Magdalena Mikrut-Majeranek / TEATR EUROPEJSKI WZIĘTY POD LUPĘ

The Best European Show, reżyseria Haris Pašović, Teatr im. Kochanowskiego w Opolu.

Jaki jest współczesny teatr europejski? Z jakimi bolączkami się boryka? Jakimi prawami rządzi się świat sztuki? Jaka będzie jego przyszłość? Pytanie o kondycję teatru jest zasadne. W okołoteatralnym dyskursie nie szczędzi się gorzkich słów, ale rozwiązań wciąż brak. Tematykę tę na teatralny warsztat wzięło międzynarodowe grono twórców, które przygotowało spektakl The Best European Show, premierowo zaprezentowany na deskach Teatru im. Jana Kochanowskiego w Opolu.

The Best European Show to tragikomedia stanowiąca przykład teatru zaangażowanego, publicystycznego. Spektakl powstał na podstawie tekstu autorstwa Marko Bratuša, słoweńskiego dramaturga, reżysera i scenarzysty oraz członka zarządu międzynarodowej sieci teatralnej European Theatre Convention. Natomiast za koncepcję i reżyserię odpowiada Haris Pašović, bośniacki reżyser teatralny, dyrektor artystyczny East West Center Sarajevo i festiwalu Sarajevo Fest – Sztuka i Polityka oraz wykładowca akademicki, a za dramaturgię – Sean Buhagiar, dyrektor artystyczny National Theatre Company of Malta.

Kiedy rozpoczyna się tytułowe show, widz może odnieść wrażenie, że myląc drzwi, wszedł za kulisy spektaklu, jaki rozgrywa się między spierającymi się ze sobą członkami jury oceniającymi inne przedstawienia. Będąc cichym podglądaczem – świadkiem niecodziennego performansu ufundowanego na improwizacji, szybko daje się ponieść rwącemu nurtowi scenicznej akcji, a o tym, że nie przygląda się tworzonemu naprędce przedstawienia upewnia go wcześniej przygotowane tłumaczenie dialogów wyświetlane nad sceną. Fabuła dotyczy pełnych emocji obrad jury, które zostało zwołane, aby wyłonić zwycięzcę pierwszego Europejskiego Festiwalu Teatralnego, stworzonego na wzór Konkursu Piosenki Eurowizja. Jak się okazuje, to nie lada wyzwanie. Sędziowie, przyglądając się i wnikliwie analizując poszczególne spektakle, nie tylko nie mogą dojść do porozumienia, ale i padają ofiarami zręcznej gry prowadzonej przez organizatora konkursu uwikłanego w politykę i prywatne interesy, które mają wziąć górę nad rzetelną oceną. Kiedy 52 państwa czekają na werdykt, w tle trup ściele się gęsto, a widzowie szturmują teatr i protestując, manifestują swoje niezadowolenie z kierunku rozwoju jednej z najstarszych sztuk.

O miano najlepszego konkurują sztuki zarówno z krajów unijnych, jak i tych niekoniecznie leżących nawet w granicach Europy, co jest szeroko komentowane przez jury. Razem z bohaterami oglądamy skróty spektakli zgłoszone na konkurs między innymi przez Ukrainę, Wielką Brytanię, określaną przez artystów nowym „chorym człowiekiem Europy” (wcześniej miano to należało się imperium otomańskiemu), Szwecję, Włochy, Maltę i Polskę. Bombardują nas dynamicznie zmieniające się obrazy wygenerowane przez sztuczną inteligencję, symulujące kadry z konkursowych spektakli. Po każdym teaserze jury dyskutuje, a następnie głosuje czy uhonorować dany spektakl nagrodą. Co ciekawe, polska prezentacja zainspirowana została twórczością Łesi Ukrainki, ukraińskiej poetki i krytyczki literackiej, autorki Pieśni lasu (w tłumaczeniu podanym podczas spektaklu występuje pod tytułem Leśny duch), w której pojawiają się elementy znane z ludowych podań jak fantastyczne stworzenia zamieszkujące ukraińskie lasy. Utwór ten jest ostatnio mocno eksploatowany, a na jego kanwie powstał film animowany Mavka i strażnicy lasu, który miał swoją kinową światową premierę wiosną tego roku.

Akcja tragikomedii zgodnie z klasyczną zasadą trzech jedności toczy się jednego wieczora w gmachu brukselskiego teatru. O miejscu rozgrywających się wydarzeń nie informuje jednak jego wystrój, bowiem przestrzeń gry przypomina salę weselną. W centrum sceny ustawiono olbrzymi, prostokątny stół, który przykryto białym obrusem i przystrojono kwiatami. Zasiadają za nim członkowie jury, przypominający apostołów teatralnej Apokalipsy. Sędziowie reprezentujący Unię Teatrów mają dokonać wyboru najlepszego europejskiego spektaklu. Jak się okazuje, teatr wynajęli wcześniej państwo młodzi, którzy zdecydowali się zorganizować tam swoje wesele. Po imprezie sala nie została jednak posprzątana z uwagi na strajk pracowników.

Sytuację tę można odnieść do rzeczywistości pozateatralnej, w której tego rodzaju protesty są coraz powszechniejsze – tak samo zresztą jak wynajmowanie publicznych teatrów do realizacji komercyjnych, prywatnych imprez – chociażby pewnych urodzin zorganizowanych w Operze Wrocławskiej. Scenografia Krystiana Szymczaka ogranicza się w zasadzie do wspomnianych elementów ślubnego wystroju. Kostiumy bohaterów są współczesne. Aktorsko wyróżniają się diaboliczny Davide Gagliardini oraz Felix Römer, grający Grotowskiego.

The Best European Show stawia pytania i zmusza do refleksji. Czy jury uda się wybrać spektakl najlepszy z najlepszych? Jakimi kryteriami będzie kierowało się jury? Czy istnieją obiektywne kryteria podczas dokonywania subiektywnego wyboru? Czy sytuacja państwa uczestniczącego w konkursie i prywatne życie artystów biorących udział w procesie twórczym powinny mieć znaczenie przy ocenie efektów zespołowej pracy? I wreszcie – jak zwycięski teatr wpisuje się w wizję teatru europejskiego? A jaki jest, czy też powinien być, wspomniany teatr? Bohaterowie uchylają drzwi „teatralnej kuchni” i bez ogródek rozprawiają się z mitem współczesnego teatru. Mówią ze sceny, że „teatr europejski jest w żałosnej kondycji”, a przedstawiciele Radykalnych Aktywistów Widowni nie mogą pozwolić na przyznanie nagrody, bowiem nikt na nią nie zasługuje. Najbardziej zdeterminowany bojownik popełnia samobójstwo, które ma być ostatnim aktem teatralnym. Im dalej, tym fabuła robi się bardziej abstrakcyjna.

Jury, analizując poszczególne spektakle konkursowe, porusza kwestie związane z przywłaszczeniem kulturowym, dyskryminacją rasową, mizoginią, prawicowymi ekstremizmami, „graniem na współczuciu”, strajkami (artyści mówią ze sceny: „dziś wszyscy protestują przeciwko wszystkiemu”), powrotem kontroli na granicach wewnątrz UE, globalnym ociepleniem i kryzysem klimatycznym, szczepionkami, brexitem czy anonimowością współpracowników odpowiedzialnych za sprawy techniczne w teatrze. Pojawiają się też obrazy przypominające sceny ze Strajku Kobiet w Polsce, a jedną z bohaterek konkursowego przedstawienia jest Daphne Caruana Galizia, maltańska dziennikarka, działaczka antykorupcyjna, która zajmowała się dziennikarstwem śledczym i publikowała ustalenia dotyczące korupcji, nepotyzmu, politycznego mecenatu, prania pieniędzy oraz powiązań biznesowych na Malcie. Zginęła tragicznie we własnym samochodzie podczas zamachu bombowego. Bohaterowie poruszają również kwestię transparentności i streamingu obrad, ale propozycja ta spotyka się z oburzeniem niektórych członków jury. W tekst wpisana została krytyka polityki, ludzi władzy rozciągających swe wpływy niczym ramiona ośmiornicy na różne sektory życia, w tym i kulturę. Omawianych egzemplifikacji jest bardzo dużo. Artyści chcieli skrupulatnie odmalować całą paletę sytuacji, poglądów i postaw przyjmowanych przez przedstawicieli środowiska.

Dyskusja o sztuce niebezpiecznie meandruje, zbaczając na inne tematy niepowiązane z teatrem sensu stricte, a wywołujące społeczne napięcia. Artyści komentują mechanizmy wpływu i wyłaniania zwycięzców międzynarodowych konkursów, w których decydujący głos należy do jury. Jak pokazują wyniki Eurowizji, w tego typu zawodach artystycznych nie zawsze największe znaczenia ma talent czy wartość i jakość spektaklu. Stanowią one jedynie składową czynników uwzględnianych na równi z uwarunkowaniami politycznymi, geograficznymi, historycznymi czy ideologicznymi. Bohaterowie show wskazują, że Wielka Brytania nie może otrzymać nagrody, ponieważ opuściła UE, wygrana Ukrainy byłaby dyskusyjna z uwagi na „granie na emocjach”, a Polska leży za daleko na wschodzie Europy, żeby móc reprezentować cały europejski teatr. Wśród rozmyślań nie mogło zabraknąć wizji powrotu do teatru Artauda, który widział w nim „sobowtór” kosmosu. Momentem przełomowym, który zmienia temperaturę dyskusji, wprowadzając spektakl na inne tory, jest śmierć człowieka, który wdarł się do teatru. Samobójstwo widza, popełnione jako ostatni teatralny akt, to impuls prowadzący do katharsis, przebudzenia – przynajmniej członków jury.

Sprawnie wyreżyserowana koprodukcja europejskich teatrów to spektakl nieoczywisty, intrygujący i pełen refleksji. Ten tragikomiczny stand-up jest w gruncie rzeczy teatralną publicystyką. Realizatorzy diagnozują, komentują wady i puentują stan europejskiego teatru, status twórców oraz identyfikują oczekiwania widzów. Duet Marko Bratuš i Haris Pašović umiejętnie łączy wątki satyryczne i komediowe, aby unaocznić rzeczywistość artystów występujących na publicznych scenach. W przedsięwzięcie zaangażowali się przedstawiciele Fondazione Teatro Due Parma z Włoch, Kosovo National Theatre, Teatru Malta, Narodowego Teatru – SNG Nova Goricaze Słowenii oraz Teatru im. Jana Kochanowskiego w Opolu, który pełni w tym projekcie rolę koproducenta wykonawczego. Dzięki wielonarodowej obsadzie reprezentowane są głosy i perspektywa twórców z wielu krajów. Dialog ten odsłania kulisy i złożoność świata sztuki, będącego trybikiem w maszynie finansowych zależności i wpływów. Artyści podejmują aktualne tematy, które niczym drzazgi tkwią w sercach nie tylko wielu twórców, ale i widzów, którym coraz częściej serwuje się miałkie dzieła pięknie opakowane dzięki PR-owskim zagraniom. Ta wielowątkowość i polifoniczność najnowszej premiery prezentowanej na opolskiej scenie wpisuje się w misję Teatru im. Jana Kochanowskiego, który chce być „teatrem wielu głosów, różnych spojrzeń”. Współczesny teatr jest tu zarówno przedmiotem, jak i podmiotem rozważań – usytuowany w centrum zainteresowania bohaterów, stanowi też pretekst do snucia refleksji, zachęcając do debaty nad współczesnym teatrem.

Życie pisze najlepsze scenariusze. The Best European Show to mocny spektakl, który podejmuje bardzo aktualny temat, wskazując, że zmianę może przynieść jedynie bunt widowni – suwerena, dla którego sztuka powinna być tworzona. Czy jednak tworzenie pod dyktando widza stanowi remedium będące w stanie odwrócić degrengoladę, w jakiej pogrążył się świat sztuki? Lepiej pasującym słowem-kluczem byłby właśnie dialog.

The Best European Show Tekst: Marko Bratuš;koncept i reżyseria: Haris Pašović; dramaturgia: Sean Buhagiar; scenografia i kostiumy: Krystian Szymczak; choreografia: Robert Nuha; muzyka: Trimor Dhomi; reżyseria świateł: Branislav Milinković; wideo: Dino Hujić. Występują: Paola De Crescenzo, Davide Gagliardini, May-Linda Kosumovic, Armend Smajli, Philip Leone-Ganado, Gianni Selvaggi, Ana Facchini, Ibrahim Koma, Felix Römer, Weronika Kozakowska, Błażej Stencel, Małgorzata Kowalska. Teatr im. Jana Kochanowskiego w Opolu (Duża Scena), premiera 13 października 2023.