
Persōna. Maski i formy Mateusza Mirowskiego – wystawa czasowa w Muzeum Teatru im. H. Tomaszewskiego we Wrocławiu, 5 maja – 4 lipca 2021
Personō czyli „dźwięczeć/rozbrzmiewać poprzez” – taką etymologię słowa persōna proponuje w autorskim słowie wstępnym do swej wystawy masek Mateusz Mirowski. Twórca, absolwent ASP, obecnie zaś opiekun Pracowni Scenografii Teatru Lalek, przytacza dwie interpretacje tego językowego pokrewieństwa: pierwsza mówi o masce jako o rezonatorze dla głosu antycznych wykonawców, druga – o masce jako medium plastycznym, poprzez które wyziera postać sceniczna. Trudno testować właściwości foniczne eksponatów muzealnych. Bez wątpienia jednak z tych samych obiektów wyczytać można postaci – mgliste i niejasne, nienazywalne – ale obecne.
Kameralna wystawa pozwala z bliska obejrzeć nie tylko maski z konkretnych przedstawień, ale i te powstałe osobno, przestrzenne dzieła istniejące bez kontekstu inscenizacyjnego.
Wrażenie chłodu i pewnej obcości wywołują cztery maski z przedstawienia Thea kai Kore. Bogini i córka (tekst, reżyseria: Dorota Bielska, premiera 17 października 2014). Tych grubych – bo kilkucentymetrowych – obiektów nie można nałożyć na twarz (na zdjęciach wmontowanych w wystawę widać, że były animowane osobno). Ale jednocześnie rysy postaci zarysowane są subtelnie: zwracają uwagę wydłużone nosy i błyszczące oczy wystające z płaskich poza tym, pozbawionych kości policzkowych twarzy. Cztery pół śpiące, pół rozbudzone twarze stają się ekwiwalentem całej lalki, zgeometryzowaną emocją wydestylowaną z pełniejszej i obfitującej w szczegóły opowieści.
W ciemnym pomieszczeniu Atelier Stefana Arczyńskiego wyeksponowane zostały maski o zupełnie innym charakterze. Wszystkie one opisują twarz oglądaną we fragmentach: pęknięcie ust, połówka twarzy, usta i nos. To mocny fragment wystawy: białe formy rozmieszczone w precyzyjnym rytmie na czarnej ścianie hipnotyzują i przykuwają uwagę. Ich niepokojący, niekompletny kształt oraz poszarpane krawędzie przemieszane z organicznymi zaokrągleniami twarzy generują poczucie obcości i dyskomfortu.

Pięknym i bogatym elementem ekspozycji są olbrzymie formy łączące drewnianą maskę i „ciało” lalki wykonane z tkaniny. To dzieła towarzyszące czytaniu performatywnemu tekstu Kobiety u grobu Michela de Ghelderode’a (reż. Arkadiusz Klucznik, premiera: 14 października 2017). Zajmujące ostatnie pomieszczenie formy są atrakcyjne dla oka również i bez scenicznego kontekstu. Jednak dopiero zdjęcia uzupełniają i dodatkowo tłumaczą sensy tej części wystawy. Długie gabity w rękach aktorek zamieniały się w broń albo podporę, drewniane twarze nabierały w przestrzeni indywidualnej dynamiki, a tkaniny układały się w łukowate kształty. Ponadto bliższe przyjrzenie się maskom pozwala dostrzec, że po drewnianych obliczach spływają łzy ze sznurka, gabity niekiedy wyrastają poziomo ze skroni, a sęki służą za usta. Spośród zebranych prac to właśnie te łączące drewno z materiałem wydają się najpełniejsze i najbardziej dotkliwe. Wielka jest w nich siła plastycznego skrótu i organicznej, wydobytej z botanicznej formy ekspresji.

Wystawa miała uświetnić obchody Międzynarodowego Dnia Teatru, jednak z uwagi na pandemię wernisaż nie odbył się w terminie. Skromna, ale wymowna i estetycznie domknięta kolekcja masek nie powinna jednak przejść bez echa – eksponowana jest do 4 lipca 2021. Autorskie wirtualne oprowadzanie po wystawie można obejrzeć na stronie Muzeum na Facebooku [LINK: https://www.facebook.com/410891882329021/videos/876131429616955].
Persōna. Maski i formy Mateusza Mirowskiego – wystawa czasowa w Muzeum Teatru im. Henryka Tomaszewskiego we Wrocławiu, 5 maja – 4 lipca 2021