
31. Honorarium w naturze
Postaci:
Dyrektor Teatru
Dramatopisarz
Kelner
1. Gabinet dyrektora. Dramatopisarz siedzi naprzeciwko Dyrektora.
– Mam dla pana dwie wiadomości, dobrą i złą. Od której mam zacząć?
– Od dobrej.
– Proszę bardzo. Wystawię pana dramat.
– Bardzo się cieszę. Dziękuję! To dla mnie zaszczyt mieć premierę w takim teatrze.
Dramatopisarz promienieje.
– A jaka jest zła wiadomość?
– Nic panu za ten dramat nie zapłacę. Teatr nie ma pieniędzy.
– Pracowałem nad tym tekstem prawie rok…
– Wiem, że pisanie to ciężka praca, ale radni obcięli nam budżet. Jesteśmy biedni.
– Rozumiem…
– Ale to nie wszystko. Mam dla pana nagrodę pocieszenia. Zapraszam pana na lunch! Chociaż tak mogę wynagrodzić pański trud.
2. Dyrektor wprowadza Dramatopisarza do wykwintnej restauracji, przy stolikach dobrze ubrani biznesmeni. Dyrektor tłumaczy Dramatopisarzowi.
– Scenografia będzie umowna, pozwolimy widzom uruchomić wyobraźnię…
Podchodzi Kelner i kłania się Dyrektorowi w pas.
– Stolik już czeka na pana dyrektora. Zapraszam.
Kelner prowadzi Dyrektora i Dramatopisarza do dobrze wyeksponowanego stolika.
– Co dzisiaj serwujecie na lunch?
– Dzisiaj mamy w zestawie carpaccio z ośmiornicy, polewkę z węgorza oraz ostrygi w beszamelu.
– W takim razie dwa razy zestaw lunchowy poproszę.
– A co do picia życzą sobie panowie?
– Wodę mineralną. Niegazowaną.
– Coś jeszcze?
Dyrektor waha się.
– Miałem dzisiaj ciężki dzień, ktoś doniósł do ratusza i mieliśmy kontrolę wydatków. Pokrzepię się łykiem Crystala.
– Oczywiście. Dwa kieliszki?
– Tak.
3. Po lunchu. Kelner zbiera talerze i zwraca się do Dyrektora.
– Wszystko w porządku?
– Tak. Poproszę rachunek.
Kelner zbliża się z terminalem płatniczym. Dyrektor wyciąga kartę w kierunku terminalu, ale po chwili cofa rękę.
– Och, pardon. To prywatna…
Dyrektor wyjmuje drugą kartę i płaci.
– I fakturkę na teatr poproszę.
– Już się robi.
Dramatopisarz przygląda się wszystkiemu bez słowa.
Kurtyna opada.
32. Katastrofa klimatyczna
Postaci:
Dyrektor Teatru
Reżyser
Mała sala teatralna. Reżyser siedzi na scenie i robi notatki. Wchodzi Dyrektor.
– Cześć.
– Cześć.
– Jak idzie praca?
– W porządku.
– Premiera nie jest zagrożona?
– Nie. Chyba że przytrafi się jakieś nieszczęście. Odpukać.
Reżyser odpukuje w podłogę. Dyrektor zbliża się.
– A dałbyś radę przyspieszyć premierę o dwa tygodnie? Żeby odbyła się jeszcze w tym roku?
– Antygona przed świętami? To chyba nie jest dobry pomysł?
– Dlaczego nie? Już tłumaczę o co chodzi. Zgłosiła się do mnie fundacja walcząca z klimatem. Mają pół miliona do wydania. Muszą rozliczyć dotacje jeszcze w tym roku, inaczej ta kasa przepadnie.
– Ale co to ma wspólnego z moją premierą?
– Te pół miliona zasili budżet przedstawienia. Zwiększymy honoraria, wzbogacimy scenografię, zamówmy oryginalną muzykę…
– Miło. A gdzie jest haczyk?
– Trzeba wpleć w treść sztuki kryzys klimatyczny. Mam już pomysł. Polinejkes nie zginie jako tchórz, ale jako obrońca klimatu.
– Nie zgadzam się. Tego nie ma u Sofoklesa.
– Promocji szczepień nie było w Nieboskiej komedii, a jednak udało nam się zamienić obóz rewolucyjny w antyszczepionkowców.
– Do tej pory mam po tym kaca. Drugi raz nie dam ciała.
– Pół miliona piechotą nie chodzi.
– Jestem artystą, a nie prostytutką.
W Dyrektorze aż kipi.
– W takim razie zwalniam cię z powodu różnic artystycznych.
– Pójdę z tym do sądu.
– Ale nic nie wskórasz, bo wypłacę ci pełne honorarium. Stać mnie.
– Na pewno nie zostawię swojego nazwiska na afiszu.
– Trudno. „Reżyseria zespołowa” będzie najlepszym rozwiązaniem. Pa.
Dyrektor odchodzi, Reżyser wściekły kreśli notatki.
Kurtyna opada.
33. Podaruj mi swój pożar
Postaci:
Aktorka#1
Aktorka#2
Prowadząca Program Śniadaniowy (w TV)
1. Klatka schodowa. Aktorki stoją przed doszczętnie spalonym mieszkaniem. Aktorka#1 jest załamana, Aktorka#2 przytula ją.
– Strasznie ci współczuję. Mieszkanie było oczywiście ubezpieczone?
– Było, ale wątpię, czy odszkodowanie pokryje wydatki. To będzie dużo gorsze niż urządzanie mieszkania od nowa. Spłonęło dosłownie wszystko… Straciłam oszczędności.
– Trzymasz pieniądze w skarpetce?
– Trochę trzymałam. Na wszelki wypadek.
Aktorka#2 wzdycha, wyjmuje z torebki wizytówkę i podaje ją Aktorce#1.
– Co to jest?
– Kontakt do Basi Węgrzyn ze śniadaniówki.
– Po co mi to?
– Zaprosi cię do programu i opowiesz ludziom o tym, co cię spotkało.
– Nie. Nie mam na to siły. Straciłam dach nad głową.
– Chyba stać cię na hotel?
– Nie.
– Przecież grasz na stałe w serialu.
– Rok temu uśmiercili moją postać.
– Tym bardziej powinnaś iść ze swoim nieszczęściem do mediów. Może ktoś z litości obsadzi cię w jakiejś nowej produkcji?
– Nie chcę nikogo o nic prosić. Jestem załamana.
Aktorka#2 zastanawia się.
– To może w takim razie podarujesz mi swój pożar?
Aktorka#1 patrzy na Aktorkę#2 oszołomiona.
– Co takiego?!
– Powiem, że to moje mieszkanie się spaliło. W przyszłym tygodniu mam premierę Dwojga na huśtawce w prywatnym teatrze, to będzie świetna promocja.
Aktorka#2 wyjmuje z torebki telefon i zaczyna robić zdjęcia spalonego mieszkania.
2. Aktorka#1 siedzi na łóżku w skromnym pokoju hotelowym i ogląda program śniadaniowy w telewizji. Najpierw na ekranie widać zdjęcia spalonego mieszkania, potem pojawia się zalana łzami twarz Aktorki#2. Prowadząca Program Śniadaniowy trzyma Aktorkę#2 za rękę i też płacze.
– Mieszkanie było oczywiście ubezpieczone, ale wątpię, czy odszkodowanie pokryje wydatki. To będzie dużo gorsze niż urządzanie mieszkania od nowa. Spłonęło dosłownie wszystko… Straciłam też oszczędności.
– Jak możemy ci pomóc?
– Nie oczekuje od nikogo pomocy. Staram się nie myśleć o swoim nieszczęściu, uciekam w pracę. W przyszłym tygodniu będzie premiera mojego przedstawienia Dwoje na huśtawce. Serdecznie zapraszam.
Kurtyna opada.