Zuzanna Liszewska-Soloch/ PRZERWANE NOWE EPIFANIE

Maria Magdalena. Wykład o grzechu
Boża krówka

Na początku marca, tuż przed zamknięciem instytucji kulturalnych z powodu pandemii, mieliśmy okazję zobaczyć dwa bardzo różne premierowe spektakle w ramach teatralnego programu tegorocznej, 11. już, edycji Festiwalu Nowe Epifanie, zatytułowanej intrygująco i niepokojąco: Nie dotykaj mnie. Pytania o miejsce kobiety a także dotyk w kontekście wiary i Kościoła niewątpliwe wzbudzają kontrowersje, przyciągają, prowokują, inspirują artystów, zwłaszcza w kontekście akcji me too oraz afer pedofilskich, i są bardzo ostatnio eksploatowane. Nie wszyscy zastanawiają się jednak co zrobić, by wyjść poza warstwę publicystyczną, naskórkową, poza aurę skandalu. Aspekty duchowe i wspólnotowe wydają się ważne dla twórców multidyscyplinarnego festiwalu (którego program obejmuje także wydarzenia muzyczne i kulinarne), odwołujących się wprost do Listu do artystów Jana Pawła II.

Maria Magdalena. Wykład o grzechu w reżyserii Katarzyny Minkowskiej, spektakl powstały w wyniku współpracy Teatru Powszechnego z Akademią Teatralną, jest niewątpliwe przedstawieniem z tezą nachalnie feministyczną. Ukazuje jak bardzo zmieniła się nasza mentalność od czasów starotestamentowych. Twórcy wzięli na warsztat najbrutalniejsze chyba w całej Biblii fragmenty, po prostu czysty „seks i przemoc”, w dodatku bardzo zagadkowe. Wszystko po to, by zadać trudne pytania, takie jak: czym jest grzech, dlaczego Samson trzy razy skłamał, czy krzyż był konieczny i pokazać jak olbrzymią przemianę przyniósł Jezus Chrystus, jak wielkiego przełomu dokonał. Wykład otoczonej aurą skandalu Marii Magdaleny, stylizowany na wystąpienie na firmowej konferencji, ilustrowały fragmenty taneczne i nagrania video na ekranie. Choć niekiedy były przejmujące, nie wnosiły jednak nic nowego, były powtórzeniem znaków padających z ust ewangelicznej wykładowczyni, które słyszeliśmy ze sceny. Ponadto całość wydawała się jakby wciąż niegotowa, warsztatowa. Maria Magdalena, balansująca między archetypem jawnogrzesznicy a świętej (oba w wersji uwspółcześnionej), mizdrzyła się do publiczności. Brakowało dramaturgii.

To właśnie wokół tajemniczej i obrosłej mitami postaci Marii Magdaleny – często pojawiającej się w apokryfach, ale niewiele dowiemy się o niej z Ewangelii – która w tradycji utrwalona jest jako pokutująca grzesznica, koncentrował się tegoroczny program festiwalu. Poprzedziło go zeszłoroczne Laboratorium Nowych Epifanii, zorganizowane po raz pierwszy przez Centrum Jana Pawła II we współpracy z Teatrem Dramatycznym (Laboratorium Dramatu), na wzór warsztatów Sztuka Dialogu nad Wigrami. Wzięło w nim udział około pięćdziesięciu twórców teatralnych (reżyserów, dramaturgów, aktorów) i wielu ekspertów, naukowców różnych dziedzin, takich jak psychologia, teologia, socjologia, etnografia, którzy dyskutowali i pochylali się nad postacią “apostołki apostołów”.

W spektaklu Katarzyny Minkowskiej zobaczyliśmy ludzką twarz Marii Magdaleny, jej współczesną, korporacyjną postać, a także twarze (i co gorsza – sempiterrny) jej siedmiu demonów, w które wcielili się tancerze: wytatuowanej Dalilii, Judyty z zielonymi włosami i kolczykiem w nosie, żony Lewity, żony Lota… Ciekawy pomysł, by rzeczywistość duchową pokazać przede wszystkim poprzez udręczone na scenie ciało tancerza.

Podobnie bardzo ludzką twarz ma zafascynowany piłką nożną ksiądz Tomasz ( w tej roli Maciej Zuchowicz), główny bohater drugiego spektaklu festiwalowego – Bożej krówki w reżyserii Sławomira Narlocha (rezultat Laboratorium Nowych Epifanii). Spowiadając wiernych młody kapłan, idealistyczny, rozdarty między swoim powołaniem i poszukiwaniem Boga, kochający ludzi i pragnący być blisko nich i ich problemów, a swoją seksualnością i buntem przeciwko temu, że taka droga była mu pisana od dzieciństwa – niejako sam się przed nimi spowiada i obnaża, poznaje samego siebie. Trzech aktorów wciela się tu w różne role – dzieci i dorosłych. Michał Pawlik raz jest psotnym, szczerym chłopcem, obserwującym procesję Bożego Ciała, raz młodym pijakiem, który w końcu daje się namówić na swoistą, zakrapianą wódką spowiedź. Natalia Kaja Chmielewska to wciela się w nieco przemądrzałą, lecz uroczą dziewczynkę sypiącą kwiatki, to znów jest samotną trzydziestolatką, roztrząsającą kwestie swojej urody i… koloru oczu Boga. Istotną, metafizyczną rolę odgrywa w tym spektaklu spajająca elementy przedstawienia, grana na żywo muzyka Jakuba Pawlika. To akordeonowe, folkowe Hosanna, przechodzące w apokaliptyczną wariację na temat Czterech pór roku, jest głosem z zaświatów, głosem Boga, którego jednak twórcy spektaklu pojmują jako kwestię bardzo subiektywną, bardziej kogoś wyobrażonego, niż realny byt. To właśnie z takim “swoim” Bogiem (oczywiście w stroju piłkarskim) spotyka się w końcu ksiądz Tomasz i właśnie ten jego wyobrażony Bóg wskrzesza tytułową biedronkę. Grzechem przedstawienia są infantylizmy i uproszczenia, których nie usprawiedliwia postulowany w pewnym sensie przez twórców powrót do krainy dzieciństwa i do dziecięcej wiary, a także do korzeni.

Tegoroczny wielkopostny festiwal pozostawia więc, nie tylko ze względu na odwołanie większości wydarzeń z powodu pandemii, pewien niedosyt.

Maria Magdalena. Wykład o grzechu, reż. K. Minkowska, J. Połeć, ruch: A. Jankowska, K. Szydłowska (premiera 4.03.2020, Teatr Powszechny, Mała Scena);

Boża krówka, reż. S. Narloch, tekst i dramaturgia: E. Mikuła, scenografia: A. Gąsior, muzyka: J. Pawlik (premiera 6.03.2020, Teatr Dramatyczny, Scena Przodownik).