Rafał Matusz / „MATEUSZ JEHOWITA” – ZARYS SCEN

Rafał Matusz

„Wiek XXI będzie albo wiekiem religii albo nie będzie go wcale”
Bohater pokonuje dosłowną i symboliczną wędrówkę / drogę krzyżową / pielgrzymkę, która prowadzi go od chrześcijaństwa po „bezreligijną” wiarę, aż po przejście na islam. Podczas swojej duchowej podróży będzie upadał, wątpił, odwracał się od siebie i od religii; będzie kuszony, nawracany i potępiany. Bohaterowie wypowiadają kwestie z traktatów filozoficznych i teologicznych; „stają się” tymi postaciami. Rozczarowanie kulturą Zachodu i rozpad wartości podkreśla Chór, reprezentujący popkulturową miazgę naszych czasów. W usta Chóru włożone zostaną songi obnażające płytkość, konsumpcjonizm i powierzchowność współczesnego postrzegania kultury oraz religii, które dziś zostają często sprowadzone do roli kiczowatego symbolu, tracąc swój pierwotny, szeroki kontekst. Natłok myśli, teorii, porównań, symboli i odnośników sprawia, że Bohater odwraca się od źródła wiary.
Osoby:
Bohater, Mesjasz, Syn, Wędrowiec, Terrorysta
Matka, Matka Boska, Kobieta na drodze, Edyta- Simone, Chór
Ojciec, Bóg Ojciec, Pastor, Chór
Szatan, Przewodnik, Pasterz, Mędrzec, Chór
Oriana, Sumienie, Głos Ludu, Chór
Alter Ego, Głos w głowie, Kuszenie, Chór, Boskość

Prolog.
Głos Gdzie jesteś? Powiedz coś. Odezwij się. Zgubiłeś się? Słyszysz mnie? Powiedz słowo. Słowo. Jesteś w ciemności? W jasności? Nie słyszę cię. Ciemność- jasność? Jesteś? Gdzieś w ogóle jesteś?
Matka jakby wyrwana z letargu w popłochu wyłącza radio, które z początku jednak nie chce się wyłączyć dlatego tak dużo tekstu się wydostaje na zewnątrz.
Scena Ani letni ani Zimny
Ojciec, Matka, On
O No gdzie on jest?
M Będzie zaraz, spokojnie…
O Znowu się spóźnia.
M Uspokój się, nie musisz krzyczeć.
O Świadek Jehowy musi być punktualny.
M No wreszcie, jesteś.
O Siadaj. Boże Ojcze Jehowo, zwracamy się do ciebie z ogromną prośbą, abyś zechciał pobłogosławić nasze studium rodzinne. Prosimy, abyś zechciał nam pomóc w zrozumieniu twoich praw, twojej miłości, by łatwiej było nam spełniać postawione przez ciebie zadania. Jak zawsze prośby swe składamy za pośrednictwem twego Syna, a nam Pana i Króla, Jezusa Chrystusa. Amen.
M Amen.
On …
O Amen.
M Amen.
On …
O Czemu nie mówisz amen?
On Powiedziałem cicho, w duchu.
M Powiedz głośno.
On Po co?
M Powiedz, bo nie możemy zacząć studium.
O Nie strój fochów tylko powiedz wreszcie!
M Powiedz…
On No amen! Amen!!!!
M Co się z tobą dzieje?
On Nic.
O Mówiłem, mówiłem!
M Co mówiłeś?
O Tak się właśnie zaczyna!
M Synku, co ci jest?
On Nic, nic mi nie jest. Zostaw mnie.
O Jest opętany.
M Wiem, trudno ci jest, wiek, szkoła…
On Nie byłem dzisiaj w szkole.
M Co?
On Nie byłem normalnie. Byłem na wagarach. Przemyślałem…nie chcę.
O Jest obłąkany.
M Synu… to jest nasza jedyna nadzieja.
On Może wasza…wasza jedyna nadzieja.
O Zabraniam ci tak mówić. Nie pozwolę na to w moim domu. To bluźnierstwo!
On Mamo, mamo…nie zmuszajcie mnie już więcej… nie chcę tego, nie będę żadnym świadkiem Jehowy, nie będę za nikogo świadczył.
M Synu
O „Kto nie jest ani gorący ani zimny, tylko letni, tego wypluję” Apokalipsa 3:15,16. Won! Nie chcesz to nie! Won do świata! Letni i marnotrawny! Już nikt cię nie będzie zmuszał! Won!
On Mamo, mamo powiedz coś.
M „Synu mój, nie chodź ich drogą, przed ścieżką ich strzeż swojej stopy”
On Mamo
O Won! Won do świata!
On Mamo
M Synu, wróć do Jehowy!
O Cicho! Cicho bądź…słyszysz? Cicho! To wszystko jego wina! Szatan!

Scena Chóru „Przepis”
Ach i co żeś narobił chłopaku
Ty mały głupiutki zwyrolaku
A przepis na życie dać ci jaki?
Śmierć, śmierć, idee, bóstwa to braki.
A przepis na antydepresyjną szarlotkę
lub sernik kręcony ręcznie lub dobrą wódkę?
Wolną od Gi – Em- O, cukru, węglowodanów,
Bez glutenu, jajek, przypraw i innych chamów.
Dietetyczne, apetyczne, i nietuczące
Aromatyczne, kaloryczne – niekarmiące.
Wszystko w jednej pigułce, niedużej, białej, łatwo przełykalnej, żebyś szybko o niej zapomniał. Pigułka na wszystko: na nadmiar i brak, na niedobór i full. Na obniżony nastrój i na podwyższony nastrój; rano, by cię pobudzić, wieczorem, by cię przymulić. Podkręcić, zdołować, właściwie sformatować. Smacznego, kolego!
Tańczą, robią selfi, lajkują. Szaleją ze smartfonami. Zakładają Bohaterowi przepaskę na oczy, fotografują go. Potem karmią tabletkami.
Za mamusię!!!!!! Brawo!
Za tatusia i ciocię Irenkę! Brawo!
Za kota Behemota i pana premiera!
Za ministra finansów i naczelnego rabina!
Za byłą dziewczynę i niedoszłego proboszcza!
Za sąsiada za fryzjera, za kasjerkę z Lidla
Za pana z banku, kontrolera za resztę bydła.
Brawo!
Bohater zostaje sam na scenie. Musi doprowadzić się do porządku. Ściąga opaskę

Scena Wątpliwości
Boję się
Boję się koni i nowych rozwiązań technologicznych
Boję się czterech jeźdźców i bestii wychodzącej z morza
Boję się brodatych proroków i kolejnych promocji w marketach
Boję się końca świata i tysiącletniego królestwa
Boję się III świata i proroctw Mahometa
Boję się kolejnego stulecia stóp procentowych inflacji kursu dolara i ceny za baryłkę ropy
Boję się że zagłosują za a powinni przeciw
Boję się obcych i tych co są za blisko
Boję się prawej lewej strony a najbardziej środka
Boję się modlitw bluźnierstw pochlebstw i sloganów reklamowych
Boję się że utknę w regionalnym pociągu albo na lotnisku
Boję się że zabraknie mi paliwa albo wyłączą prąd
Boję się że jednak przybędziesz zaskoczysz nas gniewem przerwiesz milczenie
Boję się że globalne ocieplenie skończy się kolejnym potopem
Boję się że jednak przemówisz

Scena Kuszenie
Bohater siedzi na wzgórzu, z którego widać „wszystkie królestwa tego świata”. Podchodzi do niego „tajemniczy nieznajomy” z otwartą butelką alkoholu.
Tajemniczy Nieznajomy (TN) Siema
Bohater …….
TN Też to lubię. Patrzeć. Z góry. Łapać dystans. Zyskać kontrolę.
B Po co mnie zaczepiasz?
TN Sorry sorry… Przyszedłeś tu pokontemplować, a ja ci się wpierdalam. Może łyczek?
B ….
TN Może jednak?
B (pije) Mocne.
TN Rękodzieło. Ekologiczne, wiadomo.
B Często tu wpadasz? Nie widziałem cię tu jeszcze.
TN Okoliczności. Jak mnie najdzie taka potrzeba.
B Pomaganie?
TN Pomaganie innym. Duża sprawa.
B Acha… (śmiech) czyli ty taki pomagier jesteś?
TN Mam możliwości.
B A w czym pomagasz? Handlujesz czymś?
TN Jeszcze po maluchu? (piją razem z gwinta) Spełniam życzenia.
B Taka złota rybka z ciebie… Ten etap mam za sobą, także…
TN Ej ej… spokojnie. Ja nie pomagam doraźnie, na chwilę. Ja obsługuję kompleksowo, całość.
B (uśmiecha się, chce iść)
TN Widzisz te światła na dole? Te tam i te i te tu z boku? To wszystko moje. Moje.
B Moje też.
TN Mógłbyś to wszystko mieć.
B Ale nie chce mieć. Szukasz frajera?
TN Szukam wykonawcy.
B ….
TN Testamentu.
B ….
TN Ojca.
B (namyśla się) Spóźniłeś się jakieś 2 tysiące lat.
TN Wyciągnąłem wnioski. Nauczyłem się, dokształciłem, jestem gotowy.
B Co proponujesz?
TN Zrobiłbyś mi…?
B Co?
TN no… wiesz…
B Ale po co?
TN Nie no jak nie chcesz to nie. Spoko.
B Ja nie jestem…
TN No ja też nie… To tylko taka przysługa. Transakcja wiązana jak wtedy, tylko teraz skuteczna. Ja tobie to wszystko, a ty mi…
B (śmieje się) Królestwo za…, hahaha!
TN Władza, wpływy, decyzje. Chodzi o gest. A z drugiej strony to nic wielkiego, nie trzeba być…
B Nigdy tego nie robiłem.
TN Duża stawka, niewielki wysiłek. Zastanów się. Parę chwil i po wszystkim.
B Nie.
TN Będziesz mógł zrobić wszystko. Przebudować cały system. Wprowadzić własne zasady. Wolność, równość, braterstwo, społeczna sprawiedliwość.
B Słyszałem to wiele razy i zawsze kończyło się tak samo. Jak zresztą widać.
TN Ale ty jesteś oświecony. Ty wiesz jak bywało i wiesz jak powinno być. Wprowadzisz nowy porządek świata!
B New World Order. Nawalony sekciarz na wzgórzu widokowym. (chce iść)
TN I gdzie pójdziesz? Pomodlisz się? Zabijesz kogoś? Skoczysz z mostu?
B Tak. Zabiję kogoś, pomodlę się i skoczę z mostu.
TN Chłopaku, żal mi cię. Taka propozycja, a ty wpadasz w tę nędzę rozhisteryzowanego indywidualisty, rachitycznego nieudacznika. Przecież to wszystko zdycha, obkurcza się, marnieje i wysusza. Nie żal ci? Nie rozpaczasz? Nie jesteś odpowiedzialny?
B Od dwóch tysięcy lat nikt się nie zgodził.
TN Od dwóch tysięcy lat to wszystko upada. To jak?
B Nie.
TN Światem rządzą klany rodzinne i korporacje, a nie społeczeństwa i ustawy rządowe. Porządek społeczny i prawo to tylko wypadkowa wyższych potrzeb. Dlatego wymyślono demokrację, by łatwiej zarządzać. Gdyby tym wszystkim z transportów kolejowych nie powiedziano, że jadą na wakacje do ciepłych krajów, nigdy by nie wsiedli do wagonów. Kto jest bogiem?
B Bóg.
TN Nie.
B Ty?
TN Ty.
B Nie.
TN Możesz wszystko zmienić. Wprowadzisz całkowity zakaz emisji CO2. Całkowity zakaz polowań na zwierzęta i całkowity zakaz używania plastiku.
B Nie.
TN Wprowadzisz nową dystrybucję dóbr materialnych. Bogactwo zachodu rozdasz biednym w Afryce i Azji.
B Nie.
TN Natychmiastowe równouprawnienie dla wszystkich. Powszechny i bezpłatny dostęp do nauki na najlepszych uniwersytetach świata. Co jeszcze byś chciał?
B Nie.
TN No to może na początek to ja zrobię tobie, co? (klęka)
B Sorki, ale może innym razem (Bohater ucieka)
Scena Synagoga. Chór.
Jesteśmy w synagodze. Przypomina to początkową scenę z „Fanatyka”. Chór razem z Bohaterem demolują przestrzeń. To rodzaj orgii, totalny pochód wolności jak na festiwalu „Burnnig Man” w Nevadzie. Opowiada się o wojnach religijnych i nawróceniach podczas kolonizacji Nowego Świata. Z początku wygląda to jak uroczysta celebracja. Wszyscy są w maskach.
CHÓR (śpiewa, jest to część tekstu, zaczerpniętego z „Protokołów mędrców Syjonu)
CHÓR (ściągają maski, są zaskoczeni, bo wszyscy się znają, aby zachować twarz próbują w jakiś sposób unieważnić to wszystko, co powiedzieli przed chwilą; zaczyna się licytacja, kto jest lepszym chrześcijaninem- przechwalają się w dokonaniach: wyprawy krzyżowe, wojny religijne)
Scena Rozmowa

  • Kto tam?
  • Pytam się kto tam.
  • Armageddon.
  • Jaki Armageddon nie znam żadnego Armageddona
  • Twój własny prywatny.
  • Nie przypominam sobie. Armageddon?
  • Nie udawaj.
  • Skąd się znamy?
  • Znamy się dobrze z czasów biblijnych.
  • Stare dzieje.
  • Podobno się wyrzekłeś. Mówią na mieście, że bluźnisz, szalejesz, w głowie ci się poprzewracało. Meczety zacząłeś odwiedzać, a nawet modlić znowu tylko w inna stronę.
    -Jak mnie znalazłeś?
  • Nie rozśmieszaj mnie. Myślisz, że jak się traci wiarę w Boga to mija strach przed Apokalipsą?
  • Daj spokój. Zapukaj do kogoś innego.
  • Nie ma nikogo innego.
  • Jest wielu: co trzeci, co drugi, co pierwszy.
  • Ty
  • Inny
  • Nie boisz się?
  • Boję. Ale nie ciebie. Wyrosłem z tego więc nie strasz mnie jak dziecka.
  • Wypuściłem już swoje potwory: biały, rydzy, wrony i płowy. Ruszyły na przełaj.
  • Robi wrażenie.
  • Horyzont zdarzeń został przekroczony. Nie ma już ucieczki. Ani dla wierzących ani dla niewierzących. Finałowe odliczanie.
  • Ile to potrwa?
  • Nie wiem. Rok, dwa, pięćdziesiąt lat, sto. Nie dłużej. Wszystko zależy od was.
  • Można się cofnąć. Zrobić krok w tył. Zobacz. (robi krok w tył, demonstruje, jakie to łatwe)
  • Za późno. Mieliście szansę. Tyle czasu. W Starym Testamencie, w Nowym Testamencie. Ile stron ma Biblia?
  • Dwa tysiące?
  • No i dopiero na końcu jest Apokalipsa. Ale wy dochodziliście do ściany na skróty. Z każdym wiekiem, z każdą dekadą coraz szybciej. „Ostatnia stacja rezygnacja minięta” (cyt. S.I.Witkiewicz)
  • Nieprzepastna perspektywa po horyzont. Można było pędzić do przodu. Ale nie bądźmy patetyczni. Katastrofa to nie opera. Zrobię krok, cofnę się.
  • Rozpacz i desperacja?
  • Zdrowy rozsądek i resztka nadziei.
  • Krok-
  • – po kroku-
  • Wycofać się.
  • Nie szukać nowego, którego już nie ma.
  • Odnaleźć się w starym, które jeszcze zostało. Tego chcesz?
  • Wiara bez religii. To religia bez wiary doprowadziła nas na krawędź.
  • Wiara bez religii?
  • Wiara bez religii. Po co przyszedłeś?
  • Tak tylko wpadłem na pogaduchy. Byłem ciekaw tego, który jest ciekawy.

Chór. Scena Drwiny

  • se wymyślił….
  • wyruszył w podróż
  • będzie bił rekordy
  • jaki z niego podróżnik
  • zwykły turysta raczej
  • zaraz się pogubi
  • pójdzie pieszo przed siebie
  • pobiegnie
  • ta już to widzę
  • stopa złapie
  • on stopa on gubi się we własnych myślach nawet
  • się zgubi na bank zaraz za rogiem przy pierwszej okazji
  • co on wyprawia będzie krążył bez celu
  • poszlaja się i wróci
  • myśli że wyszedł na spacerek czy co
  • co on wyprawia niech lepiej zawróci
  • cofnie się
  • kroków nie zna
  • rozpoczął podróż bez końca
  • tak wyjść to łatwo ale co dalej co dalej
  • wyjść wyszedł ale gdzie dojdzie jeśli dojdzie to gdzie jak z kim i po co

Scena Oriana Wywiad
Do Bohatera zbliża się Obłąkana i ociera mu twarz markowym podkoszulkiem.
O Toż to prawie całun turyński… jesteś kimś znanym?
B Nie jestem znany nikomu.
O Kogoś mi przypominasz, takiego jednego. Wszędzie jest jego twarz, przystojny brunet, czasem cierpi czasem się uśmiecha, czasem płacze, ale najczęściej cierpi.
B Wiem o kogo ci chodzi, ale ja nie jestem uzurpatorem.
O (patrzy na koszulkę) Szkoda. Opchnęłabym to na allegro.
B Przepraszam, że nie jestem gwiazdą.
O Ale możesz być. Zróbmy tak, pogadamy sobie jakbyś był kimś ważnym i wpływowym. Zrobimy wywiad, ok.? Ja robię dużo takich wywiadów ze wszystkimi imbecylami tego świata. Imbecylami, bo ciągle jednak to faceci rządzą światem niestety. Może dożyję czasów, że to się zmieni. I będę robić wywiady z wpływowymi kobietami, bo to one będę rządzić. Oby tylko nie okazało się podobnie jak z facetami. Nie chciałabym robić wywiadów z imbecylkami. Tak więc, gotowy?
B …
O (zapala papierosa, kaszle, uspokaja) Kim jest chłopiec z Aleppo?
B To znaczy?
O Kim jest dla ciebie chłopiec z Aleppo?
B Coś widziałem w telewizji. Wszyscy płakali.
O Tak, wszyscy chcieli go adoptować. Na odległość. Był wzruszający jak kotek czy piesek ze schroniska. Gdyby zapukał do ciebie, co byś zrobił?
B Nie wiem.
O Jak to nie wiesz, musisz wiedzieć. Więc?
B Zadzwoniłbym…
O …
B Zadzwoniłbym…
O Śmiało, gdzie?
B Po straż miejską.
O Dlaczego akurat tam? Dlaczego nie na policję, na pogotowie, do urzędu emigracyjnego? Może 112 co?
B Może. Akurat to mi przyszło do głowy. Straż robi porządek, rozwiązuje kłopotliwe sprawy. Awantury, najścia…
O Pukanie o pomoc chłopca z Aleppo nazywasz najściem? (do publiczności) A Państwo? Płakaliście nad losem Aleppo? Jak długo? Mam propozycję, może przeprowadzimy szybki quiz: jak długo płakaliście nad chłopcem z Aleppo? Kto płakał dzień? Nie? Pół dnia? Godzinę? Pół? Kwadrans? ….. To się nazywa współczucie. Między kursem z poprawy asertywności, siłownią, kolejną wizytą u dietetyczki, kosmetyczki, zajęciami jogi i kursem tanga dla początkujących. Problem dobrze wygląda w telewizji, o tak, można o tym rozprawiać godzinami, debatować, słać esemesy. Odnoszę wrażenie, że ta epoka jest jak pięciogwiazdkowe hospicjum. Młode umierające na samych siebie staruchy. (zapala papierosa, kaszle) Przepraszam, przeziębienie. Może rak? Przeziębiłam się na raka. Przynajmniej umrę na raka, a nie z nudów. (głupi dowcip).
B To nie jest tak myślisz…
O „To nie jest tak jak myślisz kochanie”. Co mają zrobić? Najlepiej utonąć, to na pewno, problem z głowy. Wiesz, co się tam dzieje? Od czego uciekają? Tu w obozach mają jakieś życie, nie zagazowuje się ich od razu. Tam? Kobietę się kupuje jak ryż czy kurę, można ją pobić, zgwałcić, sprzedać, oblać kwasem, podpalić, ukamienować.
„W skrajnych przypadkach okaleczanie żeńskich narządów płciowych polega na usunięciu łechtaczki, warg sromowych i skóry ze ścianek pochwy oraz zaszyciu, co najmniej częściowym, samego wejścia do pochwy. Pozostawiony niewielki otwór umożliwia jedynie wydostawanie się moczu i krwi menstruacyjnej. Ten zabieg, nazywany infibulacją, 
Inne krzywdzące procedury dla żeńskich narządów płciowych stosowane w celach pozamedycznych to nakłuwanie, przekłuwanie, nacinanie, skrobanie i kauteryzacja. Obejmuje to wyszczypywanie łechtaczki (symboliczne obrzezanie), przypalanie lub naznaczanie narządów płciowych oraz wprowadzanie substancji do pochwy w celu jej zwężenia.”
Już widzę te wszystkie dyskusje telewizyjne i debaty, że przecież taka kobieta może mieć problem z rozwinięciem wszystkich swoich kompetencji emocjonalnych, społecznych i intelektualnych. Fakt, może mieć problem!
B Są odpowiednie władze, urzędy, instytucje, fundacje, które się tym zajmują profesjonalnie. Co ja mogę, co ja mogę? Przecież tam nie pojadę, co ja mógłbym tam robić.
O Wyślij esemesa. Weź udział w panelu dyskusyjnym, napisz posta. Jeszcze możesz poskandować na manifestacji. To najlepiej, trochę ruchu to jednak zawsze zdrowie.
B Jesteś niesprawiedliwa.
O Weź pigułkę, zadzwoń do lekarza, poskarż się, o Jezu Jezu o matko matko chłopiec z Aleppo puka do moich drzwi, ratunku, już jest na korytarzu, niech mi ktoś pomoże, już słyszę jego kroki, już dotknął klamki, ratunku, już chłopiec z Aleppo wchodzi do mojego pokoju. (wychodzi, przedrzeźniając Bohatera)
B (do siebie) Ale co ja mogę… naprawdę. Mogę dbać o siebie. Prowadzić zdrowy, higieniczny tryb życia. Zdrowo się odżywiać, uprawiać jakiś sport, może nie wyczynowo, ale regularnie. Dobrze spać, skupić się na sobie. Gdyby wszyscy tak robili, zniknęłyby wszystkie żółte paski w telewizjach informacyjnych. To jedyne rozwiązanie. Dbać o siebie. Jedna wielka, nieustająca telewizja śniadaniowa.
Scena Bunty i Toasty Chór
Pojawia się Chór. Mają mnóstwo butelek i szklanek jakby szykowali się do wielkiego testowania drinków. Próbują, mieszają, piją- próbują, mieszają, piją; próbują, mieszają,… przepisy są dowolne, skład improwizowany, ale ekologiczny. Na przykład:

  • zielony jarmuż, nasiona chia, mięta i limonka
  • awokado, pietruszka, ananas i cytryna
  • seler, marchew, kiwi i banan
    Itd…..
    Potem, kiedy wszyscy mają nalane, wznoszą toast przed wypiciem, przekrzykują się:
  • za zniwelowanie nierówności społecznych!
  • za powodzenie szczytu klimatycznego!
  • za ujawnienie wszystkich pedofilów!
  • za uwolnienie psów z łańcuchów!
  • za humanitarny ubój bydła!
  • za sprawiedliwą dystrybucję dóbr materialnych!

Kiedy magiczne toasty są już wypowiedziane, a temperatura wystarczająco podgrzana, Chór jednogłośnie wykrzykuje:

  • Pro- te- stu- ję! Pro- te- stu- ję! Pro-te- stu- ję!
    Po czym wszyscy na raz jednym duszkiem wypiją drinki, które okazują się niezwykle zaskakujące w smaku, na przykład:
  • ten jarmuż jak Jarmusch, Jim Jarmush
  • wczesny Visconti połączony z Antonionim
  • raczej Polański trochę zmieszany z Lucem Bessonem ale bardziej awangardowy
  • nie nie zdecydowanie Almodovar w połowie z Godardem tylko mniej postępowy
  • ja tu czuję Felliniego w głównej nucie i ten posmak Fritza Langa wyborny
    Itd. Itd.
    Toasty mogą być różne, lecz zawsze wzniesione w szczytnym celu. Ważne, że za każdym razem są identyczne. Powtarzalność porządkuje rytm tej w połowie improwizowanej sceny. Składników jest mnóstwo, szczytnych celów multum, a do oprotestowania cały świat.

Scena Wyznanie
Bohater wylewa na podłogę kolejnego drinka i rozbija szklankę. Chór znika.
Płodziłem, budowałem, siałem. Zaciągałem kredyty i spłacałem, zawsze na czas. Pomnażałem dobra tego świata. Głosowałem też zawsze zgodnie z sumieniem i przekonaniem. Spełniałem wszystkie obowiązki. Klękałem kiedy trzeba, kiedy trzeba biłem brawo. Wyznawałem wiarę, czułem miłość i miewałem nadzieję. Sadziłem drzewa ,segregowałem śmieci, trzymałem dietę. Ustawiałem się w kolejce, cierpliwie czekałem na swoją kolej. Po co? W imię czego? W imię kogo? Moja praca od podstaw…
By zatrzymać ten obłęd, prąd, spadanie nieuchronne ku samozagładzie. Ale czy to w ogóle możliwe? Czy można postawić sobie takie zadanie? Życie schludne i higieniczne, pełne odpowiedzialności za całość, pełne odpowiedzialności za nikogo. Czy coś przez to ocalało, coś się przez to zmieniło?
Katedry zamieniane w muzea, kościoły zamieniane w hurtownie, place zabaw zamieniane w meczety. Zjadłem Księgę, jadłem ją karta po karcie, od Mojżesza po Apokalipsę, Stary Testament i Nowy Testament. Zjadłem. Myślałem, że ktoś mnie powstrzyma, da jakiś znak, wydarzy się cud, spełni się jakieś proroctwo. Nic się nie wydarzyło. Świat stał się głuchy na bluźnierstwa, nie potrafi już nikogo i niczego obronić.
Szukałem odpowiedzi, szukałem czegoś co mógłbym nazwać pociechą skazanego na niewiarę. Utracić wiarę to jakby przetrącić kręgosłup.
Zbaw mnie ode mnie samego ojcze,
Spraw, bym przestał bez końca myśleć o sobie,
Ulecz z depresji, wyciągnij z alkoholizmu,
Skoro masz nade mną jakąś władzę…
Może wysłuchałbyś moich próśb gdybym zaczął do ciebie mówić wierszem,
Może jesteś bardziej wrażliwy na poezję niż na ludzkie roszczenia,
Lubisz być proszony, lubisz kiedy cię błagają o interwencję, ale jak widać proszą i błagają nie tak jak trzeba lub nie tak jakbyś chciał, a może ogłuchłeś? Zwyczajnie, zdarza się, ogłuchłeś? A może rację mają ci, którzy twierdzą że jesteś tylko pojęciem teoretycznym…zjawiskiem badawczym… kwestią sporną…zaledwie…
Zastanawiam się tylko czy rzeczywiście zostałem stworzony na twój obraz i podobieństwo… Cierpisz na bezsenność?

Scena Nowy Kumpel.
Pojawia się znów Tajemniczy Nieznajomy z otwartą butelką
TN Po maluchu?
B Nie zmieniłem zdania
TN A ty o tym… daj spokój. Łyczek?
B Nie.
TN Samotność… samotny bohater, cierpiący, Chrystus na krzyżu, zbawiciel świata, super- bohater… wow.
B Drwina i pogarda. Deprecjacja i dekonstrukcja. Tym jesteś.
TN Kim jest bóg?
B Pytałeś.
TN „Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię”. A co było wcześniej?
B „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo”.
TN Ej Ty, Słowo. No powiedz co było wcześniej.
B …
TN Ty.
B Nie wydaje mi się, abyśmy mieli o czym rozmawiać.
TN Na początku człowiek stworzył boga na swój obraz i podobieństwo.
B Nie ma czegoś takiego. Widziałeś w jakieś synagodze poczciwego dziadka z bródką albo odwrotnie: boga gniewu? Bóg to Bóg.
TN Jeżeli jest, niech do mnie przemówi, niech mnie ukaże za wszystkie herezje i bluźnierstwa! Teraz! „Abba, Ojcze, jestem gotowy”. No? Dawaj, czekam!
B Za mało się starasz.
TN Pokażę ci jaki jest ten twój bóg. (gwiżdże, pojawia się Chór, wprowadzający Rabina)
TN Oto Żyd. Prawdziwy okaz. Masońskie jebane ścierwo!
Chór (song komiczno- makabryczny, w którym Żyd jest torturowany)
Gdyby rabinowi obciąć pejsy-
Obciąć obciąć!
Gdyby rabinowi obciąć brodę-
Obciąć obciąć!
Gdyby rabinowi obciąć uszy-
Obciąć obciąć!
Gdyby rabinowi ujebać ręce-
Ujebać ujebać!
Gdyby rabinowi ujebać nogi-
Ujebać ujebać!
Gdyby rabinowi wydłubać oczy-
Wydłubać wydłubać!
TN Jeśli jest ten twój Bóg, to niech mnie powstrzyma, niech mnie ukarze. Niech razi jakimś piorunem z nieba albo niech się przede mną otworzą wrota piekieł! Widzisz? Nic…Nic!!
Gdyby rabinowi
Chór Gdyby rabinowi gdyby
TN gdyby odciąć
Chór gdyby odciąć gdyby
TN odciąć głowę
Chór gdyby odciąć głowę gdyby
TN Gdyby rabinowi odciąć głowę-
Chór Odciąć odciąć!
Odcinają rabinowi głowę.
TN Allah akbar!!! I co? Zrobił mi coś? Ten twój Bóg? Bóg to ty to ja to nikt inny.

Scena Bluźnierstwo Oriany
Pojawia się Oriana, ma butelkę i szklankę z drinkiem. Próbuje poskładać w całość szczątki rabina. Wymachuje jego głową.
O Pro- te- stu- ję! Pro- te- stu- ję! Pro-te- stu- ję! Przeciwko wszystkim i wszystkiemu, przeciwko każdemu. Mój chrześcijański ateizm i moja ponoć sprymityzowana wersja teorii o zderzeniu cywilizacji, doprowadziła mnie do krawędzi. Stoję nad krawędzią. (kaszle) Przepraszam, przeziębienie. Umieram na przeziębienie. Umierając, protestuję.
Widziałam wojny i upadki. Widziałam katastrofy i rewolucje. Tyrani i dyktatorzy jedli mi z ręki, a możni tego świata, którym śmierdziało z buzi koniecznie chcieli się wyspowiadać. Wszyscy chcieli ze mną rozmawiać, chwalić się. Czy się bałam? Dyktatorzy mają różne kaprysy i wszelkie możliwość, żeby je spełniać. Stoję nad krawędzią, może to czas, by porozmawiać z samą sobą. Nie ma czego wspominać, dałam głos potworom, pokazałam ich światu.
To było dwa lata temu na szczycie w Davos, gdzie nieoficjalnie poza wszelkimi mediami odbyło się tajne zebranie G7 plus Rosja i Chiny. Poproszono mnie o spotkanie, które miało mieć formę godzinnego, kameralnego spotkania, połączonego z krótkim wykładem o tym, co ja sądzę o bezpieczeństwie światowym, o kryzysie demokracji, jak zarządzać tym wszystkim itd. Dyskretna pogawędka przy kawie za 4 mln euro. Takie honorarium mi zaproponowano w zamian za rzetelność mojego przygotowania i całkowitą dyskrecję. Zgodziłam się.
O ustalonej godzinie pod hotel podjechała limuzyna. Poproszono mnie u nałożenie przepaski na oczy. Pomyślałam, że to żenujące i dziecinne. Już chciałam zrezygnować, ale byłam ciekawa, czego tak naprawdę elita tego świata ode mnie chce. I jeszcze w takiej formie, bo poczułam się jak w jakimś filmie szpiegowskim. (znów kaszle) Ach to przeziębienie. Umieram na przeziębienie. Umierając, protestuję.
Po ściągnięciu przepaski, zobaczyłam, że znajduję w dużej sali w jakimś pałacu, mogłaby to być sala bankietowa na jakieś XVIII- sto, XIX- stowieczne potańcówki. Staroświecko i dość groteskowo. Ściany wyłożone lustrami weneckimi, skrywały obecność obserwatorów. Na środku stół, jedno krzesło, plik papieru z komputerowym wydrukiem pytań. Pomyślałam, że jak na takie okoliczności, pytania powinny być zapisane odręcznie piórem na czerpanym papierze. Zwracał się do mnie kobiecy głos z nieskazitelnym brytyjskim akcentem bez cienia naleciałości. Dla mnie, Włoszki ma to znaczenie, ponieważ ja mówię po angielsku z florenckim, od razu zauważalnym akcentem.
Głos Pani Fallaci, jesteśmy zaszczyceni przyjęciem naszego zaproszenia. Jest nam niezmiernie miło gościć tu panią. Jednak zanim przejdziemy do naszego spotkania, proponujemy strawę bardziej przyziemną. Rozkosz jedzenia wzmocni nasze umysły.
Pojawiają się Elegancko ubrani we fraki mężczyźni, siadają po bokach stołu. Jeden siada naprzeciwko bohaterki. Wchodzą kelnerzy z eleganckimi zastawami, wreszcie wnoszą kokosy, po jednym dla każdego i młotki.
Głos Smacznego. Pani Fallaci, gustuje pani w białym czy czerwonym winie?
O W…. białym. Mogę poprosić papierosa?
Głos Papierosa?
O Jeśli to nie problem oczywiście.
(jeden z kelnerów podaje jej papierosa, odpala, O głęboko się zaciąga, oczywiście znów strasznie kaszle, obecni wznoszą toast)
Głos Zdrowie Pani Fallaci. Może jednak zaczniemy, skoro nie możemy do woli zajmować pani cennego czasu. Rzuciła pan okiem na zagadnienia?
O Tak. Jestem zaskoczona.
Gość Czym? Czym jest pani zaskoczona pani Fallaci? (powszechny śmiech przy stole)
O Spodziewałam się, że będziemy rozmawiać o globalnych rozwiązaniach systemowych.
Gość Ależ właśnie o tym będziemy rozmawiać pani Fallaci.
O Na tym jak rozumiem polega odpowiedzialność. Decydujecie o losach świata, macie obowiązek to wszystko uratować.
G Nie mamy żadnych obowiązków Pani Fallaci, tylko same prawa. Na tym poziomie istnieją same prawa.
G (inny, potem kolejny, wszyscy włączają się do dyskusji) Na to jest za późno.
G Ratujemy co się da.
O Macie wystarczająco potężne środki, żeby uratować wszystkich.
G Strata pieniędzy.
G I czasu.
O Nie macie zamiaru tego robić? Zostaliście wybrani przez społeczeństwa, by ich ratować.
G Nikt nas nie wybrał. To my ich wybraliśmy. Poczucie wolnego wyboru i samostanowienia, to doskonale działające narzędzie manipulacji, przyznaję.
G Mamy inny problem pani Fallaci. I tu chcemy zasięgnąć pani opinii.
G Kiedy to wszystko zacznie się na dobre, przejdziemy etap buntów, wojen i powstań i zmęczone społeczeństwa zaczną się rozglądać się za jedzeniem…
G Bo wcześniejszy chaos nieco przytłumi potrzeby pierwotne …
G Głód spowoduje, że zwrócą się przeciwko nam.
G Rozważamy różne warianty: oczywiście globalna eksterminacja nie wchodzi w grę, bo ktoś musi zajmować się produkcją dóbr, żywności, obsługą naszego życia. Co pani o tym myśli, pani Fallaci? Pani Fallaci? Dobrze się pani czuję?
O Papierosa. (dostaje papierosa, krztusi się)
G Może jeszcze wina? (wszyscy dostają wina, wznoszą toast za kaszlącą Orianę) Zdrowie pani Fallaci.
G Już pani lepiej? Co pani o tym sądzi?
G Chodzi o ochronę najlepszych dóbr i dokonań.
O Których staliście się właścicielami. Wszystko kupiliście?
G Własność prywatna to najlepsza ochrona. Tyle dóbr padło ofiarą wojen religijnych i lokalnych konfliktów. To oczywiste, że nie możemy już na to pozwolić.
G Mamy problem z kontrolą.
O Z kontrolą? Wy?
G W najbliższej przyszłości dla ochrony musimy dla naszego bezpieczeństwa wybudować azyle…
G By ratować to, co jest jeszcze do uratowania…
G Takie azyle muszą być skutecznie chronione przed całą resztą. A ta cała reszta też musi być przez kogoś zarządzana. Skoro dóbr nie starczy dla wszystkich, musimy wymyślić odpowiedni system ich dystrybuowania. Krótko mówiąc, ci którzy zostaną na zewnątrz też muszą jeść i pić, by pracować.
G I to w taki sposób, by bez wzniecania buntów ochoczo z właściwą motywacją nadal to robić.
G Pozostaje też problem buntów samych zarządców. Ich też trzeba właściwie motywować. Mając władzę nad resztą i dostęp do nas, mogliby zwrócić się przeciwko.
G Widzi pani, pani Fallaci to wszytko nie jest takie proste.
O A co ja mam z tym wspólnego?
G Zna pani wszystkich tyranów i dyktatorów, ich tajemnice i zwierzenia. Pani wyjątkowa wiedza i pozycja jest dla nas bezcenna. Mogłaby pani opracować nowy cywilizowany system nieoczywistej opresji, dzięki któremu moglibyśmy utrzymywać równowagę.
G Proszę się zastanowić. Mamy dużo czasu. A teraz… (biorą młotki) Czas na rozkosz podniebienia. Smacznego, panowie!
G Smacznego panowie!
(roztłukują młotkami kokosy na miazgę, jest głośno i nieprzyjemnie)
O Naprawdę to koniec. Wróciłam z Nowego Jorku do Florencji . Chcę umrzeć w domu. Przelatują mi teraz przez głowę wszelkie przekleństwa i plugastwa, jakie tylko mogę sobie wyobrazić. Co Kasandra powie Ojcu, kiedy wreszcie spojrzy mu w oczy? Widziałeś- zapyta? Widziałem- odpowie. I nic nie zrobiłeś?- zapyta. Nie jestem od tego- odpowie. Nie jesteś od tego? To od czego jesteś? Od czego jesteś? Kasandra zacznie krzyczeć, wykrzykiwać najgorsze rzeczy pod jego adresem, dojdzie do rękoczynów, nieprzyjemna sytuacja. Będzie wrzeszczeć i złorzeczyć z całych sił, aż w końcu zacznie kaszleć. Tak bardzo, że straci przytomność. Nie będzie mogła oddychać, nie pozwoli sobie pomóc. Udusi się. Śmierć Kasandry…
Nic nigdy w nic się nigdy się nie ułoży. Każdy kształt będzie chwilowy, każde wrażenie okaże się fałszywe. Żadna przeszłość nie będzie chciała się zapamiętać, żadna przyszłość nie będzie do wyobrażenia. Wszystko, co będzie się wydawać nie zostanie wykorzystane, każdy szczegół pominięty, każda możliwość zaniechana, bo nigdy nie wyda się wystarczająco godna uwagi. Zostanie tylko przekleństwo jako ostateczne potwierdzenie samej siebie.

Scena Wyrzekam się Hamlet i Gertruda
Bohater skrada się do domu. Dokonuje rytualnej ablucji. Nakrywa go Matka. Bohater, nagi, kładzie głowę na jej łonie. Chce odwieść syna od radykalnego spojrzenia. Jest miejsce na wiarę bez boga i duchowość bez religii. Odnalezienie nowej duchowości, sensu w odkupieniu. Próba określenia nowej drogi po przekroczeniu wszelkich granic. Jaki sens ma dziś nawrócenie? I czy w ogóle jest ono możliwie?
S Mamo
M Tak synku
S Nie zamieniłem wody w wino
M Wiem synku
S Nikogo nie zbawiłem
M Wiem synku
S Nie nakarmiłem ludzkości chlebem
M Wiem synku
S Wyrzekłem się ojca, mamo
M Stałeś się sierotą
S Byłem sierotą, teraz poznałem prawdę
M Świat odwrócił się od ciebie
S To ja odwróciłem się od Boga, który opuścił świat
M Stałeś się mordercą
S Ucinam głowy braciom, mamo, którzy mówią tak samo dobrze po angielsku i hebrajsku jak ja
M Ojciec zatrzymałby twoją rękę
S Jak kiedyś zatrzymał rękę Izaaka, ale nic dobrego z tego wyszło
M Głowy twoich braci nie pomszczą twojego rozczarowania synu
S Odwróciłem się w stronę nowego ojca
M Czy można wyrzec się ojca?
S Czy można zbawić świat?
M Nie wiem wystarczy znaleźć obraz na podobieństwo
S Nie znalazłem podobieństwa wybacz, odwróciłem się i wtedy zobaczyłem to, przełamane tablice, nie można było odczytać dziesięciu przykazań, mamo, legły w gruzach które pokazał mi nowy ojciec, gruzach starego Watykanu
M Oślepiło cię nowe światło
S Wszedłem na nową drogę do Emaus i oślepłem i ślepy zobaczyłem gruzy katedr
M Nowy Armagedon, stałeś się barbarzyńcą synku
S Lepiej być barbarzyńcą niż zupełnie stracić wiarę
M Zabijasz braci, mordujesz siebie odcinasz głowę samemu sobie zostaniesz bez głowy
S Za to z nową wiarą mamo nie miałem za co żyć mamo, nie miałem pracy mamo, nie miałem nic by położyć na tacy mamo, nie mogłem patrzeć na kiczowate ornaty od Gucciego mamo sklepienie Sykstyny stało się pustym bohomazem mamo
M Jesteś synem Jerozolimy Aten Rzymu
S Jestem synem nowego porządku bez konta bankowego
M Jesteś synem Paryża Londynu Madrytu
S Jestem synem słońca pustyni, stepów Azjii i trzeciego świata
M Można powstrzymać twoje rozczarowanie synu
S Jedynie naciskając spust odpalając bombę przecinając żyły wydłubując oczy
M Mam cię przekląć synu?
S To ja przeklinam ciebie mamo
M Jesteś synem marnotrawnym
S Nie pierwszy raz mamo zgubiłem stare światło, które przestało oświetlać to co powinno mnie ciebie ojca, światło które pogrążyło świat w ciemności blichtru, w mroku chciwych nędzarzy a ja nie mam już siły wypędzać handlarzy i sprzedawczyków ze świątyni; wolę ją porzucić a potem zburzyć
M Nie burzy się już świątyń to staroświeckie
S No tak postęp technologiczny doprowadził do spowiedzi przez internet zresztą niewielki efekt zburzenia świątyni ojca skoro stoi prawie pusta
M Sam doprowadzasz do kryzysu wyrzekając się świata który cię stworzył
S Ten świat sam się wyrzekł wszystkiego przeprowadzając się do nowych świątyń to znaczy banków i centrów handlowych
M Skoro człowiek ogłosił się bogiem
S A bóg na to pozwolił
M A więc synu twoje rozczarowanie jest infantylne dziwi mnie to i przeraża bo nie jesteś już młody masz dwa tysiące lat ślepy rewolucjonista
S A ty mamo? Łatwo, ławo być pustą ikoną? Straciłaś powagę, stałaś się maskotką i celebrytką, logiem, emblematem, znakiem towarowym
M Jesteś smutny, zżera cię smutek.
S Nie prosiłem się na świat. Po co w ogóle rodzisz?
M Jesteś synem bożym.
S Jestem sierotą. Już nigdy nie siądę z tobą przy jednym stole.
M Wróć, utulę cię, przygarnę, tam w brzuchu jest miejsce. Ciepło i przytulnie.
S Mamo, słyszę Cię. Mamo, nie krzycz. Pierwsze słowo, jakie wiąże nas ze światem, słowo jak podanie ręki. A potem…walka, żeby ostatni raz je wypowiedzieć z ulgą. Maaa…maaa. Ma….ma….Mmmmm….aaaa….mmaa. Mmmm….mmmm….mmmaaatkaa. Mammmmm…mmmmmmatkaaaa. Mmmm….Mać!
M … Ja, matka boża, ja matka ziemia… wyznaję… spadałam dość długo jakieś kilkaset lat po kolei zawodziło wszystko wszystkie więzi i wartości praca pasja relacje rodzina miłość spadałam nie mogąc nic z tym zrobić przeciwstawić się oczywiście na początku myślałam że to jest chwilowe „pod wozem” że za chwilę wszystko się odwróci że bilans jak zawsze w jakimś wyższym porządku okaże się sprawiedliwy spadałam redukując siebie do coraz to mniejszych oczekiwań tak aby rozczarowanie dotyczyło mniej rozległych pól aż w końcu stałam się bezwolna w oczekiwaniu że w końcu dobiję do dna ale spadanie w tym wypadku nie odbywało się zgodnie z oczekiwaniem im bliżej dna tym spadałam wolniej ten rodzaj udręki kiedy chciałoby się już sięgnąć dna kiedy bezwolna postawa bezsilności nie wystarcza a dno jakiekolwiek dno może stać się podstawą dla odnalezienia nowej perspektywy nie pojawia się kiedy ten proces sięgania dna dobijania do nie niego staje się wolniejszy kiedy zamienia się w torturę… gdy upokorzona upodlona dochodzę do wniosku że to co jest tym co ma być i gdy ten wniosek napełnia mnie goryczą nie do zniesienia wtedy dobijam do dna rozmontowana na niepodzielne części całkowicie rozbrojona…

Scena Nowe perspektyy
Bohater spotyka medytującego mędrca, który przypomina z początku Dalajlamę. Starzec siedzi w pozycji lotosu, jest prawie nagi. Pokryty szronem jakby zamarzł. Telepie się, ale jest w uśpieniu albo w transie. Bohater nakrywa go czymś (własna kurtka?) Po chwili Starzec zrzuca z siebie nakrycie bez przerywania medytacji. Bohater ponownie go przykrywa i ponownie Starzec je zrzuca. I jeszcze raz… Kiedy próbuje go okryć czwarty raz, Starzec wydaje z siebie nieartykułowane dźwięki, które można interpretować jako irytację i podenerwowanie.
S (gardłowo) yyyyy…yyyy…yyyyy
B Zamarłem… serio.
S yyyyyy….
B Myślałem, że ci zimno. Zmarzłeś?
S (jakiś krótki dźwięk)
B Kozak z ciebie. Ja bym już dawno zamarzł.
S (zaczyna się kiwać)
B I co, wydumałeś coś? (dotyka go)
S Cash or card Cash or card
B Ok ok. Nie chcę cię okraść. Ciekawy jestem, co tam masz w środku?
S Sumienie.
B Ooo to takie chrześcijańskie akurat.
S Wybierz: hinduizm, buddyzm, voodoo, sikhizm, bahaizm, ateiści i religie wielkiej księgi
B Wielka księga.
S Religie wielkiej księgi są obecnie w konserwacji. Daleki Wschód? Jest akurat po upgrejcie.
B …
S Cash or card?
B Co łaska?
S Jakie jest pytanie?
B W sumie to nie wiem. Nie wiem, o co pytać.
S Pytanie, które chcesz zadać? Darmowa odpowiedź.
B Ja…
S Kto?
B Ja…
S (gryzie go) Jakie ja? Ja się pytam jakie ja?
B Bo ja..
S Bez ja, mnie, mną, we mnie, za mnie, ze mną, o mnie, beze mnie, wobec mnie, ja… ja…ja… ja… (jak psujaca się maszyna) zatruwa mnie to twoje ja. Jaaaaaaaa! Boli cię? Bo mnie nie. Nie mam ja. Zero ja.
B Ale ja jestem…
S Jestem który jestem. Nie ma mnie. Bez początku i końca. Płyniesz, stan nieważkości. Ja umarło. (wstaje, robi jakieś ćwiczenia, czaruje, dopiero teraz otwiera oczy)
B (łapie z nim kontakt wzrokowy) No widzisz, jestem.
S Wyrzekam się ja. Wyrzekam się ojca swego i matki swojej, wyrzekam się siebie. Wyrzekam się boga, brata i siostry. Wyrzekam się każdego, kogo znam z imienia i nazwiska. Wyrzekam się każdego, kogo znam z widzenia. Nigdy nikogo ani niczego nie wspomnę, nigdy się nie odwrócę, nigdy nie zatęsknię. Niczego nie zapamiętam. Otworzę oczy, by oświetliło mnie nowe światło. Nowy, oczyszczony wrócę do pierwotnego miejsca. Do kolebki. Do macierzy. Piąta strona świata. Za żadną górą, za żadną doliną. Nowe ty. Nowe nie-ja.
B Nowe ty. Nowe nie ja.
S Jak się nazywasz?
B Nie wiem.
S Kto jest Bogiem?
B Nie wiem.
S Otwórz oczy. Co widzisz?
B Kontury rzeki, park, wodospad, drzewo. Owoce.
S Dwie rzeki?
B Widzę cztery rzeki.
S Piszon, Gichon, Chiddekel, Perat
B Skąd wiesz?
S Eufrat i Tygrys.
B Jestem w ogrodzie Eden?
S Jesteś na Bliskim Wschodzie.

Scena Chór Song – hymn o miłości
„Hosanna, hosanna”. Chór przebrany w mundury otacza Bohatera. Przebierają go. Dają mu karabin itd.
Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a pieniędzy bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania
i znał wszystkie tajemnice,
i posiadał wszelką wiedzę,
i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił.
a pieniędzy bym nie miał,
byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie,
lecz pieniędzy bym nie miał,
nic bym nie zyskał.
(…)
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy:
z nich zaś najważniejsze są pieniądze.

Scena Szkolenie
Chór – song na temat przyspieszonego kursu terroryzmu; w pakiecie z coachem, wyżywieniem i nauką samowysadzania gratis. Bohater przechodzi przyspieszony kurs terroryzmu na szkoleniu. Eskalacja przemocy. Ćwiczenia z tortur. Narastający krzyk i odgłosy walki. Zwierzęcy skowyt. Pojawia się Szkoleniowiec.
Szkoleniowiec Nazywam się Szaweł z Tarsu i będę was szkolił. Mówią tu o mnie mały Goebbels więc uważajcie. (poprawia okulary przeciwsłoneczne) Od tych wydarzeń na drodze do Emaus światło mnie drażni i wszyscy ci… oświeceni hehe. Taki Derek Jarman na przykład albo Kurt Cobain. Mówili, że Jezus był gejem. Gejem! Rozumiecie. Cobain za to nawet został aresztowany.
Macie szczęście, że trafiliście do mnie. Niezłomny Szaweł! Jak mnie tak walnęło tym światłem wtedy… Bóg dotknął mnie prosto w splot słoneczny. Nie mogłem oddychać. Trzy dni leżałem nieprzytomny. Myślałem, że umarłem. Znacie kogoś takiego? Kogoś dotkniętego ręką boga? To nie jest kwestia wiary. To fakt. Trzy dni w grobie, a potem zmartwychwstanie. Podobno w życiu pewne są tylko śmierć i podatki. Jedno i drugie mam już za sobą. Gadam dużo, listy piszę…
Żałuję tylko, że nie było mnie wtedy… jak ten… Judasz… sprzedał mu buziaka. Mateusz? Nudziarz i szczególarz. Marek? Reportażysta. Albo ten doktorek Łukasz? Najgorszy ten Jan, filozof. Tyle złej roboty narobił, do tej pory sprzątam po nim.
Czytajcie moje listy, pisma natchnione. Się dowiecie jak było. Reszta to apokryfy.
Także czystość i dyscyplina. Czwarta piętnaście pobudka, czwarta trzydzieści modlitwa zbiorowa. Na śniadanie proteiny. Potem terapia indywidualna. Następnie trzy godziny trening siłowy. Przerwa. Potem modlitwa indywidualna, dwie godziny trening cardio. Przekąska, może być coś słodkiego. Równowaga spalania i trening na masę to priorytet. Dwie godziny ćwiczenia interwałowe, wyciskanie. Posiłki pięć razy dziennie. Regularnie, w niewielkich ilościach. Przekąski. I modlitwa.

Scena Chór Trening zbiorowy.
Chór ćwiczy pod komendą Szkoleniowca. To mogą być abstrakcyjne ćwiczenia. Chór ćwiczy i śpiewa. Wszystko robi się czarne albo brunatne albo tęczowe.
Chór (powtarzają, lamentują, skandują, rapują) białe światło białe zęby białe kości białe dresy
Ktoś z Chóru (Ona) To był nauczyciel. Zawsze lubiłam sport, a on mnie bardzo wspierał. Chwalił, mówił, co mam robić lepiej. Jak go słuchałam, to potem zawsze mi lepiej wychodziło . Żonę miał dużo młodszą, na macierzyński poszła jak im się bliźniaki urodziły. Chciałabym mieć takich braci, myślałam wtedy. Jak moje lalki, tylko żywe.
To było po mistrzostwach pamiętam. Wygrałam! Sukces, nagrody, podziw. Jaki on był wtedy dumny ze mnie. Całował, tulił, jakie to było przyjemne. Ojca nie pamiętam, zginął w wypadku samochodowym jak miałam trzy lata. Mógłby być ze mnie dumny, byłam najlepsza. Mam mówić dalej?
Nie będę cie rozpakowywać, jesteś jeszcze za młoda, powiedział. Nie wiedziałam, o co chodzi. Połknij proszę, powiedział. Nie chciałam. Połknij, ja wiem, że to nie jest smaczne, ale za to bardzo zdrowe. Byłam jeszcze lepsza, ale wszystko robiłam po swojemu. Nie słuchałam go już. Przestałam jeść, ale ciągle ćwiczyłam, coraz więcej. Nie wiem kiedy i gdzie zrobiło mi się ciemno przed oczami, poczułam chłód, a potem ciepło. Nie pamiętam, nic więcej nie pamiętam. Czy ktoś mi pomoże? Czy ktoś mnie polubi?
Ch Polub ją.
Ch Sam ją polub.
Ch Podziel się. Smutno mi. Haha. Super.
Ch I like you.
Ch Like- nij ją. No like- nij.
Ona Like- nij mnie.
Ch Like- nij ją prosto w głowę.
Ch Ja nie like-uję.
Ch Ja cię like-nę.
Ch Udostępniam. Kto polubi jeden raz ten polubi cały świat.
Chór (powtarzają, lamentują, skandują, rapują) biała piana biała energia biała złość biała siła
Ktoś z Chóru (On) Przyniosłem mu wtedy, pamiętam, ciasto. Mama upiekła i kazała zanieść. Fajny był, dla mamy dobry. Dużo prezentów dostawaliśmy, mama , ja i brat. Ale najwięcej ja. Tak sobie nieraz myślałem, że on mógłby się z mamą ożenić.
Pukałem, nikt nie otwierał. Wszedłem, usłyszał mnie, wiedział. Kazał przyjść na górę, to poszedłem. Leżał na łóżku, płakał. Chory jestem, przytul mnie, powiedział. Niech ojciec nie płacze, ja ojca ogrzeję. Myślałem, że jak będzie mu cieplej to wyzdrowieje.
Mama często kazała mi nosić ciasto. Nie wiedziałem, co się dzieje. Ja mnie tak tulił, tarmosił, miętolił, rozpychał się . Strasznie bolało. Mówił, że Pan Jezus też cierpiał. I jak boli to dobrze, bo dzięki temu zbliżam się do niego. To też taka adoracja, tylko z drugiej strony. Mam mówić dalej?
Najbardziej to bałem się, że… Bałem się niespodzianki. Wstydziłem się, ale to nie moja wina, nie można nad tym zapanować. Dobry koń to i po błocie przejedzie, mówił wtedy i wycierał go papierem. Kiedy mu powiedziałem, że więcej już nie, powiedział, że muszę, bo inaczej mamę poprosi, żeby mu młodszy brat ciasto przynosił.
Ch Like- nij go. Niech już nie mówi więcej.
Ch Smutek. Smutek. Podziel się.
Ch Like- uję cię. I like you.
Chór (powtarzają, lamentują, skandują, rapują) biała zemsta biała sprawiedliwość białe prawo
Ktoś z Chóru (Oni)

  • To jest moja siostra
  • A to jest mój brat
  • Teraz jesteśmy tu
  • A byliśmy tam
  • W piwnicy
  • W schronie
  • Na ojca łonie
  • Nie było okien
  • Nie było drzwi
  • Ojciec
  • Ojciec
  • Tato
  • Tato
  • Poił nas
  • Karmił nas
  • Szkolił nas
  • Chronił nas
  • Przed nutellą przed szczepionką przed globalnym połączeniem
  • Przed złym dotykiem przed bankiem przed obyczajów poluźnieniem
  • Przed Armagedonem
  • Przed grzechem pierworodnym
  • Przed jabłkiem na chemii pędzonym
  • Przed wężem chorym na wściekliznę
  • Brat stał na baczność
  • Siostra stała naprzeciw
  • Ręce w górze
  • Nogi szeroko
  • I tak godzinami i dniami
  • Całymi latami
  • Mówił tłumaczył kazania prawił
  • Wyjaśniał rozprawiał powtarzać kazał
  • Sprawdziany
  • Kartkówki
  • Egzaminy
  • Sympozja
  • Doktoraty
  • I wszystko w piwnicy
  • W piwnicy świetlicy
  • W atomowym schronie
  • I na ojca łonie
  • Na kolanach na grochu i w kącie
  • Krew leciała trzy zęby wybite
  • Wszystko wiemy
  • Wszystko znamy
  • Wszystko widzimy
  • Wszystko rozumiemy
  • A nawet więcej
  • Wszystko z pamięci powtórzymy
  • Z serca
  • Wszystkie kazania wszelkie zaklęcia
  • I wszystkie modlitwy
  • Wiedzę wszelaką posiadamy
  • Nie lękajcie się
    Zaczynają strzelać do reszty, krzycząc „like like like”. Każdy „like” to strzał. Czy celny? A dobijanie? A rykoszety? Bliźnięta- niestety. Wszyscy są „za- like-owani”. Ale jatka.

SCENA. FINAŁ
Wyciszenie. Pusta kaplica sykstyńska. Bohater budzi się jak z koszmarnego snu, nie wie, dlaczego się tutaj znalazł. Ma ze sobą swój bagaż, który dostał od Szatana. Alter Ego uświadamia mu, co musi zrobić. Do czego został predystynowany. Co musi poświęcić. Przekonuje go, że jeśli tego nie zrobi, w następnym zamachu zginą setki niewinnych ludzi.
B Abba, ojcze oddal ode mnie ten kielich………
Jako Szatan pojawia się… Michał Anioł cytujący fragmenty „Czwartej Siostry” J. Głowackiego – o majtkach Calvina Kleina na Kaplicy Sykstyńskiej. Tym jest dzisiaj to miejsce. Do takiego dotarliśmy punktu w dziejach zachodu i naszej kultury. Tego bronimy przed islamem – resztek…
Bohater otwiera swój bagaż….i robi sobie ostatnie w życiu selfie? Ale nic nie wybucha, nic się nie dzieje. Zapalnik się zaciął? Bomba- atrapa? Coś innego?