
„Bożego narodzenia ta noc jest dla nas święta” – modli się Konrad w Wyzwoleniu Stanisława Wyspiańskiego, prosząc o „Polskę żywą”. W istocie, czas narodzin Dzieciątka sprzyja dobru i żarliwym błaganiom, tak jest szczególny, niepowtarzalny i niezwykły. Nie tylko dla Polaków przecież. William Shakespeare uznał za niezbędne przypomnieć o tym publiczności teatru Globe już w pierwszej scenie Hamleta, w dramatycznym momencie po zniknięciu Ducha. „Zadrżał i rozwiał się, skoro kur zapiał” – mówi Marcellus, po czym erudycyjnie komentuje:
„Mówią, że ranny ten ptak, w owej porze, Kiedy święcimy narodzenie Pana, Po całych nocach zwykł śpiewać i wtedy Żaden duch nie śmie wyjść z swego siedliska: Noce są zdrowe, gwiazdy nieszkodliwe, Złe śpi, ustają czarodziejskie wpływy, Tak święty jest ten czas i dobroczynny”.
W wigilijny wieczór i noc Bożego Narodzenia rozgrywa się jedna z kluczowych scen innego arcydramatu – scena więzienna Mickiewiczowskich Dziadów części III. Kolędowe śpiewy dochodzące z przyległego kościoła, kilka butelek wina i długie, nocne rodaków rozmowy – oto całe świętowanie wileńskich filomatów. W dodatku pod nadzorem Kaprala, choć poczciwego (a jaki miałby być w czas przychodzącego Dobra?):
„… jest Polak, dawny nasz legijonista, Którego car przerobił gwałtem na Moskala. Kapral dobry katolik, i więźniom pozwala Przepędzić wieczór świętej Wigiliji razem”.
Wkrótce Gustaw przemienia się w Konrada, by o Bożonarodzeniowej północy, w czas Pasterki wadzić się z Bogiem Wielką Improwizacją.
Gdy już o wieszczach mowa – Juliusz Słowacki na europejskim wygnaniu ogromną wagę przywiązywał do wspomnień o świętach Bożego Narodzeniu, przeżywanych w dzieciństwie w rodzinnym Krzemieńcu. „Przyszła mi na myśl – pisał z Florencji do matki Salomei – wielka babuni piekarnia – czeladź śpiewająca kolędy – potem wertep krzemieniecki, któremu może winien jestem mój szekspirowski zapał”. Ów wertep to szopka ruska, prezentowana w domu dziadków poety przez wędrujących kolędników, grana, jak to na Kresach, dwujęzycznie – po ukraińsku i po polsku. Szopkowo-kolędnicze motywy i reminiscencje pojawiają się w wielu utworach Słowackiego. W sposób szczególny – w dramacie Sen srebrny Salomei, gdzie wertepowe przedstawienie choć na chwilę uśmierza zło w samym centrum krwawych, tragicznych zdarzeń:
„I tak to Betlejem złote Oświecone… gwiazdą było Rozlewającą tęsknotę: Słońcem, myśli zakrwawionych: Bo niektórym o domach mówiło, O dzieciąteczkach straconych, O śpiewanych gdzieś kolędach I o tych żywota błędach, Co dopiero przed śmiercią są widne”.
Szopka polska, przyjęta za swoją także przez pobratymcze narody Rzeczypospolitej, to dzięki bogactwu i różnorodności tekstów i form bez wątpienia najciekawszy Bożonarodzeniowy teatr świata. Także dlatego, iż sprzyjał przeświadczeniu, że skoro Chrystus narodził się dla wszystkich, to dla nas nie przyszedł przecież na świat gdzieś daleko, pod palmami, lecz w zaśnieżonej (bo grudzień) swojskiej krainie, jakoś tak… gdzie ta górka, potoczek i owieczki. Niezwykle trafnie istotę rzeczy uchwycił w Pastorałce Leon Schiller, u którego to Angelus Polonus, anioł z Polski rodem, wita Trzech Króli, zwiastując im Dobrą Nowinę:
„Jest w cichej Sarmacyi Betleem – Ephrata, Miasteczko bardzo podłe, tam Salwator świata Emanuel, przez Pismo od wieków głoszony, W lichej szopie, w jasłeczkach będzie narodzony. Jest ci to król nad króle, jest to Pan nad Pany, On z jęctwa wyswobodzi nieszczęsne ziemiany, Z pierworodnego grzechu świat wszystek wybawi, Rajski upad – męczeńskim żywotem naprawi”.
Radosnych, szczęśliwych, pełnych skupienia i refleksji nocy i dni Bożego Narodzenia życzę Państwu z całego serca
Jarosław Komorowski
Ilość odsłon archiwalnych: 53