodobnie jest wspierany przez lewicę wyłącznie z powodu demonstrowania ideologicznego radykalizmu. W wywiadach prezentuje się bezzasadnie jako ofiara prawicy, a negatywny bądź znikomy rezonans swych spektakli wyjaśnia politycznymi prześladowaniami.

Opowieści niemoralne. Scenariusz i reżyseria: Jakub Skrzywanek; scenariusz i dramaturgia: Weronika Murek; scenografia i reżyseria świateł: Agata Skwarczyńska; kostiumy: Joanna Hawrot; choreografia: Agnieszka Kryst; muzyka: Konstanty Usenko. Występują: Aleksandra Bożek, Arkadiusz Brykalski, Michał Czachor, Grzegorz Falkowski, Andrzej Kłak, Natalia Lange, Maria Robaszkiewicz. Teatr Powszechny w Warszawie, premiera 25 września 2021.