Rafał Węgrzyniak / ODPOWIEDŹ NA WEZWANIE WITOLDA MROZKA

13 grudnia 2019 na Facebooku Witold Mrozek, z powodu negatywnej opinii o warszawskim spektaklu Diabły, a ściślej wyłącznie dlatego, że w ramach obrony chrześcijaństwa użyłem pojęcia „cywilizacja europejska”, porównał mnie publicznie – pod wpływem biorącego udział w internetowej dyskusji sugestii teatrologa Grzegorza Niziołka – do dwudziestowiecznych dyktatorów totalitarnych i zbrodniarzy: Hitlera, Mussoliniego, Franco i Salazara. A stanowisko jego poparli między innymi reżyserzy Weronika Szczawińska i Jakub Skrzywanek. Ponieważ nie mam dostępu do Facebooka, nie byłem w stanie się bronić przed ubliżającym i niedorzecznym porównaniem, sugerującym, iż jestem faszystą w znaczeniu, jakie nadał owemu określeniu jeszcze Stalin, a nadal obowiązującym w środowiskach lewicowych. Dopiero po upływie dwóch tygodni opowiedziałem zbiorczo moim oponentom w replice Nagonka w ramach cyklu felietonów Z okopów św. Trójcy.

Aby zawstydzić nieco Mrozka przywołałem przygotowany z jego udziałem jako dramaturga w krakowskiej Bagateli spektakl Żyd z „Wesela”, opisany w recenzji. Zorientowałem się dzięki niej, że Mrozek w spisie inspiracji i źródeł opublikowanym na stronie internetowej Bagateli pominął moje prace o Hirszu Singerze i jego córce Józefie, a właściwie Perel, jak pierwszy stwierdziłem i ujawniłem przy okazji ustalania daty chrztu. Już w roku 1987 opublikowałem bowiem w „Teatrze” Rachelę z Bronowic. W 1991, po ukazaniu się Wokół „Wesela”, na łamach „Res Publiki” wydrukowałem glosę Czy Rachel miała romans z Piłsudskim? Przede wszystkim zaś ogłosiłem hasła poświęcone Singerównie w Polskim Słowniku Biograficznym (1997) i w Encyklopedii „Wesela” Stanisława Wyspiańskiego (2001). Domyślam się, że Mrozek całą wiedzę o Singerach czerpie z opublikowanego w „Wysokich Obcasach” w 2008 roku artykułu Aleksandry Klich Panna modern. Klich jako rzetelna dziennikarka w tekście podkreśliła, że „Rafał Węgrzyniak, krytyk teatru, w swojej Encyklopedii „Wesela” dokładnie zrekonstruował losy Singerówny”, i parokrotnie jeszcze przywołała moją książkę. Również w nocie na końcu, jako podstawowe źródło informacji. Ale Mrozek z sobie tylko znanych powodów ostentacyjnie przemilcza, że to ja odtworzyłem i napisałem biografie Singerówny oraz jej ojca, chociaż nawet mimowolnie czyni z nich użytek czerpiąc wiedzę z drugiej ręki. Nie wstydzi się nawet ujawnić, że pracując jako dramaturg przy spektaklu, nawiązującym do jednego z najwybitniejszych dzieł polskiej kultury, poprzestał na lekturze artykułu prasowego z archiwum internetowego swej gazety. Wezwanie sygnował Mrozek jako pracownik działu kultury „Gazety Wyborczej”. Czy to znaczy, iż został oddelegowany przez koncern Agora do pracy w Bagateli w charakterze dramaturga? Wezwanie bowiem dotyczy wyłącznie spektaklu Żyd z „Wesela”. A wreszcie czy 13 grudnia 2019 na Facebooku utrzymując, że jestem wyznawcą ideologii Hitlera, Mussoliniego, Franco i Salzara wyrażał stanowisko swej redakcji?

Dlaczego jednak, strasząc mnie prawnikami Agory, odmawia jako historykowi teatru elementarnego prawa do upomnienia się o powszechnie znane dokonania? Z jakiego powodu utrzymuje, że twierdziłem, iż moje teksty są „cytowane i wykorzystane w scenariuszu”. Przecież znam tylko z relacji zarówno przedstawienie, jak i jego scenariusz będący kompilacją rozmaitych świadectw i dowolnych wariacji historycznych. Ponadto „zawłaszczanie” i „przemilczanie” cudzych prac bynajmniej nie oznacza ich przytaczania w scenariuszu czy wygłaszania ze sceny. Moje pretensje dotyczyły wyłącznie zawartości strony www.bagatela.pl/spektakl/zyd-z-wesela. Skoro autorzy scenariusza nie podali w opublikowanym na niej zestawieniu źródeł i inspiracji żadnej książki o Weselu widz ma prawo przypuszczać, że sami dokonali kwerendy. Znamienne jest użycie przez nich w spektaklu wyłącznie zdania Marii Rydlowej, z artykułu Klich, podważającego przytoczone przeze mnie opinie Zdzisława Mrożewskiego, o dewocyjnym katolicyzmie Singerówny pod koniec życia. Zamiast dokonać konfrontacji dwóch przeciwstawnych relacji arbitralnie narzucają jedną, zgodną z ich ideologicznymi przekonaniami. Nie pojmuje też po co odwołuje się Mrozek, w skądinąd nader zawile sformułowanym, bo w istocie bezpodstawnym wezwaniu, do tomu Teatr żydowski w Krakowie, gdzie oczywiście nie pojawiają się Singerowie, chociaż jest wydrukowany mój szkic o inscenizacjach dramatów Wyspiańskiego w jidysz. Przypomnę więc, że przede wszystkim zarzuciłem Mrozkowi, iż wiedząc o wielu moich studiach poświęconych związkom polsko-żydowskim na gruncie teatru, w tym także o Procesach doktora Weicherta, jednocześnie przypisał mi faszystowskie poglądy na ogół łączące się z antysemityzmem, czy jak w przypadku Hitlera, wręcz z udziałem w organizowaniu Zagłady. Czy tak mają odtąd toczyć się dyskusje w środowisku teatralnym? Czy lewicę stać jedynie na pozbawianie głosu osób inaczej myślących, straszenie ich i ich obrażanie? Czy w odpowiedzi mam oskarżyć Mrozka o zniesławienie z powodu bezprecedensowego zrównania mnie z dyktatorami totalitarnymi?

Ilość odsłon archiwalnych: 137

WEZWANIE WITOLDA MROZKA