Hubert Michalak / PRZEPISANA PAMIĘĆ

Henryk Tomaszewski to jeden z najbardziej niedocenionych twórców teatralnych w Polsce. Pamięć o nim, zapisy przedstawień i dorobek wydają się blade wobec spuścizny pozostałej po twórcach takich jak Tadeusz Kantor czy Jerzy Grotowski. Nadziei na oddanie historycznej i artystycznej sprawiedliwości mimowi upatrywać można w powstałym kilka lat temu Muzeum Teatru im. H. Tomaszewskiego we Wrocławiu oraz w działalności Wrocławskiego Teatru Pantomimy, który po zmianie dyrekcji próbuje może na nowo określić swe miejsce na teatralnej mapie kraju. Przedstawienia Tomaszewskiego, choć cieszyły się w swoim czasie popularnością, wciąż czekają na swoją monografię, podobnie jak ich autor na biografię. Istniejące publikacje książkowe, takie jak Pantomima Henryka Tomaszewskiego (1974) Andrzeja Hausbrandta, Henryk Tomaszewski i jego teatr (1983) Janiny Hery czy liczne prace Karola Smużniaka, w tym Wrocławski Teatr Pantomimy (1991) lub Teatr pantomimy Henryka Tomaszewskiego (2006), stanowią wycinkowy ogląd dorobku albo mniej lub bardziej ogólnikowe próby podsumowania osiągnięć mima, choreografa i reżysera. Wypracowane techniki pracy czy strategia budowania kolejnych premier są możliwe do odnalezienia w recenzjach i w rozproszonych zapisach. Twórca osobny, którego autorski nurt teatralny wyrastał z wielu inspiracji i rozmaitych źródeł, wydaje się stawiać opór badaczom i praktykom. Jego wszechstronność, ruchliwy umysł i żarłoczne przetwarzanie świata realnego na sceniczny stanowią chyba wyzwanie, na które niewielu jest w stanie się porwać. Tym cenniejsza jest publikacja zbierająca wspomnienia i wrażenia jednego z artystów, którzy stanowili trzon WTP w jego złotych latach, Leszka Czarnoty.

Publikacja Książka o mistrzu. Subiektywna historia teatru pantomimy Henryka Tomaszewskiego (1959-1974) to hybrydyczna, niesforna pozycja, której kolejne części wydają się od siebie mocno odseparowane. W ramach jednej publikacji Wydawnictwo Atut połączyło wstęp redaktora, Leszka Pułki, narrację wspomnieniową Leszka Czarnoty (1936-2019), mima z zespołu WTP, choreografa, reżysera, pedagoga i dyrektora teatru, a także jego notatki utrwalające techniki pracy i ćwiczenia zadawane przez Tomaszewskiego. Każdemu elementowi książki należy się osobna uwaga.

Najsłabszą częścią tego, liczącego ponad 300 stron tomu, jest Przedmowa Pułki. Redaktor spróbował przygotować tekst łączący jednocześnie genezę książki (długotrwałe namawianie Czarnoty na spisanie wspomnień), skrótową historię WTP i jego pomysłodawcy oraz garść własnych przemyśleń i wrażeń. Otwierający tekst jest jednak w dużej części wypchany watą słowną. Do tego Pułka, nadając swemu esejowi pozory naukowości, opatruje go przypisami sformatowanymi wedle kilku różnych szkół budowania przypisów, większość z nich zaś to linki do strony encyklopediateatru.pl. Zabieg ten demaskuje pobieżny jedynie rekonesans autora w zakresie omawianego przezeń tematu, obnażając jednocześnie fakt nieopisania sztuki Tomaszewskiego. Na domiar złego Pułka podrzuca linki do dwóch nagrań przedstawień WTP i filmu dokumentalnego, które, po bliższym przyjrzeniu, okazują się zamieszczone w sieci nielegalnie. To ostatecznie kompromituje redaktora tomu.

Zasadnicza część opowieści – wspomnienia Leszka Czarnoty – ma kształt gawędy, która poświęcona została w równej mierze drodze twórczej autora, jego współpracy z Tomaszewskim oraz historii pracy i rozwoju WTP. Autor w anegdotyczny sposób przywołuje wydarzenia związane np. z recepcją sztuki pantomimy czy licznymi podróżami teatralnymi zespołu. Historie te stanowią podzieloną na cztery części kolekcję wrażeń. Kolekcja ta jednak, niestety, została tylko minimalnie uporządkowana ręką redaktora. Najważniejsza treść zapisków, – wspomnienia i wrażenia uczestnika istotnego etapu pracy twórczej Tomaszewskiego – mają niezaprzeczalną wartość: naświetlają relacje w zespole, wzbogacają wiedzę o prywatno-zawodowym życiu twórcy Teatru, o jego stosunku do polityki, pracy artystycznej, treści realizowanych na scenie, warsztatu, widza etc. Są to informacje, których w żaden inny sposób nie dałoby się pozyskać, próbują przybliżyć nieuchwytną atmosferę wspólnej pracy, przez przemieszanie plotek i faktów zaś mówią w sposób pośredni co nieco o samym narratorze. Wiele jest jednak wśród nich wypełniaczy, pustosłowia i dygresji. Wiele – znowu – redaktorskich niedoskonałości (np. niekonsekwencja w zapisie imion i nazwisk, nieustalone daty wydarzeń, brak chronologicznego umocowania premier etc.). Cierpliwy i rzetelny redaktor wyczyściłby książkę i doprowadził do klarowności nie odbierając jej jednocześnie waloru historii mówionej. Niestety, ta publikacja nie doczekała się pracy redakcyjnej, na jaką zasługiwała.

Ostatnią i najważniejszą częścią tomu jest rozdział „Zielony zeszyt”. W nim Czarnota udostępnia czytelnikom prawdziwy skarb: szczegółowe opisy treningów i ćwiczeń pantomimicznych wymyślonych i wdrażanych przez Tomaszewskiego. Notatki, które Czarnota prowadził w okresie pracy w WTP, zostały przepisane i ujednolicone tak, że umożliwiają precyzyjne, samodzielne wykonanie każdego z ćwiczeń i ich doskonalenie. Dają one również wgląd w sposoby traktowania ciała jako narzędzia pracy przez Tomaszewskiego. Tych kilkadziesiąt ostatnich stron książki, jej najbardziej wartościowa część, stanowią źródło, z którego można skorzystać aby rozwijać zaproponowane ćwiczenia samodzielnie lub np. z grupą warsztatową czy w ramach pracy koła teatralnego. Osoby zajmujące się edukacją teatralną będą z pewnością najwdzięczniejszymi beneficjentami tych zapisków, dotąd dostępnych jedynie bardzo wąskiej grupie osób. Nie sposób się też oprzeć wrażeniu, że Czarnota traktuje tę część publikacji w sposób szczególny, poprzedzając przepisane notatki osobnym wstępem i w nowy sposób koncentrując uwagę czytelnika.

Książka o Mistrzu… to publikacja nierówna i momentami nie najlepsza. Widać wyraźnie, że Leszek Czarnota chce w niej oddać sprawiedliwość historii i swojemu najważniejszemu nauczycielowi. Przeszkadza mu w tym jednak niewprawny redaktor, który próbuje nadać tomowi pozory naukowości odbierając mu jednocześnie walor popularyzatorski. Pułka zdążył przed śmiercią Czarnoty ustalić z nim ostatnią wersję tekstu (o czym książka wspomina na samym początku), nie sposób jednak przyjąć wersji tej bez zastrzeżeń. Przez nieuwagę redaktorską publikacja sprawia wrażenie chaotycznej kolekcji oderwanych notatek, którym przydałoby się spoiwo, ważka myśl przewodnia, która poprowadziłaby czytelnika przez całą treść. Ostatecznie bezcenne notatki, cudem ocalałe w zielonym zeszycie Czarnoty, nadają całości indywidualny walor i stanowią o celu powstania tej pozycji. Stając się czymś na kształt performatywnego odświeżania archiwum ostatnia część Książki o Mistrzu… demonstruje rolę i wagę, jakie działaniom fizycznym nadał Henryk Tomaszewski, jest najważniejszą zaletą książki i jej wielki wkładem w podtrzymanie żywej pamięci o mimie.

Leszek Czarnota, Książka o mistrzu. Subiektywna historia teatru pantomimy Henryka Tomaszewskiego (1959-1974), przedmowa i opracowanie tekstu: Leszek Pułka, Wydawnictwo Atut, Wrocław 2019

Ilość archiwalnych odsłon: 35